W skrócie
-
Fińska służba bezpieczeństwa wewnętrznego stwierdza, że nie ma dowodów na udział Rosji w uszkodzeniach kabli na Morzu Bałtyckim.
-
Uszkodzenia kabli często wiązano ze statkami ciągnącymi kotwice po dnie morza, a do incydentów dochodziło głównie w rejonie Zatoki Fińskiej od jesieni 2023 roku.
-
Raport Supo podkreśla, że Rosja koncentruje swoje działania na obszarach kluczowych dla własnych interesów, a zakłócenia w żegludze na Bałtyku nie wpisują się w te motywy.
Według Juhego Marteliusa, szefa agencji wywiadowczej Supo, nic nie wskazuje, by za uszkodzeniami kabli stały rosyjskie służby.
– Taki pogląd na te incydenty przejawia się także w kręgach służby wywiadowczych innych krajów – przyznał Martelius, w opublikowanym w środę wywiadzie dla tygodnika „Suomen Kuvalehti”.
Uszkodzenia kabli przesyłowych, w tym energetycznych i telekomunikacyjnych czy też rurociągów, do jakich często dochodziło, głównie w rejonie Zatoki Fińskiej i w okresie od jesieni 2023 r. były powszechnie łączone w opinii publicznej z wpływami Rosji, ale – jak podkreślono w materiale – nie przedstawiono jednak żadnych dowodów na działania, za którymi stałoby państwo rosyjskie.
Kto zerwał kable na Morzu Bałtyckim? Finowie wyjaśniają
W kilku przypadkach zerwanie kabli powiązano ze statkami należącymi do rosyjskiej floty cieni i transportujących surowce z portów w rejonie Petersburga, zaś do uszkodzeń dochodziło, gdy jednostki wypływające z Rosji ciągnęły za sobą kotwice po dnie morza na odcinku wielu kilometrów.
W opublikowanym w tym tygodniu przez Supo corocznym przeglądzie sytuacji bezpieczeństwa stwierdzono również, że do uszkodzeń kabli na Bałtyku przez kotwice statków „dochodziło regularnie w tym stuleciu, choć incydenty te nie były wcześniej szeroko komentowane”. Zdarzało się to też najczęściej w okresie jesienno-zimowym. Zwrócono również uwagę, na coraz większy ruch na Bałtyku okrętów należących do różnych państw, których załogi nieprzyzwyczajone są do trudnych warunków pogodowych na Północy. Jednocześnie liczba kabli ułożonych na dnie stosunkowo płytkiego Morza Bałtyckiego (średnia głębokość ok. 54 m) wzrosła dwukrotnie w ciągu ostatnich kilku lat.
Sabotaż na Morzu Bałtyckim? Rosja ma inne cele
Według raportu Supo, choć akty sabotażowe mają w Rosji „długą tradycję”, to w przypadku Morza Bałtyckiego chodzi o „żywotne interesy” Moskwy. Szlak bałtycki jest drogą Rosji na Zachód, a obecnie ma dla niej kluczowe znaczenie ze względu na transport ropy, która jest fundamentem rosyjskiej gospodarki i pozwala finansować wojnę na Ukrainie.
Opinia publiczna – podkreślono w raporcie służb – mogła stworzyć „mylny” obraz działań i wyobrażenia o możliwościach Rosji, a w rzeczywistości ta nie jest wszechmocna, lecz koncentruje swoje zasoby na działaniach, które najbardziej sprzyjają jej własnym interesom. – Zakłócenia w żegludze morskiej na Morzu Bałtyckim nie wpisują się w te motywy – wynika z analizy Supo.