Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Polska

Roman Giertych wraca na polityczny szczyt. „Będzie jak Tusk w kampanii”

Przez Pokój Prasowy19 lutego, 20247 min odczytu

Osoba z władz Platformy Obywatelskiej: – Ten zespół to sejmowe ramię rządu. W rządzie może wiele rzeczy utknąć, bo zawsze jest tam milion spraw do ogarnięcia, w takim zespole łatwiej nam trzymać rękę na pulsie. Z kolei komisje śledcze są i działają, ale zajmują się konkretnymi sprawami. Na razie mamy trzy komisje i nie ma w tym momencie przestrzeni na kolejną.

Inny z naszych rozmówców, doświadczony polityk PO: – Ten zespół to nagroda dla Romana, on sam tego chciał, chociaż apetyty miał znacznie większe niż wiceszef klubu i zespół ds. rozliczeń. Chciał być prokuratorem generalnym albo przynajmniej przewodniczącym komisji śledczej ds. Pegasusa.

Zespół Romana Giertycha. Na początek: CBA i NCBiR

(Giertych – przyp. red.) Będzie jak Tusk w kampanii – nie będzie jeść, nie będzie pić, nie będzie spać, tylko będzie zasuwać

~ Rozmówca Interii z Koalicji Obywatelskiej

Kuźnia komisji śledczych

Nasi rozmówcy z Koalicji Obywatelskiej twierdzą, że to dopiero początek, a zespół na razie się rozkręca. – Jest tyle afer PiS-u, że gdyby każdą miała zajmować się komisja śledcza, to byłoby ich więcej niż stałych komisji sejmowych – mówi Interii poseł Jacek Karnowski, członek zespołu. Kierowana przez Giertycha grupa ma za zadanie „unaocznić Polakom skalę nieprawidłowości za rządów PiS-u i to z różnych dziedzin”.

– Chcemy ukazać patologie i pomóc stworzyć systemem zapobiegający ich pojawianiu się w przyszłości – wyjaśnia poseł Karnowski. I dodaje: – Jest prawdopodobne, że w toku prac zespołu powstanie kolejna albo kolejne komisje śledcze. Ten zespół będzie zapalnikiem czy też kuźnią nowych komisji śledczych. Dzisiaj najbliżej chyba do powstania komisji w sprawach afery w NCBiR i sprzedaży Lotosu.

Roman Giertych wraz z członkami Zespołu ds. Rozliczeń PiS / zdj. ilustracyjne/Hornet/Reporter

Efektywność działań zespołu ds. rozliczeń rządów PiS-u warunkuje intensywność jego prac. Członkowie gremium – aktualnie jest ich około 30, ale skład nie jest zamknięty i ustalony „na sztywno” – spotykają się dwa, a czasami nawet trzy, razy w tygodniu. W zależności od potrzeb i ilości pracy. Zajmują się zarówno tematami archiwalnymi, jak i bieżącymi wydarzeniami ze świata polityki. Wszystkim, co budzi wątpliwości prawne. Z racji dużej liczby tematów i spraw, które znajdują się w kręgu zainteresowań zespołu, podzielony jest on na podzespoły tematyczne oddelegowane do konkretnych kwestii (np. afera w NCBiR czy sprzedaż Lotosu).

Zespół jest też solidnie umocowany w całej machinie polityczno-administracyjnej państwa. Jego członkowie są w stałym kontakcie z NIK, a z przedstawicielami izby spotykają się w konkretnych sprawach, nad którymi pracują. Podobnie jest z rządem – zespół ma stały kontakt z gabinetem Donalda Tuska i na bieżąco wymienia się informacjami z ministerstwami. Nie inaczej sprawa wygląda z prokuraturą, z którą – jak ujmuje to jeden z naszych rozmówców – zespół Giertycha ma „bezpośredni, operacyjny kontakt”.

Wreszcie to zespół ds. rozliczeń rządów PiS-u odpowiada za kontakt z wyborcami i potencjalnymi sygnalistami. Tych – jak mówią nasi rozmówcy z Koalicji Obywatelskiej – po wyborach jest naprawdę wielu. Do partii zgłaszają się byli lub obecni pracownicy administracji samorządowej i centralnej, spółek skarbu państwa, ministerstw oraz zwykli obywatele mający informacje dotyczące nieprawidłowości za rządów PiS-u.

– Ten zespół jest bardziej potrzebny niż komisje śledcze – ocenia jedno z naszych źródeł, wieloletni polityk Platformy. Jak mówi, tylko dzięki zespołowi Giertycha jest możliwość uporządkowania ogromnej liczby nadużyć i afer z czasów ośmiu lat rządów poprzedniej ekipy. – To ma być sito, które będzie odsiewać rzeczy duże od małych, znaczące od nieznaczących, rokujące od nierokujących – dodaje inny z naszych rozmówców z PO.

Zespół ma też jednak ważną rolę partyjną. Jest swego rodzaju polityczną szkołą życia. Gros członków grupy stanowią bowiem posłowie-debiutanci, którzy pod okiem posła Giertycha uczą się sejmowego fachu. – Debiutanci poszli tam, żeby się sprawdzić, polansować, wykazać – z satysfakcją przyznaje jedno z naszych źródeł w PO.

Roman Giertych w drodze na szczyt

Mózgiem, organizatorem i największą gwiazdą zespołu jest jednak Roman Giertych. – To była kwestia zagospodarowania Giertycha po wyborach. W sposób raczej niekontrowersyjny, bo nikt nie zaprzeczy, że on się do tego nadaje – wyjaśnia nam kryterium obsadzenia stanowiska szefa zespołu osoba ze ścisłego kierownictwa Platformy.

Jest prawdopodobne, że w toku prac zespołu powstanie kolejna albo kolejne komisje śledcze. Ten zespół będzie zapalnikiem czy też kuźnią nowych komisji śledczych

~ Jacek Karnowski, poseł Koalicji Obywatelskiej, były prezydent Sopotu

– Poseł Giertych był naturalnym wyborem – przyznaje Jacek Karnowski, kolega Giertycha z sejmowych ław i członek jego zespołu. – Po pierwsze, jest bardzo dobrym i cenionym adwokatem. Po drugie, był wicepremierem, więc doskonale zna mechanizmy działania rządu. Po trzecie, był w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, więc doskonale zna jego sposób myślenia i działania, co też będzie tutaj pomocne – dodaje były prezydent Sopotu.

Dla Giertycha stawka w tej rozgrywce jest jednak znacznie wyższa niż kierowanie zespołem albo nawet złapanie polityków PiS-u na tej czy innej aferze. Wszyscy nasi rozmówcy z Koalicji Obywatelskiej przyznają, że były wicepremier w pierwszym rządzie PiS-u miał i nadal ma znacznie większe ambicje niż kierowanie zespołem ds. rozliczeń rządów PiS-u. Marzyła mu się funkcja prokuratora generalnego albo szefa jednej z komisji śledczych (tu najczęściej pojawia się komisja zajmująca się Pegasusem, na czele której trudno sobie jednak wyobrazić Giertycha, ponieważ był jedną z podsłuchiwanych osób i bliżej mu do roli świadka).

– Roman już widział siebie w roli drugiego Lecha Kaczyńskiego jako prokurator generalny albo jako drugiego Rokitę w którejś z komisji śledczych – zdradza Interii jeden z polityków KO. Ja słyszymy, były prezes Ligi Polskich Rodzin chciał w ten sposób szybko zbudować się politycznie i wrócić do politycznej pierwszej ligi. – Nie dostał tego, na czym najbardziej mu zależało, ma tylko i aż ten zespół. Dlatego wyciśnie z niego, ile się da. Będzie jak Tusk w kampanii – nie będzie jeść, nie będzie pić, nie będzie spać, tylko będzie zasuwać – zapewnia nasz rozmówca.

Roman Giertych rozliczając afery PiS-u walczy o powrót do politycznej pierwszej ligi

Roman Giertych rozliczając afery PiS-u walczy o powrót do politycznej pierwszej ligi/ARTUR WIDAK / NurPhoto/AFP

Inne z naszych źródeł w KO: – Dano mu ten zespół, żeby mógł się wyżyć na PiS-ie i wykazać w partii. Wykazanie się ma polegać na tym, że prokuratura będzie otrzymywać sprawdzony, konkretny materiał skutkujący poważnymi postępowaniami i poważnymi aktami oskarżenia. Chodzi o solidną prawniczą robotę i wymierne efekty, a nie rytualne zawiadomienia i moralne wzmożenie.

W największej partii koalicji rządzącej nie brakuje też jednak ocen, że w przypadku Giertycha czasami górę biorą emocje i nadgorliwość. – Zespół działa głównie na bazie przekazów medialnych i informacji, do których dojście ma sam Giertych. W dodatku czasami trochę koloryzuje czy prześlizguje się powierzchownie po tematach – zauważa jeden z polityków z władz Platformy. Od tej samej osoby słyszymy jednak, że tylko Giertych jest gwarancją, że mimo upływu czasu zespół będzie działał konsekwentnie i efektywnie.

Rozliczenia, czyli pokaz siły

Naszych rozmówców pytamy też o to, czy koalicja rządząca nie przeinwestowuje tematu rozliczeń PiS-u. Działają przecież trzy komisje śledcze (a kilka kolejnych jest już niemal pewnych), prokuratura działa pełną parą, a w ministerstwach, urzędach i instytucjach państwowych prowadzone są skrupulatne audyty po ośmioletnich rządach PiS-u.

W Koalicji Obywatelskiej wszyscy mówią jednak jednym głosem: dla wyborców formacji Donalda Tuska nie było w kampanii ważniejszego tematu niż kwestia gruntownych i transparentnych rozliczeń rządów Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego. Jak przyznają nasi rozmówcy, podczas spotkań w kampanii wyborcy bardzo często nie wierzyli, że po ewentualnym przejęciu władzy ówczesna opozycja zdoła wywiązać się z obietnicy rozliczenia poprzedników.

– Chcemy pokazać im i potwierdzić ponad wszelką wątpliwość, że każda źle wydana złotówka, każdy przykład korupcji czy nepotyzmu będzie rozliczony – mówi Interii osoba z władz Platformy. Inny z naszych rozmówców dodaje: – Rozliczenia będą traktowane bardzo serio. Nie ma żadnej taryfy ulgowej, machnięcia ręką na to, co działo się za PiS-u. Giertych jest gościem, który zajmie się tym na serio, bo ma i kwalifikacje, i zapał. O to chodziło, o pokaz siły, ostrzeżenie.

Czytaj Dalej

Sprawa Funduszu Sprawiedliwości. Ruszył proces w sprawie Mateckiego

Konferencja na rzecz Odbudowy Ukrainy. Prezydent Nawrocki bez zaproszenia

Sprawa wyłudzeń z NCBiR. Jest kolejny akt oskarżenia

Piotr Pytel wyszedł na wolność. Jest zwrot ws. wyroku za zabójstwo

Spór polsko-ukraiński. Szefowie obrony Niemiec i Litwy zabrali głos

Sosnowiec. Ktoś podszywa się pod biskupa Ważnego, kuria wydała komunikat

Michał Kamiński oddaje ukraińskie odznaczenia. „Z głębokim żalem”

Zatrzymany Dariusz R. przyznał się do winy. Policja podała nowe informacje

Donald Tusk cytuje Jana Pawła II. Papież ćwierć wieku temu odwiedził Lwów

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.