Szymon Hołownia założył na jednym z komunikatorów internetowych grupę „2026”, do której zaprosił 12 najbardziej zaufanych polityków – relacjonuje Onet. Nie było w niej ani jednej osoby startującej w wyborach na szefa Polski 2050. Szybko pojawił się tam pomysł znalezienia furtki prawnej, aby były marszałek Sejmu mógł rządzić partią nawet bez wyborów.
Minister kultury Marta Cienkowska „dopytuje dla kolegi czy nie da się wywalić tych wszystkich cudownych walczących ze sobą kandydatów na zbity pysk?”. Adriana Porowska zasugerowała, aby „ogłosić Hołownię królem”. Kamil Wnuk wyraził zastrzeżenia, jak taki ruch mógłby zostać odebrany. „Je**ć przychylne media. Jak zmienimy zarząd i się weźmiemy do roboty, to wszyscy zapomną o tej napier******e i planowanym przewrocie”.
Problemy w II turze nie były przypadkiem? Chcieli umożliwić start Szymonowi Hołowni
Bartosz Romowicz zasugerował, aby uchylić własną uchwałę ws. głosowania internetowego z powodu „możliwych nieprawidłowości w trybie głosowania online”. Zwołanie zjazdu krajowego w trybie stacjonarnym miałoby umożliwić start Hołowni. Pojawił się też pomysł usunięcia przeciwników ustępującego lidera. Sam Hołownia przekonywał, że „na pewno nie interesuje sytuacja, że »kurczowo walczy o stołek rozpaczy, bo wszystkie już przegrał«”.
„To musi być inicjatywa oddolna z jasnym kontekstem: kampania uwidoczniła dramatyczne podziały w partii, realne stało się ryzyko podziału” – pisał były marszałek Sejmu. Hołownia ocenił to jako „opcję atomową”. Odłożenie wyborów miało być według niego sygnałem, że „tam już jest taki burdel, że nie ma co zbierać”. Plan miał nie wypalić z powodu braku porozumienia z innymi kandydatami, aby się wycofali z wyborów.
Wybory w Polsce 2050. Doszło do gigantycznej awantury
Kłopoty z II turą miały wskazywać, że plan Romowicza został wprowadzony w życie. Hołownia miał objąć władzę na 90 dni, ale Aleksandra Leo ujawniła zapisy z czatu sugerujące, że to osoby przychylne ustępującemu liderowi Polski 2050 miały storpedować wybory, aby Hołownia objął władzę z pominięciem demokratycznych procedur. Doszło do gigantycznej awantury Romowicza i Śliza z Leo, wspieraną przez Ryszarda Petru, Joannę Muchę i Michała Kobosko.
To miał być prawdziwy powód odwołania Leo ze stanowiska szefowej klubu parlamentarnego. Cienkowska w kontekście popierania zablokowania wyborów przekonywała, że „każda dyskusja do czegoś prowadzi, szczególnie wewnątrz ugrupowania, które przechodzi przez istotny kryzys wizerunkowy”. Porowska przekonywała z kolei, że sugestia o ogłoszeniu byłego marszałka królem „miała charakter żartobliwy”.