-
Potężna śnieżyca i mróz sparaliżowały 40 stanów USA, doprowadzając do licznych tragedii i utrudnień komunikacyjnych.
-
Co najmniej 21 osób zginęło w wyniku ekstremalnych warunków pogodowych, a setki tysięcy domów pozostały bez prądu.
-
Problemy wystąpiły również na lotniskach i drogach, gdzie do akcji wkraczała gwardia narodowa.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
To jeden z najpotężniejszych ataków zimy w Stanach Zjednoczonych w tym sezonie. Przez cały weekend wiele stanów środkowej i wschodniej części kraju zmagało się z potężnymi śnieżycami i mrozem, który paraliżował komunikację na lądzie i w powietrzu oraz odcinał prąd i ogrzewanie w wielu domach. Doszło też do wielu tragedii.
Ta apka mówi, kiedy spadnie śnieg – co do minuty! Wypróbuj nową aplikację Pogoda Interia! Zainstaluj z Google Play lub App Store
„Jak w strefie wojny”. Zima zaatakowała USA
Potężny system zimowych burz w poniedziałek rozciągał się na przestrzeni około 3700 kilometrów, obejmując swoim zasięgiem 40 amerykańskich stanów, zamieszkanych przez 245 mln ludzi. Wiadomo, że kilkadziesiąt osób nie przeżyło ekstremalnych warunków.
Nie jest znana dokładna liczba ofiar ataku zimy, wiadomo jednak, że zginęło co najmniej 21 osób, a według niektórych mediów nawet 29, choć nie można wykluczyć, że bilans jeszcze się zwiększy.
Część osób straciła życie w wypadkach, między innymi w wyniku uderzenia sanek w drzewo – tak zginęła 16-latka w Teksasie oraz 17-latek w Arkansas. Niektórzy zmarli z wychłodzenia, a inni w wyniku wypadków podczas odśnieżania.
W samym Nowym Jorku zmarło osiem osób, w tym emerytowany policjant na Long Island – poinformował burmistrz miasta Zohran Mamdani.
Śnieżyce oraz oblodzenie spowodowały również wiele szkód w infrastrukturze. Podczas największego nasilenia ekstremalnych warunków w wielu miejscach awarii ulegała sieć elektryczna. Niekiedy awarie miały bardzo gwałtowny przebieg:
Nie było 10 sekund bez odgłosu przypominającego wystrzał – opowiedział agencji AP 23-letni Adrian Ronca-Hohn, mieszkaniec miejscowości Iuka w stanie Mississippi. Były to odgłosy łamiących się drzew i gałęzi.
„Słyszało się trzask, głośny trzask, a potem odgłos upadku, który przypominał eksplozję” – dodał mężczyzna. Według niego z tego powodu w poniedziałek czuł się jak „w strefie wojny”.
W poniedziałek rano na południowym wschodzie USA z powodu awarii powodowanych oblodzeniem ponad milion domów nie miało prądu.
Choć uszkodzenia na bieżąco są usuwane przez ekipy remontowe, we wtorek wciąż ponad pół miliona domów (ponad 543 tys.) nie ma energii elektrycznej – wynika z danych podawanych przez serwis PowerOutage.us. Największe problemy z dostawą energii panują w stanach Mississippi, Luizjana i Teksas.
Tysiące samolotów uziemionych. Na drogach pomaga gwardia narodowa
W wielu amerykańskich stanach z powodu śnieżyc i bardzo silnego mrozu dochodziło do paraliżu komunikacyjnego. W Pittsburghu ogłoszono stan wyjątkowy po tym jak zepsuło się 37 z 95 tamtejszych miejskich pługów śnieżnych.
Burmistrz miasta Corey O’Connor powiedział na konferencji prasowej, że wprowadzenie tego stanu umożliwi zatrudnienie prywatnych posiadaczy odśnieżarek.
W poniedziałek w Pittsburghu notowano potężne opady śniegu: w ciągu godziny grubość pokrywy zwiększała się o ponad 2 cm. „To był drugi pod względem tempa opadów taki wynik w ostatnich 30 latach” – stwierdził O’Conno.
Poruszanie się po wielu amerykańskich drogach było bardzo utrudnione z powodu oblodzenia lub grubej warstwy śniegu. W Luizjanie kierowcom uwięzionym w samochodach pomagali nie tylko policjanci, lecz również członkowie tamtejszej gwardii narodowej, którzy wojskowym sprzętem odholowywali unieruchomione pojazdy.
Tylko w stanie Ohio policjanci patrolujący tamtejsze autostrady od soboty wyjeżdżali do ponad 2700 zgłoszeń związanych z ekstremalnymi opadami śniegu oraz mrozem.
Fatalne warunki doprowadziły do wielu opóźnień i odwołanych lotów na amerykańskich lotniskach. W poniedziałek łącznie nie zrealizowano 5977 lotów. Oprócz tego 7557 rejsów było opóźnionych – informuje serwis FlightAware.
Najdłuższe opóźnienia notowano w portach lotniczych w Filadelfii, gdzie średnio rejsy spóźniały się o 97 minut oraz w Bostonie, gdzie realizacja rejsów trwała o średnio 90 minut dłużej w porównaniu z rozkładem.
W najbliższym czasie zima nie złagodnieje. Amerykańscy synoptycy ostrzegają, że w północnej części USA będą panować mrozy do początku lutego.
W poniedziałek w rejonie Wielkich Jezior mrozy były wyjątkowo silne. W części stanów Minnesota i Wisconsin notowano temperatury na poziomie -30,6 st. C.
Źródło: ABC, NBC, AP, AFP, FOX