Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Klimat

Nie ma już czystych miejsc. Najczystsze obszary na świecie są skażone

Przez Pokój Prasowy1 lutego, 20265 min odczytu

  • Mikroplastik został wykryty w organizmach ryb w wodach przybrzeżnych Fidżi, Tongi, Tuvalu i Vanuatu, obejmując 32,7 proc. badanych osobników.

  • Najwyższy poziom skażenia mikroplastikiem odnotowano na Fidżi, gdzie dotyczył 74,5 proc. ryb, podczas gdy w Vanuatu wyniósł tylko 4,8 proc.

  • Badanie wykazało, że dominującą formą mikroplastiku w rybach są włókna syntetyczne, które najczęściej pochodzą z tekstyliów, lin i sprzętu rybackiego.

  • Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu

Badanie przeprowadzone przez zespół naukowców z University of the South Pacific objęło 878 ryb należących do 138 gatunków, złowionych w wodach przybrzeżnych Fidżi, Tongi, Tuvalu i Vanuatu, a więc jednych z najbardziej odizolowanych i najbardziej odległych od wielkich metropolii miejsc na świecie. Analizowano ryby pochodzące bezpośrednio z połowów prowadzonych przez lokalne społeczności – a więc takie, które realnie trafiają na talerze mieszkańców wysp.

Wynik jest jednoznaczny: mikroplastik wykryto u 32,7 proc. badanych osobników. Średnio w jednym przewodzie pokarmowym znajdowano 0,76 cząstki plastiku. To wartości niższe niż w wielu silnie zurbanizowanych regionach świata, ale wystarczająco wysokie, by obalić mit „dziewiczego” Pacyfiku wolnego od syntetycznych zanieczyszczeń.

Fidżi: lokalny rekord skażenia


Największe zaskoczenie przyniosło porównanie wyników między krajami. Na Fidżi mikroplastik wykryto u 74,5 proc. ryb – znacznie więcej niż globalna średnia, szacowana przez naukowców na około 49 proc. Dla porównania, w Tonga odsetek ten wyniósł 41,7 proc., w Tuvalu 37,3 proc., a w Vanuatu zaledwie 4,8 proc.

„Tak duże różnice w obrębie jednego regionu pokazują, że nie mamy do czynienia z jednolitym problemem oceanicznym, lecz z efektem nakładających się czynników lokalnych” – mówi Jasha Dehm, badaczka środowiska morskiego z University of the South Pacific. – „Znaczenie mają m.in. zagęszczenie ludności, liczba rzek odprowadzających zanieczyszczenia do morza, intensywność zabudowy wybrzeży i jakość systemów gospodarowania odpadami„.

Fidżi, największe i najbardziej zaludnione z badanych państw, ma jednocześnie najbardziej rozwiniętą infrastrukturę miejską, co przekłada się na to, że mieszkańcy archipelagu wywierają największą presję na okoliczne oceany. To właśnie dlatego koncentracja mikroplastiku w rybach była tam najwyższa, zarówno pod względem częstości występowania, jak i liczby cząstek na jednego osobnika. Po prostu do plastiku przenoszonego przez prądy morskie z odległych regionów świata doszła jego miejscowa „produkcja”.

Nie każda ryba wchłania plastik tak samo


Analiza nie ograniczyła się do prostego pytania „czy plastik jest obecny w rybach”. Naukowcy sprawdzili, które cechy ekologiczne ryb zwiększają ryzyko skażenia. Różnice okazały się wyraźne.

Najbardziej narażone są ryby związane z rafami koralowymi oraz te, które żerują przy dnie. Wysokie wskaźniki skażenia dotyczyły zwłaszcza gatunków żywiących się bezkręgowcami oraz ryb polujących z zasadzki. Znacznie rzadziej mikroplastik wykrywano u ryb pelagicznych i filtratorów.

Dobrym przykładem jest Lethrinus harak, popularna ryba rafowa ważna zarówno dla rybołówstwa komercyjnego, jak i połowów na własne potrzeby miejscowych mieszkańców. Na Fidżi mikroplastik wykryto u 80 proc. badanych osobników tego gatunku. W Tonga było to niemal 58 proc., w Tuvalu 44 proc., a w Vanuatu jedynie 6 proc.

  • Postrzałki i zmarznięte ptaki. Dzikich pacjentów w zimie przybywa
  • Wielka zmiana dla turystów. Popularna usługa znika z lotnisk

„To pokazuje, że nawet w przypadku tego samego gatunku poziom skażenia może dramatycznie się różnić w zależności od lokalnego kontekstu środowiskowego” – podkreśla Dehm.

Dominują włókna, nie twarde fragmenty


Równie istotne jest to, jaki mikroplastik trafia do ryb. W badaniu zdecydowanie dominowały włókna syntetyczne. W Fidżi, Tonga i Tuvalu stanowiły one od 65 do 70 proc. wszystkich cząstek, a w Vanuatu aż około 95 proc. Znacznie rzadziej wykrywano fragmenty twardych tworzyw lub cienkie folie.

„Taki profil zanieczyszczeń wskazuje przede wszystkim na źródła związane z codziennym użytkowaniem: tekstylia, liny, sieci, sprzęt rybacki” – mówi Rufino Varea, ekotoksykolog morski i dyrektor Pacific Islands Climate Action Network. – „To nie są odpady przemysłowe w klasycznym sensie, lecz produkty, które zużywają się powoli i niepostrzeżenie trafiają do środowiska”.

Włókna łatwo unoszą się w wodzie, przypominają plankton i mogą być mylone z pokarmem, zwłaszcza przez ryby żerujące przy rafach i w strefach przydennych.

Ryby, dieta i pytania o zdrowie ludzi


Choć badanie dotyczyło przewodów pokarmowych ryb, a nie ich mięśni, autorzy nie ukrywają, że wyniki mają znaczenie dla bezpieczeństwa żywnościowego regionu. W wielu państwach Pacyfiku ryby stanowią podstawowe źródło białka, a połowy przybrzeżne są filarem lokalnych diet.


To, ile mikroplastiku znajduje się w rybie zależy od regionu z którego pochodzi ale i od jej sposobu odżywiania123RF/PICSEL


„To bardzo wyraźny sygnał ostrzegawczy” – mówi Varea. – „Ryby rafowe i denne, które są najłatwiej dostępne dla rybołówstwa na własne potrzeby, stają się magazynem zanieczyszczeń syntetycznych”.

Naukowcy podkreślają, że mikroplastik może działać jak nośnik dodatków chemicznych i innych toksyn, a także potencjalnie przenosić patogeny. Skala faktycznego ryzyka zdrowotnego dla ludzi pozostaje jednak przedmiotem dalszych badań, zwłaszcza w kontekście sposobów przygotowywania ryb do spożycia.

Argument polityczny przed globalnymi negocjacjami


Publikacja wyników zbiega się w czasie z przygotowaniami do kolejnej rundy rozmów Intergovernmental Negotiating Committee on Plastic Pollution, które mają się odbyć w lutym w Genewie. Państwa wyspiarskie od dawna apelują o ambitne, prawnie wiążące ograniczenia produkcji plastiku na poziomie globalnym.

„Dane pokazujące, że nawet odległe atole – takie jak Tuvalu – nie są wolne od mikroplastiku, wzmacniają głos regionu w tych negocjacjach” – mówi Amanda Ford, ekolożka raf koralowych z University of the South Pacific. – „To dowód, że problem nie zna granic i nie dotyczy wyłącznie krajów uprzemysłowionych”.

Autorzy badania zwracają uwagę, że wyjątkowo niskie skażenie ryb w Vanuatu sugeruje, iż lokalna polityka odpadowa i uwarunkowania oceanograficzne mogą realnie ograniczać napływ mikroplastiku do ekosystemów morskich. Jednocześnie podkreślają, że bez redukcji produkcji plastiku u źródła nawet najlepsze działania lokalne pozostaną niewystarczające.

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Wielki, skaczący kangur. Ćwierćtonowe olbrzymy były zwinniejsze niż sądzono

Nadal trwają poszukiwania dzikiego kota. „Alarm był na wyrost”

Skrzynki pełne grzybów zimą. Wiadomo, gdzie trzeba ich szukać

Nosze i tlen dla psów. Nowoczesny standard ratownictwa zwierząt w stolicy

Krzyk wytrąca psa z równowagi. Ton głosu ma fizyczny wpływ na jego ciało

Ogrodnik w lutym ma pełne ręce roboty. Co sieje i co przycina?

Pchły śnieżne na Roztoczu. Skaczące plamki wyłaniają się tylko na chwilę

Tlen bez światła. Naukowcy wracają na dno oceanu, by wyjaśnić zagadkę

Niezwykła podróż albatrosa. Wyprawa wprawiła w osłupienie ornitologów

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.