Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Polska

Seniorzy czują się niewidzialni. „Wolałabym mieszkać w komórce”

Przez Pokój Prasowy22 lutego, 20265 min odczytu

  • Barbara, 75-letnia emerytka z centrum Warszawy, czuje się niewidzialna i odizolowana sąsiadów.

  • Badania Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu wykazały, że 68 proc. dorosłych Polaków odczuwa samotność, a 23 proc. izolację społeczną.

  • Telefon Zaufania Stowarzyszenia mali bracia Ubogich służy wsparciem osobom starszym, dla których rozmowa z konsultantem bywa jedyną okazją do kontaktu.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Psycholożka dr Edyta Bonk na co dzień pracuje z seniorami. Bardzo często słyszy, że najbardziej boją się samotności i tego, co może się z nimi dziać w pustym mieszkaniu.

– Już nawet nie chodzi o tę przysłowiową szklankę herbaty czy pomoc w codziennych sprawach, ale o lęk, że umrą i nikt nie będzie o tym wiedział. Ta obawa coraz częściej się pojawia – mówiła kilka dni temu Interii.

Tekst „Niewidzialni Polacy. Umarli i nikt tego nie zauważył” odbił się szerokim echem, a do naszej redakcji odezwali się czytelnicy i czytelniczki. Jedną z nich jest pani Barbara.

Niewidzialni ludzie. Samotność w centrum miasta


Barbara* ma 75 lat. Jest starszą schorowaną kobietą, mieszka w kilkupiętrowym domu w samym centrum Warszawy.

– Mimo że to ścisłe centrum, czuję się tu niewidzialna – mówi. – Nikt mnie nie zauważa. Wszyscy sąsiedzi są młodsi, pewni siebie, często bardzo bogaci. Ja, emerytka, jestem dla nich śmieciem, choć mam wyższe wykształcenie.

Została zupełnie sama po śmierci bliskich, a znajomi też umarli lub już są chorzy.

Barbara mieszka w centrum Warszawy od lat. To stary dom, a jego lokalizacja, jak zaznacza, była zawsze jego jedyną zaletą. – Ludzie już nie. Kiedyś mieszkali tu głównie robotnicy zatrudnieni w jednym zakładzie pracy. Z czasem jedni umierali, inni się wyprowadzali. Przyszli nowi lokatorzy: potomkowie dawnych mieszkańców, ludzie spoza miasta, młodzi, obcy sobie nawzajem.

Barbara uważa, że w domu nigdy nie było wspólnoty. Gdy podniesiono czynsz pięciokrotnie, w innych kamienicach ludzie organizowali się, wynajmowali prawników. – U nas każdy był sam. Albo nikt nic nie zrobił. Wtedy zrozumiałam, że tu nie ma solidarności.

Samotność w Polsce. Najnowsze badania


W zeszłym roku naukowcy z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu przeprowadzili badania wśród dorosłych Polaków, z których wynika, że 68 proc. odczuwa samotność, zaś 23 proc. przyznaje się do izolacji społecznej. Po sześciu miesiącach ponownie przebadano tę samą grupę, a wniosek był następujący: samotność przewlekłą, dużo bardziej niepokojącą i niebezpieczną, doświadcza połowa badanych.

Wśród grup szczególnie na nią narażonych są młodzi i osoby starsze. Dla tej drugiej grupy Stowarzyszenie mali bracia Ubogich prowadzi specjalny Telefon Zaufania.

Jego koordynatorka, Katarzyna Nicolaou, opowiada o tym, co słyszą osoby odbierające telefony. Jak podkreśla, dzwonią do nich seniorzy, którzy rzadko opuszczają swoje domy i nie mają z kim podzielić się codziennymi przeżyciami.

– Dla nich rozmowa z konsultantem bywa jedyną okazją, by opowiedzieć, jak minął dzień i po prostu usłyszeć życzliwy głos. Do Telefonu Zaufania dzwonią również osoby chore oraz seniorzy, mierzący się z trudnymi doświadczeniami życiowymi, takimi jak utrata bliskiej osoby czy problemy finansowe. Dla wielu z nich rozmowa z konsultantem staje się pierwszym krokiem do odzyskania poczucia bezpieczeństwa i przekonania, że nie są pozostawieni sami sobie.

Na starość trzeba się przygotować


Jednym ze sposobów na zachowanie aktywności w wieku senioralnym jest uczestniczenie w zajęciach Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Tak jak Iwona.

Kobieta mieszka w Trójmieście, ma 70 lat i od dziesięciu lat jest na emeryturze. Jak podkreśla, od początku starała się pozostać aktywna. Początkowo miała opory przed zajęciami, bo wydawało jej się, że „to nie dla niej”, że znajdzie się w gronie „bardzo starych osób”. Szybko jednak przekonała się, jak bardzo te spotkania są jej potrzebne. Ceni kontakt z ludźmi, ma stałe grono znajomych, z którymi regularnie się spotyka, i nie wyobraża sobie życia w izolacji.

Według niej do starości trzeba się przygotować – nie w sensie lęku, lecz świadomości. – Trzeba „na nią zapracować”, by nie była przykra i samotna – mówi. Kobieta ma za sobą trudne doświadczenia opieki nad bliskimi starszymi, w tym nad osobą, która przez lata izolowała się od ludzi, a gdy poczuła samotność, było już za późno na odbudowanie relacji. To przekonuje ją, że więzi trzeba pielęgnować na bieżąco.

– Starsze osoby często stają się niewidzialne – zauważa. – Starszym ludziom czasem brakuje odwagi, by zagadać, a młodsi mogą mieć uprzedzenia czy obawy przed „narzucaniem się”. Wiele zależy od charakteru i wychowania.

Ogromną wagę przywiązuje do budowania więzi rodzinnych. – Trzeba od najmłodszych lat uczyć dzieci szacunku do starszych i okazywania uczuć – podkreśla Iwona. Jej wnuk, mimo że miał zaledwie pięć lat, gdy zmarła prababcia, wciąż ją pamięta – wspomina wspólne chwile i drobne rytuały. To dla niej dowód, że bliskość i obecność zostawiają trwały ślad.

Iwona uważa, że samotność w starszym wieku nie jest wyłącznie kwestią okoliczności, lecz także wcześniejszych wyborów i postaw. – Trzeba dbać o relacje, rozwijać własne zainteresowania, zachować autonomię wobec dorosłych dzieci i uczyć kolejne pokolenia otwartości oraz szacunku – podkreśla.

Bo – jak mówi – łatwo jest myśleć, że zawsze będziemy młodzi, ale prędzej czy później każdy stanie się częścią starszego pokolenia.

Sąsiedzi nie mówią „dzień dobry”


Barbara próbowała nawiązać kontakt z młodszymi sąsiadami. Wydawało jej się, że młodzi są bardziej otwarci. Okazało się, że mijają się bez słowa. Większość nie mówi „dzień dobry”.

Mówi o sąsiadach: – Zawsze byłam wychowana w przekonaniu, że jeśli ma się coś w nadmiarze, trzeba się podzielić. Tak było w moim domu. Sąsiedzi jednak myślą zupełnie inaczej, tzn. jak się czegoś ma więcej, to trzeba to po prostu wyrzucić. Nie można zastukać i zapytać, czy sąsiad czegoś potrzebuje, bo tego nie wynieśli z domu.

– Ja bym wolała mieszkać w komórce niż w tym domu. To miejsce w centrum miasta, ale bez serca, bez ludzi, bez rozmowy. Jestem w nim całkiem sama – podsumowuje.

*Imię bohaterki zmienione

Chcesz porozmawiać z autorką? Napisz: [email protected]

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Medycy wyrażają swój sprzeciw. Rozpoczną pogotowie protestacyjne

Spór o składkę zdrowotną KRUS. Rolnicy na celowniku

Zima zbiera śmiertelne żniwo. Kolejne ofiary niskich temperatur

Myślenie jak sprzed kilkudziesięciu lat i brak szacunku. Tak pracują salowe w Polsce

Synod archidiecezji w Krakowie. Nowe informacje, wskazano datę

Polska poderwała myśliwce. Reakcja na ataki w Ukrainie, „stan gotowości”

Znany adwokat współautorem prezydenckiej ustawy? Leśkiewicz komentuje

Prognoza pogody. Do Polski idzie ocieplenie. Wiadomo, kiedy się zacznie

SAFE. Cenckiewicz krytykuje rząd za wywiad generała. Jest reakcja

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.