Do zdarzenia doszło w weekend w australijskim Newcastle na południowym wschodzie kraju niedaleko Sydney. Jak zauważa agencja Associated Press, to ok. 2 tys. od naturalnego środowiska krokodyli australijskich.
Australia. Krokodyl australijski złapany niedaleko Sydney
Dlatego nietrudno się dziwić, że Stephanie Kirsop nie potraktowała telefonu swojego syna poważnie. 12-latek zadzwonił do niej w sobotę i powiedział, że wraz ze znajomymi widzieli krokodyla. Nastolatek wysłał mamie nawet nagrania, ale ta była przekonana, że to tylko drewniana kłoda.
W końcu kobieta dała się namówić i pojechała do domu. „Przez całą podróż myślałam, że to żart. Że będą się ze mnie nabijać” – relacjonuje Australijka. Jednak gdy dotarła na miejsce, okazało się, że krokodyl jest jak najbardziej prawdziwy.
O znalezisku powiadomiono lokalne służby. Mimo przesłanych zdjęć i nagrań, strażnicy przyrody byli sceptyczni. W niedzielę zgłoszeniem zajęli się specjaliści z Australian Reptile Park. „Byłem podejrzliwy, bo dostajemy dużo takich telefonów” – mówi w rozmowie z AP szef organizacji Billy Collett. „Dzisiaj wszyscy używają AI” – dodał.
Gad nie był jednak wytworem sztucznej inteligencji. Miał prawie metr długości i został odnaleziony ok. trzy kilometry od miejsca, gdzie widziały go dzieci. Na szczęście był to krokodyl australijski, a nie różańcowy, który jest bardziej niebezpieczny. Krokodyle australijskie żyją w słodkich wodach na północy kraju – ich populację szacuje się na 50-100 tys. osobników.
Gad został odłowiony. Collett stwierdził, że było to konieczne, bo krokodyl nie przeżyłby zimy w tym klimacie (w Australii jest obecnie jesień). Odłowiony osobnik jest zdrowy. Tymczasowi opiekunowie czekają na decyzję władz, które mają postanowić, co dalej z krokodylem (te w Australii są pod ochroną). Podejrzewa się, że zwierzę uciekło z hodowli lub zostało wypuszczone przez niedoświadczonego hodowcę.