Przemówienie prezydenta Niemiec, wygłoszone z okazji 75. rocznicy ponownego utworzenia Federalnego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, staje w kontrze do dotychczasowej postawy kanclerza Friedricha Merza, który unika jednoznacznych deklaracji dotyczących działań administracji Donalda Trumpa.
Steinmeier wprost zakwestionował amerykańską argumentację o „nieuchronnym zagrożeniu”, uznając ją za niewiarygodną. – Musimy poruszyć kwestię wojny w Iranie. Moim zdaniem ta wojna jest sprzeczna z prawem międzynarodowym – powiedział.
Napięcie na linii Berlin-Waszyngton. „Nie ma powrotu”
Oceniając drugą kadencję Donalda Trumpa niemiecki przywódca zarysował bardzo ostrą analogię do rosyjskiej inwazji w Ukrainie. Jego zdaniem, tak jak nie ma powrotu do relacji z Rosją sprzed 24 lutego 2022 roku, tak nie będzie już powrotu do dawnych stosunków transatlantyckich sprzed zaprzysiężenia Trumpa 20 stycznia 2025 roku.
W dalszej części wystąpienia Steinmeier wzywał Niemców do wzmacniania suwerenności kraju. Polityk argumentował, że obywatele muszą wyciągać wnioski z procesu odcinania się od rosyjskich surowców i zastosować je w relacjach z USA. Mowa między innymi o stworzeniu alternatyw dla amerykańskiej dominacji cyfrowej.
Prezydent wskazał na rosnące napięcia między Pentagonem a firmą Anthropic w kwestii zabezpieczeń sztucznej inteligencji jako sygnał alarmowy dla Europy. Według niego, Stary Kontynent powinien wykorzystać swój talent i standardy etyczne, by stać się niezależnym hubem technologicznym.
Niemcy. Chiny wyprzedzają USA
Słowa Steinmeiera padają w konkretnym kontekście ekonomicznym. Po raz pierwszy od dłuższego czasu Chiny wyprzedziły USA, odzyskując pozycję najważniejszego partnera handlowego Niemiec w 2025 roku. Jest to bezpośredni skutek wysokich ceł nałożonych przez Waszyngton, które uderzyły w niemiecki eksport.
Pomimo że handel z USA wart jest ponad 163 miliardy euro, władze w Berlinie wyraźnie szukają drogi ucieczki przed amerykańskimi wpływami.