Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Polska

Marek Szymaniak „Młócka”. Sztuczna inteligencja a praca. Jedna grupa ucierpi najbardziej

Przez Pokój Prasowy29 marca, 20267 min odczytu

Dominika nie wie, czy za kwartał będzie miała jeszcze pracę. Gdy zbliża się koniec miesiąca, drży z niepewności – otrzyma wypowiedzenie teraz czy jeszcze nie?

Kobieta pracuje w małym biurze tłumaczeń w dużym polskim mieście. W ostatnich miesiącach zredukowano tam etaty. Obecnie firma otrzymuje 25 procent liczby zleceń, które miała jeszcze na początku poprzedniego roku.

Pojawienie się dużych modeli językowych (ang. Large Language Models, LLM), takich jak najbardziej znany Chat GPT zmieniło pracę Dominiki.

– Gdyby nie to, że mamy dwóch czy trzech klientów ze stałymi tłumaczeniami przysięgłymi, musielibyśmy się już zamknąć – ocenia w rozmowie z Interią.

Dominika zauważa, że wiele podobnych małych biur tłumaczeń już zniknęło z rynku.

Podobnie wielu tłumaczy pracujących na jednoosobowych działalnościach gospodarczych musiało je pozamykać.

Większe biura próbują swoich sił w strategii „tłumaczymy w dumpingowych stawkach korzystając z modeli AI„.

– Wiem od podwykonawców, że weryfikację po AI robią studenci bez wykształcenia albo tłumacze z doświadczeniem 30+ lat za stawki, które uwłaczają ich godności – mówi kobieta.

Rynek pracy a sztuczna inteligencja. Te zawody są zagrożone


Polski Instytut Ekonomiczny w raporcie „AI na polskim rynku pracy” z 2024 r. zidentyfikował zawody, które są najbardziej wystawione na wpływ sztucznej inteligencji. W pierwszej dwudziestce pojawiają się między innymi finansiści, prawnicy, niektórzy urzędnicy państwowi, specjaliści do spraw administracji czy programiści. Jak wyliczono, w tych zawodach pracuje 3,68 miliona Polaków. 2,16 miliona to kobiety, a 1,53 miliona to mężczyźni.

– Najbardziej narażone są zadania rutynowe i powtarzalne – na przykład proste prace biurowe, administracyjne, podstawowa księgowość czy część pracy prawniczej na podstawowym poziomie – mówi Interii Marek Szymaniak, autor książki „Młócka. Reportaże o pracy przyszłości”, w której powołuje się na powyższe badania.


We wszystkich grupach zawodów to właśnie kobiety są bardziej narażone na zakłócenia wywołane przez AI w miejscu pracy niż mężczyźni.Polski Instytut Ekonomicznymateriał zewnętrzny


Na rozmaitych listach zawodów podatnych na wpływ AI znajdują się również tłumacze. Z kolei trudniejsze do zastąpienia są zawody wymagające kontaktu z ludźmi, empatii czy pracy fizycznej wymagającej precyzji.

Szymaniak podkreśla, że AI będzie wpływać na wiele zawodów, ale niekoniecznie oznacza to masowe zwolnienia – raczej transformację pracy.

– Ważne, żeby transformacja była stopniowa i przemyślana, a nie gwałtowna – podkreśla.

Sztuczna inteligencja jest sprawiedliwa?


O przykładach takich gwałtownych przemian Szymaniak pisze w swojej książce. Jeden z bohaterów opisuje swoją pracę jako copywritera w firmie marketingowej. Jego szef, zafascynowany dużymi modelami językowymi, zleca zespołowi trenowanie takiego modelu. Po jakimś czasie część pracowników staje się zbędna – ich obowiązki może przejąć maszyna.

Na drugim biegunie reporter stawia Ryszarda, który zarządza kompleksem hotelowym na Mazurach. Do nadzoru i oceniania pracowników używa narzędzia opartego na sztucznej inteligencji. Pracownicy są monitorowani, a ich zaangażowanie i wydajność stale analizowane.

Z tej drugiej historii wysnuć można wniosek, że sztuczna inteligencja i algorytmy pomagają organizować pracę sprawiedliwe – wszak nie mają żadnych uprzedzeń do danego pracownika.

– Pokładamy wiarę w to, że to jest sprawiedliwe, a może nawet sprawiedliwsze od człowieka – mówi Szymaniak. – Wiele osób ma kiepskie doświadczenia z ludzkimi szefami, więc wydaje się, że jeśli to będzie program czy maszyna, będzie kierować się jasnymi, prostymi zasadami. Trzeba się do nich dostosować i to wydaje się sprawiedliwsze niż szef, który może mieć humor albo nas nie lubić.

Ostatecznie jednak nawet nieprzychylny nam szef czasem ma ludzkie spojrzenie i w kryzysowej sytuacji może nas zrozumieć. – Różni są ludzie i różni są szefowie, ale ten ludzki czynnik jest ważny. Program czy algorytm nie ma empatii, która – nawet niewielka – może pomóc w trudnej sytuacji – podkreśla reporter.

Szymaniak podkreśla, że z algorytmem nie ma możliwości dyskusji ani odwołania się do jego decyzji. Przytacza przykład strajku kurierów Glovo z 2021 roku.

„Skrzyknęli się na parkingu przy jednym z centrów handlowych w Białymstoku. Ustalili, że choć zalogują się do aplikacji, to nie będą rozwozić zamówień. Łącznie było ich kilkunastu. Liczyli, że w aplikacji zrobi się „zator” i ktoś potraktuje ich poważnie, skontaktuje się z nimi” – czytamy w „Młóćce”.

Kurierzy zaczęli odbierać telefony z restauracji z pytaniami, dlaczego nie akceptują zamówień. Wytłumaczyli. Chwilę później zadzwonił do nich pracownik Glovo. Nie chciał negocjować.

„Zapytał tylko, czy robimy zamówienia, czy nie. Próbowaliśmy tłumaczyć, o co nam chodzi, ale jego interesowało tylko, czy wozimy, czy nie. Jak dowiedział się, że nie, to rozłączył się i za chwilę wszyscy zostali zablokowani w aplikacji” – opisuje bohater książki.

Dlatego ten ludzki czynnik jest ważny, także w przyszłości. – Menedżerowie powinni być ludzcy i kontrolować algorytmy. Problem w tym, że często sami są bezradni. Na przykład menedżer średniego szczebla korzystający z aplikacji do układania grafiku nie ma realnego wpływu na decyzje systemu – mówi Szymaniak.

Kolejnym problemem jest również to, że pracownicy obserwowani przez algorytmy do końca nie wiedzą, jak działają te systemy.

– Traktuje się je jak „czarną skrzynkę”. To nieprawda, bo firmy je projektują i ustalają zasady działania. Problem w tym, że wiedza o tym jest niedostępna dla pracowników – zauważa reporter. – A przecież narzędzia, które organizują pracę i wpływają na zarobki, powinny być transparentne. Pracownicy powinni wiedzieć, na jakich zasadach funkcjonują – to podstawowe prawo – konkluduje.

AI pomogła jej zaoszczędzić czas


W idealnym świecie technologia powinna nam tylko pomagać – odciążać w pracy, wykonując choćby te najbardziej żmudne, rutynowe zadania.

Lub te wymagające dużego wkładu siły fizycznej.

Mirek, 52-letni pracownik fabryki metalowych części i gumowych akcesoriów do wyposażenia samochodów, opowiada Szymaniakowi o tym, jak w ostatnich latach zmieniła się jego praca. Przez dekady sam dźwigał ciężkie elementy, co przyniosło mu problemy z plecami. W pewnym momencie w jego zakładzie zmieniono model pracy – część fizycznych zadań wykonują roboty autonomiczne, a część ludzie ubrani w specjalne egzoszkielety.

Inna bohaterka opowiada reporterowi o tym, jak ChatGPT pomógł jej wyrabiać się z obowiązkami zawodowymi w krótszym czasie. Kobieta była z tego bardzo zadowolona, ale głupio było jej się przyznać przed resztą zespołu czy szefostwem, więc udawała, że nadal pracuje, siedząc bezczynnie przed komputerem.

Gdy przyznała się rodzicom i opowiedziała, co robi dla siebie w zaoszczędzonym czasie, usłyszała, że oni tyrają, by córka miała lepiej, a jej się nie chce pracować.

Postęp, ale czy dla każdego?


Czy zatem jest szansa, że technologie pomogą nam w wyjściu z kultury gloryfikującej ciężką, wielogodzinną pracę, której poświęcamy się, nie dbając o work-life balance?

Szymaniak nadzieje pokłada w najmłodszych pokoleniach.

Jednocześnie pojawia się ryzyko, że postęp będzie dotyczył garstki społeczeństwa.

– Książka ma pomóc zrozumieć te procesy i przygotować się na przyszłość – większą kontrolę pracy, wykorzystanie danych przez pracodawców i ich potencjalne użycie zarówno na korzyść, jak i przeciwko pracownikom – mówi reporter. – Społecznie ważna jest nie tylko uważność na to, co nam przynoszą technologie, ale i komu. Komu przynoszą postęp, a komu odbierają najbardziej fundamentalne prawa pracownicze, a więc prawa człowieka – dodaje, odnosząc się choćby do pracy platformowej (forma zatrudnienia oparta na aplikacjach lub stronach internetowych, np. wspomniane Glovo).

Mirkowi nikt nie robił wyrzutów z powodu tego, że nie musi już pracować tak ciężko jak kiedyś. Mężczyzna ma nadzieję, że w przyszłości już nikt nie będzie musiał tak tyrać, zaś dźwiganiem i innymi ciężkimi obowiązkami zajmą się maszyny.

„Kształciłem córki, żeby miały lepsze życie i lżejszą pracę niż moja. Żeby ich jutro było lepsze niż moje wczoraj. To się udało. Jedna skończyła politechnikę, druga farmację. Może dzieci innych też pójdą lżejszą drogą. Bo jeśli nie, to jaki to postęp? Jeśli mieliby tak samo harować, to znaczyłoby, że nie za wiele osiągnęliśmy. Albo że niewiele z tego przypadło zwykłym ludziom” – podsumował.

Chcesz porozmawiać z autorką? Napisz: [email protected]

Marek Szymaniak

Dziennikarz i reporter. Pisze dla „Spider’sWeb+”, „Tygodnika Powszechnego” oraz „Piśma” o rynku pracy i wpływie nowych technologii. Laureat wielu nagród, m.in. konkursu dla dziennikarzy „Pióro odpowiedzialności”. Trzykrotny finalista Nagrody „Newsweeka” im. Teresy Torańskiej. Autor książek „Urobieni” i „Zapaść”. Fot.: Rafał Hetman

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Jak odzyskać nadpłacone składki ZUS? Nie przegap terminu

Kupno domu na wsi. Ministerstwo Rolnictwa chce znaczących zmian

Podatek od psa w 2026 roku – kto musi zapłacić i ile wynosi?

Kiedy ceny na stacjach paliw pójdą w dół? Minister energii ogłasza

Spotkanie generałów z Karolem Nawrockim. Szef MON reaguje na doniesienia

Ceny paliw rosną. Kolejne branże odczuwają skutki drożyzny

Kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim. Zastąpił Grzegorza Rysia

Sondaż. Roman Giertych obciążeniem czy wzmocnieniem dla KO?

Romuald Ajchler nie żyje. Poseł na Sejm sześciu kadencji miał 77 lat

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.