Pomimo trudnej sytuacji finansowej miasta, zastępcy prezydenta Aleksandra Miszalskiego regularnie otrzymują dodatki do pensji. Jak ustaliła Interia, Miszalski podjął decyzję o przyznaniu nagród za pierwszy kwartał 2026 r. Każdy z czterech wiceprezydentów otrzymają po 13,5 tys. zł brutto, co łącznie daje 54 tys. zł.
To kontynuacja polityki z ubiegłego roku, w którym współpracownicy Miszalskiego byli nagradzani czterokrotnie. Łączna suma wyniosła wtedy 232 tys. zł brutto.
Rzeczniczka urzędu miasta, Anna Lachota, tłumaczy, że nagrody są elementem ogólnej polityki płacowej urzędu i przysługują każdemu pracownikowi.
„Nadzorują inwestycje warte wiele milionów złotych”
– Decyzja o ich przyznaniu wynika przede wszystkim z tempa realizacji kluczowych działań, wdrażania nowych polityk miejskich, nadzoru nad dużymi projektami. Wiceprezydenci Krakowa odpowiadają za obszary, które w świecie biznesu prowadzą członkowie zarządów dużych firm. Nadzorują inwestycje warte wiele milionów złotych, kierują setkami pracowników, a ich decyzje realnie wpływają na to, jak żyje się w Krakowie – wyjaśnia rzeczniczka.
– W praktyce bardzo często oznacza dni po 10-12 godzin, a także pracę w weekendy. Przyznawane nagrody są odpowiedzią na realne obciążenie pracą i skalę odpowiedzialności – konkluduje.
Tymczasem trzy tygodnie temu Miszalski ogłosił plan oszczędnościowy, likwidując premie dla zarządów miejskich spółek i obniżając wynagrodzenie o 20 proc. dla członków rad nadzorczych. Argumentował to walką z deficytem budżetowym.
Aleksander Miszalski: Walczę z trudną sytuacją finansową
„Odkąd objąłem władzę w maju 2024r. stanowczo walczę z zastaną trudną sytuacją finansową Krakowa. Liczne decyzje, często także niepopularne pozwolą w tym roku po raz pierwszy na osiągnięcie nadwyżki operacyjnej. To ogromna poprawa po deficycie na poziomie minus 740 mln zł w roku 2023. Dziś czas na kolejną cegiełkę w procesie szukania oszczędności” – pisał trzy tygodnie temu Miszalski w mediach społecznościowych.
Dług Krakowa ma wynieść na koniec roku ok. 9 mld zł. Przeliczając to na rynek nieruchomości, kwota ta wystarczyłaby na zakup 12 tys. mieszkań kosztujących po 750 tys. zł. Pozwoliłoby to nabyć tysiące lokali o metrażu typowym dla 2-3 pokoi w lokalizacjach oddalonych od ścisłego centrum miasta.
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: [email protected]