Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Polska

Karol Nawrocki chce zmienić konstytucję. Sprawa ma drugie dno.

Przez Pokój Prasowy6 maja, 20265 min odczytu

– Nie jest nam potrzebny żaden reset, nie jest nam potrzebna żadna nowa konstytucja. To ludzie powinni się zmienić, zmienić swoje podejście do państwa i prawa, dopóki nie jest jeszcze za późno. I właśnie takie stanowisko będę prezentował w ramach prac rady konstytucyjnej – stwierdził prof. Ryszard Piotrowski na łamach „Gościa Niedzielnego”.

Stanowisko jednego z członków stworzonego przez głowę państwa ciała zaskakuje. Tym bardziej zasadne jest pytanie, czemu Karol Nawrocki ogłosił swoją inicjatywę. Dlaczego głowa państwa chce zmienić konstytucję, skoro nawet jeden z członków jego rady w to nie wierzy?

Karol Nawrocki chce być jak Cezar?


Ośrodek prezydencki od samego początku kadencji Karola Nawrockiego ustawił się w roli najsurowszego recenzenta rządu. Teraz chce być krytykiem ustroju, a dzięki temu starać jeszcze bardziej promować swoją narrację. „Spójrzcie państwo na tę patologię np. w ochronie zdrowia. Gdybyśmy zmienili konstytucję, takich problemów by nie było. Ale rząd Tuska tego nie chce”. Jeśli Pałac Prezydencki będzie konsekwentny, może skutecznie osłabić pozycję rządzących.

Prof. Tomasz Słomka, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, który specjalizuje się zarówno w zakresie prawa konstytucyjnego jak i instytucji głowy państwa, wyjaśnia działania prezydenta.

– Chodzi o manifestację nowej idei konstytucyjnej. Pewnym elementem kryzysu naszych czasów jest to, że polityka musi mieć wielkie idee i wyzwania. Takim wyzwaniem były NATO, Unia Europejska czy konstytucja z 1997 roku. W tej chwili brakuje ogromnych wyzwań. Prezydent założył, że pomysł ze zmianą konstytucji będzie tym, co chwyci politycznie i zogniskuje uwagę wokół niego – uważa prof. Słomka.

– Pan prezydent chciałby ukazać siebie jako wielkiego reformatora ustroju państwa. Mam jednak przekonanie, że ta inicjatywa jest bardziej formą wypracowania koncepcji zmiany systemu rządów. Prezydent ma wizję „neocezarystyczną” – chciałby wykreować prezydenta silnego, prowadzącego politykę państwa i pozostającego w dużej mierze poza kontrolą polityczną i prawną. Trochę szkoda, bo prezydent jako głowa państwa, arbiter, synonim ciągłości, mógłby być bardzo dobrym moderatorem debaty o pożądanych zmianach konstytucyjnych. Bardziej jednak zapowiada się na dyskusję wpisującą się w polaryzację sceny politycznej – ubolewa prof. Słomka.

Prof. Annusewicz: Nawrocki chce zerwać z wizerunkiem „wetomatu”


Prof. Olgierd Annusewicz, który również jest politologiem pracującym na Uniwersytecie Warszawskim, ale zajmującym się głównie obszarem komunikacyjnym, zwraca uwagę na nieco inny aspekt.

– W polskiej polityce jest bardzo dużo inicjatyw spod znaku gonienia króliczka. I to jest jedna z nich. Nie chodzi o to, by tego króliczka dogonić, ale żeby go gonić – uważa prof. Annusewicz.

– Nawrocki ma wizerunek „wetomatu”, człowieka, który przeszkadza, rzuca kłody pod nogi. Prezydent potrzebuje czegoś, co mogłoby pokazać Polakom, że ma pozytywny wkład w funkcjonowanie państwa. Chce pokazać, że mimo tego, że czasem coś zawetuje, pracuje nad dużym dziełem konstytucji. Gdyby nie zapraszał do tej rady np. Julii Przyłębskiej, ale większą grupę cenionych ponad podziałami fachowców, byłoby to bardziej wiarygodne. Dziś interpretuję to tak, że chce pokazać znaczącą inicjatywę głowy państwa – przekonuje prof. Annusewicz.

– Oczywiście, konstytucjonaliści przekonują, że ustawa zasadnicza wymaga odświeżenia. Mamy jednak tak silną polaryzację, że do zmiany konstytucji nie dojdzie – konkluduje ekspert.

Zmiana konstytucji. Co musiałoby się stać?


Spójrzmy na sprawę krok po kroku. Istotny jest m.in. polityczny kalendarz. Jesienią 2027 r., czyli za półtora roku, rozpocznie się cała seria wyborów, których zwieńczeniem będą wybory prezydenckie w 2030 r. Karol Nawrocki liczy na prawicową falę, która utoruje mu drogę do drugiej kadencji w Pałacu Prezydenckim. A tę kadencję chciałby rozpocząć w nowej roli, z odświeżonymi i większymi kompetencjami.

Żeby zmienić ustawę zasadniczą potrzeba większości 2/3 głosów w Sejmie. W praktyce oznacza to, że zmianę musi poprzeć 307 posłów. Dlatego w tej grze kluczowe są wyniki wyborów parlamentarnych.

Idea wydaje się spójna – Nawrocki już dziś chce rozpocząć prace nad nową konstytucją, by przyszły parlament z prawicową większością miał nad czym pracować. A wtedy, jak zakłada Pałac Prezydencki, gotowy projekt zmiany konstytucji będzie leżał na stole. Co jednak musiałoby się stać, żeby do zmiany konstytucji rzeczywiście doszło?

Trzy procesy, bez których Nawrocki nie zmieni konstytucji


Po pierwsze, w 2027 roku bardzo dobre wyniki wyborcze powinny zanotować ugrupowania prawicowe, bo już dziś wiemy, że druga strona sporu politycznego nie poprze inicjatywy prezydenta. Jeśli Karol Nawrocki będzie przewodził polskiej prawicy w tzw. Porozumieniu Senackim, stanie się naturalnym patronem tego środowiska. Jeśli jego popularność, zaangażowanie i wsparcie pomoże osiągnąć lepszy wynik wyborczy PiS i Konfederacji, grupy te będą miały wobec Nawrockiego pewnego rodzaju dług wdzięczności. A jego spłatą może być poparcie inicjatywy głowy państwa.

Po drugie, ośrodek prezydencki musi liczyć na zmierzch Donalda Tuska i słaby wynik ugrupowań rządzących dziś Polską. O ile PSL, Nowa Lewica, Polska 2050 i Centrum rzeczywiście są w sporych sondażowych opałach, to pozycja KO wydaje się niezachwiana. Tuskowi musiałaby przydarzyć się jakaś polityczna katastrofa, by poparcie jego formacji spadło w znaczący sposób. W dodatku jego partia musiałaby stracić wyborców na rzecz PiS, Konfederacji czy Konfederacji Korony Polskiej.

Tylko scenariusz, w którym do Sejmu nie weszliby koalicjanci KO, a ona sama zanotowałaby wynik oscylujący wokół 20 proc., oznaczałby, że dzisiejsza opozycja mogłaby liczyć na zdobycie ponad 300 mandatów. Wydaje się to obecnie mało prawdopodobne. Ale to nie wszystko.

Gdyby te wszystkie warunki zostały spełnione, pojawiłby się kolejny problem. Karol Nawrocki musiałby przekonać do nowej wizji Polski polityków, którzy właśnie sięgnęli po władzę: Jarosława Kaczyńskiego, Grzegorza Brauna, Sławomira Mentzena czy Krzysztofa Bosaka.

Gdyby głowa państwa forsowała system prezydencki – a tego należy się spodziewać – politycy ci musieliby się zgodzić na ograniczenie własnych kompetencji. A przecież zamierzają znów (Kaczyński) lub w końcu (Mentzen, Braun, Bosak) rządzić Polską! Nie będzie łatwo pogodzić wszystkich politycznych aktorów w taki sposób, by byli zadowoleni z nowej, ale okrojonej roli ustrojowej.

Wszystkie te elementy sprawiają, że uchwalenie nowej konstytucji inspirowanej działaniami Nawrockiego może okazać się piekielnie trudnym zadaniem. Nie oznacza to jednocześnie, że same starania o jej zmianę należy włożyć między bajki.

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Krzysztof Bosak gani Sławomira Mentzena. „Obraźliwa”, „niezgodna z prawdą”

Sprawa sędziów TK. Decyzja ETPC: Nakaz dopuszczenia do obowiązków

Matura 2026. Język angielski. Tutaj arkusz CKE i odpowiedzi eksperta

Matura 2026, język angielski. Zdjęcia testu wyciekły chwilę po 9:00

Pogoda na środek rzuci nam wyzwanie. Nadchodzą burze z gradobiciem

Lubelskie: Alert RCB w związku z pożarem. Ekstremalne zagrożenie w lasach

Lubelskie. Pożar w trzech powiatach. Sztab kryzysowy, żołnierze wesprą strażaków

Czy można jeść mięso w piątek 8 maja? W Kościele wyjątkowe święto

Komisja Europejska zaakceptowała polską umowę ws. SAFE. Fala komentarzy

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.