– Tak jak inne kraje wezwaliśmy – w naszym przypadku ambasadora Rosji w Polsce – i przekazaliśmy mu nasze stanowisko wobec tych gróźb, czy ostrzeżeń jak je Federacja Rosyjska nazywa – powiedział Maciej Wewiór.
– Nie może być na to naszej zgody. My bardzo jasno podkreślamy, że skoro Rosja, jak sama deklaruje, nie prowadzi wojny, tylko specjalną operację wojenną, to oznacza, że zasięg tych celów powinien był ograniczony do militarnych – zauważył rzecznik MSZ.
Reakcja Polski i innych państw Europy na groźby Rosji
– Ambasador usłyszał od nas bardzo zdecydowane wezwanie do natychmiastowego zaprzestania nieuzasadnionej i bezprawnej agresji oraz przestrzegania zobowiązań i traktatów międzynarodowych – wskazał Maciej Wewiór.
Rzecznik polskiej dyplomacji poinformował, że ambasador przyjął stanowisko strony polskiej. Wewiór podkreślił, że działanie MSZ było skoordynowane z innymi partnerami europejskimi. – My działamy razem z naszymi partnerami, którzy również wezwali odpowiedników w ambasadach czy przedstawicieli ambasad rosyjskich na ich terytoriach – powiedział rzecznik MSZ.
Wcześniej do rosyjskich „ostrzeżeń” ustosunkowała się Komisja Europejska. Rzeczniczka instytucji ds. zagranicznych i bezpieczeństwa Anita Hipper napisała w mediach społecznościowych, że „rosyjskie wezwanie obcokrajowców i dyplomatów do opuszczenia Kijowa stanowi niedopuszczalną eskalację„.
Rosja przeprowadziła w niedzielę zmasowany atak na Kijów i region stołeczny, zabijając czterech i raniąc około 100 cywilów. Ministerstwo spraw zagranicznych Rosji ostrzegło wcześniej, że jego armia rozpoczyna serię metodycznych uderzeń wymierzonych w obiekty wojskowe i przemysłowe na terenie Kijowa i w związku z tym zaleciło cudzoziemcom i placówkom dyplomatycznym jak najszybsze opuszczenie miasta.