Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Polska

Zbigniew Kapiński prezesem SN. Prezydent wygrał próbę sił z PiS-em

Przez Pokój Prasowy27 maja, 20268 min odczytu

W przypadku wyboru Zbigniewa Kapińskiego na I prezesa Sądu Najwyższego można by odwrócić stare powiedzenie i stwierdzić, że z małej chmury spadł duży deszcz. Albo nawet pójść o krok dalej i powiedzieć, że deszcz spadł z niemal bezchmurnego nieba.

Chociaż wybór prezydenta Karola Nawrockiego jest szeroko i emocjonalnie komentowany w środowisku Prawa i Sprawiedliwości, to – jak dowiaduje się Interia – przed podjęciem decyzji przez głowę państwa nie spędzał on snu z powiek najważniejszych polityków z Nowogrodzkiej.

Mówi polityk PiS-u, świetnie orientujący się w wewnętrznej sytuacji partii: – Nikt specjalnie nie zajmował się tym tematem do momentu, gdy temat podniósł Cenckiewicz. To był ten moment, kiedy partia się sprawą zainteresowała.

Od naszych rozmówców z PiS-u, niezależnie od frakcji, do której należą, słyszymy, że partia nie prowadziła dialogu z Pałacem Prezydenckim w kwestii wyboru I prezesa SN. A jeśli jakiekolwiek rozmowy w ogóle się odbyły, to „musiały nie wychodzić poza dialog stricte techniczny”.

– Wybór prezesa SN nie budził wcześniej kontrowersji – zarzeka się nasze źródło z Nowogrodzkiej. – Nie było oczekiwań co do konkretnego nazwiska, nie było negatywnych emocji wobec żadnego z kandydatów, nie było presji na prezydenta – wylicza.

Naciski przed, naciski po. „Karolu, popełniłeś straszny błąd”


Presja na prezydenta pojawiła się tuż przed jego decyzją. Prym wiódł w niej wspomniany już prof. Sławomir Cenckiewicz, który jako historyk od dekad intensywnie zajmuje się Lechem Wałęsą i jego związkami z komunistyczną bezpieką.

Były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego zarzuca Zbigniewowi Kapińskiemu „niewybaczalny” wyrok z 2000 roku w procesie lustracyjnym Wałęsy. Skład sędziowski, w którym zasiadał wówczas Kapiński, orzekł, że nie ma dostatecznych dowodów, by stwierdzić, że Wałęsa współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa.

Jeszcze przed decyzją Karola Nawrockiego prof. Cenckiewicz na swoim profilu na Twitterze/X wzywał „prezydenta RP Karola Nawrockiego, byłego prezesa IPN, o niepowoływanie sędziego Zbigniewa Kapińskiego na funkcję I Prezesa SN!”. Z kolei sam wyrok sprzed ponad ćwierćwiecza nazywał „fundamentalnym kłamstwem III RP”.


prof. Sławomir Cenckiewicz, były szef Biura Bezpieczeństwa NarodowegoAdam Burakowski East News


Krytyka ze strony byłego szefa BBN to jedno, ale swoje bardzo jednoznaczne zdanie w sprawie Kapińskiego wyraził też prezes PiS-u. „Nie wyobrażam sobie, aby sędzia, który brał w tym udział, został I prezesem Sądu Najwyższego” – napisał na Twitterze/X Jarosław Kaczyński.

Także już po ogłoszeniu decyzji prezydenta na głowę państwa spadła krytyka ze strony jego środowiska politycznego. „Karolu, popełniłeś straszny błąd i nawet to, kto i w jaki sposób Cię do tego namówił, nie tłumaczy tego błędu” – ocenił na Twitterze/X prof. Cenkiewicz. Z kolei część posłów PiS-u publicznie wyrażała m.in. „zaskoczenie” i „rozczarowanie” wyborem prezydenta.

Mówi parlamentarzysta z tzw. frakcji harcerzy, czyli środowiska związanego z Mateuszem Morawieckim: – Wpis prezesa Kaczyńskiego był bardzo nieelegancki. Myślę, że nakręcił go Cenckiewicz. Przynajmniej taką informację mam. A wiadomo, jak kwestia „Bolka” działa na prezesa.

Wszyscy wiedzą, że jest walka o sukcesję na prawicy. (…) Prezydent jest tutaj na czele stawki


Inny parlamentarzysta, zbliżony do konserwatywnej frakcji „maślarzy”: – Prezydent powinien był bardziej liczyć się ze zdaniem prezesa Kaczyńskiego, ale postawił na niezależność urzędu. Cóż, przyjmujemy do wiadomości. Ja przyjmuję z rozczarowaniem. Ja bym sędziego Kapińskiego nie wybrał, a już na pewno zadbałbym o dużo lepszą argumentację tego wyboru i wyjaśnienie Polakom, czym prezydent się kierował. Zabrakło mi silnej, dobrej argumentacji.

W PiS-ie krąży teoria o ingerencji z zewnątrz


Część rozmówców Interii z wewnątrz PiS-u zwraca uwagę, że nagłe wzmożenie krytyków Zbigniewa Kapińskiego tuż przed decyzją prezydenta nie jest dziełem przypadku.

Mówi ważny polityk PiS-u, zachowujący dystans do frakcji „maślarzy” i „harcerzy”: – Na mieście słychać o dziwnych sojuszach po prawej stronie, które miały promować i lobbować za innym kandydatem.

O kogo chodziło, nie precyzuje. Dodaje jednak, że „ewidentnie odbywała się tu jakaś inna gra”. – Sytuacja, w której sprawa procesu Wałęsy jest wykorzystywana instrumentalnie i nagle podrzucana prezydentowi to nie przypadek – zapewnia.

Inny z naszych rozmówców, minister za rządów Zjednoczonej Prawicy, idzie w podobnym kierunku. – Może komuś zależało na wskazaniu innego kandydata, kogoś z pozostałej czwórki? – zastanawia się. I dodaje: – Bo tak to teraz wygląda, jakby ktoś na ostatniej prostej chciał doprowadzić do innego wyboru, właśnie wyciągając i rozdmuchując kwestię procesu lustracyjnego Wałęsy.

Jednocześnie większość naszych źródeł w formacji Jarosława Kaczyńskiego przypomina, że dopiero co sędzia Kapiński był autorytetem zarówno dla kojarzonych z prawicą mediów, jak i dla samych polityków PiS-u.

Ci ostatni wychwalali go za wydane we wrześniu 2024 roku orzeczenie kierowanej przez niego Izby Karnej SN w sprawie Dariusza Barskiego. Izba uznała, że przywrócenie Barskiego przez Zbigniewa Ziobrę do służby czynnej i powołanie go na stanowisko prokuratora krajowego w 2022 roku było prawnie skuteczne i wiążące.

– Wtedy jakoś nikt nie mówił: uważajcie, bo to jest sędzia, który 20 czy 25 lat temu coś zrobił – ironizuje jeden z naszych rozmówców.

Prezydent niezależny. „Nawrocki to nie Duda”


Spór wokół wyboru I prezesa Sądu Najwyższego ma też jednak inny, przyszłościowy wymiar. Gdy Karol Nawrocki zlekceważył „sugestię” Jarosława Kaczyńskiego, szybko pojawiły się porównania do podwójnego weta Andrzeja Dudy z 2017 roku do ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa.

Nowogrodzka odebrała wówczas działanie Pałacu Prezydenckiego jako zdradę, a relacje prezesa Kaczyńskiego i prezydenta Dudy rozpadły się i już nigdy nie wróciły do wcześniejszego stanu.


Grupa pięciu osób ubranych elegancko stoi razem przed wejściem do budynku, dwie kobiety i dziewczynka w białych strojach oraz dwaj mężczyźni w ciemnych garniturach z przypiętymi polskimi flagami, w tle widoczny żołnierz.

W PiS-ie nie mają złudzeń: partia nie będzie w stanie kontrolować Karola Nawrockiego tak, jak kontrolowała Andrzeja DudęPawel WodzynskiEast News


Nasi rozmówcy z PiS-u przestrzegają jednak przed zestawianiem obu sytuacji jeden do jednego. Jak mówią, przez dziewięć lat zmieniło się niemal wszystko – prezydent, rząd, sytuacja wewnątrz PiS-u, przywództwo w PiS-ie czy wreszcie sytuacja międzynarodowa.

Mówi ważny polityk z Nowogrodzkiej: – Nikt nigdy na żadnym etapie nie zakładał – tak jak można było to mniej lub bardziej zakładać przy Andrzeju Dudzie – że Karol Nawrocki będzie pod nasza pełną kontrolą i będzie robić, co powie partia. Nikt, włącznie z samym prezesem.

Ten sam rozmówca przytacza jako dowód sytuacje, gdy prezydent Nawrocki pojawiał się na Nowogrodzkiej przedyskutować różne kwestie i decyzje. Zawsze wysłuchiwał argumentacji polityków PiS-u i samego prezesa, ale też zawsze zaznaczał, że decyzję podejmie samodzielnie.

Przynajmniej do jesieni 2027 roku to my bardziej zależymy od niego niż on od nas. Ale o ile my musimy patrzeć na horyzont 2027 roku, o tyle prezydent musi patrzeć na horyzont 2030 roku


Jeden z byłych ministrów w rządzie Mateusza Morawieckiego: – Nawrocki to nie Duda. On nie pochodzi z PiS-u, to nie jest żaden partyjniak, nie był zaangażowany w życie partii, nie rozumie też tych wszystkich wewnątrzpartyjnych relacji, bo w tym nigdy nie uczestniczył. Dzięki temu nie jest związany żadnymi osobistymi konotacjami, braterstwem walki etc. To jest dobre. On od samego początku był niezależny.

Walka o sukcesję. „Prezydent jest na czele”


Niezależność nie jest jednak cechą, którą u polityków PiS-u i z PiS-em związanych prezes Kaczyński ceni najbardziej. A wobec tych, którzy lekceważyli jego wytyczne lub jawnie sprzeciwiali się poleceniom, bywał bardzo pamiętliwy i zazwyczaj ostatecznie stawiał na swoim. Czy z prezydentem Nawrockim będzie podobnie?

– Przynajmniej do jesieni 2027 roku to my bardziej zależymy od niego niż on od nas. Ale o ile my musimy patrzeć na horyzont 2027 roku, o tyle prezydent musi patrzeć na horyzont 2030 roku – nakreśla układ sił w relacji Nowogrodzka – Pałac Prezydencki jeden z bliskich współpracowników prezesa Kaczyńskiego.

Zaznacza jednak przy tym, że „prezes potrafi oddzielić poziom chłodnej oceny politycznej – zarówno jeśli chodzi o interesy naszej partii, jak i interesy państwa – od osobistych ocen i sympatii czy antypatii”. A dla interesów państwa, zwłaszcza interesów bezpieczeństwa i relacji ze Stanami Zjednoczonymi, Nawrocki ma być w ocenie Kaczyńskiego bardzo ważny. Tak dla obozu PiS-u, jak i dla państwa polskiego.

– Nie sądzę, żeby to był moment przełomowy w relacjach partii z prezydentem. A już na pewno moment, który doprowadzi do zerwania relacji. To byłby absurd – mówi nam poseł PiS-u kojarzony z frakcją „harcerzy”. – Myślę, że w tym małżeństwie wciąż jest więcej gorącego uczucia niż samego rozsądku czy już zwłaszcza przymusu – dodaje.

Inny z naszych rozmówców, ważny polityk PiS-u, dodaje, że to już nie te czasy, gdy wszyscy drżeli przed prezesem Kaczyńskim. – To już nie jest prezes wywierający srogą pomstę. On już nie może tego zrobić. Udowadniają to kolejne decyzje każdego dnia – ocenia z brutalną szczerością.

Zwraca też uwagę na rzecz, której – jego zdaniem – nie można lekceważyć. Pominięcie przez prezydenta „sugestii” Kaczyńskiego co do wyboru I prezesa SN było symbolicznym wyznaczeniem czerwonej linii i manifestacją siły Nawrockiego. Było też znakiem nowych czasów na prawicy. Prawicy, na której głos Kaczyńskiego nie jest już ani decydującym, ani jedynym słusznym.

– Wszyscy wiedzą, że jest walka o sukcesję na prawicy – przyznaje polityk. To zasadnicza zmiana wobec prezydentury Andrzeja Dudy i sytuacji z podwójnym wetem w 2017 roku. – Wtedy nikt nie myślał, że prezes za chwilę skończy karierę i zajmiemy się sukcesją. A dzisiaj to jest na tapecie i wszyscy o tym wiedzą. Prezydent jest tutaj na czele stawki – kończy rozmówca Interii.

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Traktat Polski i Wielkiej Brytanii. Ochrona przed „szaleństwem Putina”

Ostrzeżenie GIS. Bakterie salmonelli w suplemencie diety Verdin Fix

Sprawa Zbigniewa Ziobry. Włodzimierz Czarzasty zlecił kontrolę biur posła

Były minister sprawiedliwości o rządzie: Sytuacja jest trudna

Fałszywe alarmy wobec polityków. Dwie osoby zatrzymane, komunikat prokuratury

Warszawa. Protest „3% dla nauki, 100% dla Polski”. Naukowcy mają dość

Fałszywe alarmy wobec polityków. Są zatrzymania, nowe informacje MSWiA

Zbigniew Ziobro w USA. Nowy sondaż, Polacy zapytani o działania władz

Epidemia hantawirusa na statku. Kapitan MV Hondius wrócił do Polski

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.