-
W Polsce niedźwiedzie występują obecnie głównie w Tatrach, Bieszczadach, Beskidzie Niskim, Beskidzie Sądeckim i Beskidzie Żywieckim, a ich liczebność w przeszłości znacząco spadła z powodu polowań i tępienia.
-
Wprowadzono nowe przepisy pozwalające na odstraszanie niedźwiedzi gumowymi kulami, które mają na celu ograniczenie potencjalnie niebezpiecznych incydentów z udziałem tych zwierząt.
-
Według przyrodników nie ma potwierdzonych naukowo danych świadczących o wzroście populacji niedźwiedzi w Polsce, a konfliktowe sytuacje najczęściej wynikają z działań ludzi, takich jak dokarmianie zwierząt i niewłaściwe zabezpieczanie odpadów.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
-
Niedźwiedzie w Polsce były masowo wybijane
-
Niedźwiedzie zagrażają człowiekowi czy człowiek niedźwiedziowi?
-
Tylko człowiek zagraża niedźwiedziom
-
Rzeczywiście jest coraz więcej niedźwiedzi?
Niedźwiedzie kiedyś występowały w Polsce na terenie całego kraju. Przełom nastąpił w XIX i XX w., kiedy drapieżniki zostały masowo wytępione – były traktowane jako konkurencja lub zabijane dla innych celów. Dokładnie nie wiadomo, ile zwierząt jest w Polsce obecnie, ale są przesłanki, aby myśleć, że wkrótce znów może być ich mniej.
Po tym okresie niedźwiedzie zostały niemal wyłącznie na południu kraju, w górach, głównie w Tatrach, ale i Bieszczadach, gdzie występują obecnie. Do I wojny światowej w Karpatach na zwerzęta te polowano, co stopniowo doprowadziło do zmniejszenia ich liczebności. W okresie od lat 40. do 80. XX w. niedźwiedzi zaczęło przybywać.
Niedźwiedzie w Polsce były masowo wybijane
Obecnie głównymi ostojami niedźwiedzi są Beskid Niski, Bieszczady, Beskid Sądecki, Żywiecki i Tatry. Występują na tych obszarach populacje wschodniokarpacka (Bieszczady) oraz zachodniokarpacka (Tatry i Beskid Żywiecki oraz Sądecki).
Niedźwiedzie występują przede wszystkim w Bieszczadach i Tatrach, choć dawniej można było je spotkać na terenach leśnych całej Polski. Ich liczebność jednak stale malała na skutek polowań, a obszar występowania kurczył się na rzecz siedlisk ludzkich
Tylko w Karpatach znajdujących się po polskiej stronie występują nieprzerwanie, południowe stoki Tatr są chętniej zajmowane przez drapieżniki, mają tu lepsze warunki, m.in. rozległe kompleksy leśne. Północne granice ostoi nie są dobre dla niedźwiedzi, po prostu jest tu za dużo ludzi.
Niedźwiedzie występowały głównie we wschodniej i zachodniej części Tatr, ale dopiero w latach 60. XX w. w części zachodnie pojawiło się ich więcej. W części wschodniej dochodzi jednak do sytuacji kofliktowych, choćby w pobliżu trasy do Morskiego Oka.
Niedźwiedzie zagrażają człowiekowi czy człowiek niedźwiedziowi?
Niedźwiedzie żyjące w polskich ostojach mogą przekraczać 300 kilogramów wagi. W innych regionach geograficznych niedźwiedź brunatny może być jeszcze większy. Bliskie spotkanie z polskim drapieżnikiem może być potencjalnie niebezpieczne i do takich incydentów dochodzi niekiedy w Bieszczadach, dlatego zarówno Sejm, jak prezydent zgodzili się co do tego, by zezwolić na odstraszanie niedźwiedzi. Fragmentacja i utrata siedlisk, szczególnie miejsc gawrowania i żerowania, sprawiają, że drapieżniki te zbliżają się rzeczywiście do obszarów zajętych przez ludzi.
Nowe przepisy pozwalają myśliwym odstraszać zwierzęta z wykorzystaniem gumowych kul, a przy przypadkowym okaleczeniu lub śmierci zwierzęcia podczas płoszenia nie będą wyciągane konsekwencje karne w stanie tzw. wyższej konieczności.
Duże drapieżniki odgrywają ważną rolę w ekosystemach, dlatego zasługują na szczególną uwagę i ochronę. Stojąc na szczycie łańcucha pokarmowego, wpływają na obieg pierwiastków, stabilność całego ekosystemu i liczebność populacji innych gatunków
– Ustawa dotycząca płoszenia niedźwiedzi gumowymi kulami była bardzo potrzebna. Do tej pory jedynym miejscem gdzie się płoszy te zwierzęta był Tatrzański Park Narodowy, parkowcy mają odpowiednie uprawnienia. Brakowało zmiany w prawie, by umożliwić przeniesienie modelu tatrzańskiego w Bieszczady. Płoszenie gumowymi kulami to brakujący element systemu, równie ważne są zabezpieczenia odpadów i monitoring – powiedziała w rozmowie z Zieloną Interią Katarzyna Wiekiera ze Stowarzyszenia Pracownia Na Rzecz Wszystkich Istot.
Ustawa ta przy okazji przewiduje możliwość płoszenia wilków gumowymi kulami z broni gładkolufowej, a to, jak mówi działaczka, jest już bardzo niebezpieczne dla wilków, bo zwierzęta te nie ważą tyle, co niedźwiedzie.
Tylko człowiek zagraża niedźwiedziom
Równocześnie trudno nie oprzeć się wrażeniu, że od kilku lat w Europie trwa nagonka na chronione drapieżniki. Status ochrony wilków na terenie UE już został obniżony i ta decyzja może otworzyć furtkę do wprowadzania kolejnych zezwoleń na „kontrolowany” odstrzał, np. niedźwiedzi. – Decyzja o odstrzale na Słowacji była polityczna, nie merytoryczna. Osłabienie ochrony wilka w prawie UE dlatego jest tak niebezpieczne, bo otwiera dyskusję o osłabieniu ochrony innych drapieżników – potwierdza Katarzyna Wiekiera.
Zgodziłyśmy się co do tego, że mamy do czynienia z nagonką na niedźwiedzie, jak i wilki w Europie, co ma związek z propagowaniem polityki strachu, zarówno na Słowacji, gdzie odstrzelono w ciągu roku kilkaset niedźwiedzi, jak i w Polsce (mimo braku decyzji o odstrzale niedźwiedzi). – Wzorem dla polskich polityków są tu populiści ze Słowacji – powiedziała działacze ze Stowarzyszenia Pracownia Na Rzecz Wszystkich Istot.
Rzeczywiście jest coraz więcej niedźwiedzi?
Wokół niedźwiedzi narosło sporo mitów, które mają potwierdzić, że zwierzęta te na terenie Polski stają się coraz bardziej śmiałe i niebezpieczne ze względu na zwiększającą się liczebność. Mówi się o wzroście szkód, czy zmianach w zachowaniu, o czym według mojej rozmówczyni nie ma mowy: – Mamy do czynienia z paroma shabituowanymi osobnikami w Bieszczadach, odpowiedzialność za możliwość sytuacji konfliktowych (np. niedźwiedzie żerujące przy śmietniku) spoczywa na człowieku. W Tatrzańskim Parku Narodowym w latach 90. też zdarzały się sytuacje konfliktowe, bo turyści dokarmiali niedźwiedzie, problemem były też śmieci – wdrożono działania zaradcze i dziś nie ma żadnych konfliktów, 5 mln turystów odwiedza TPN – dom niedźwiedzia. Te same działania trzeba wdrożyć w Bieszczadach – zaznacza działaczka według której nie możemy również mówić o wzroście polskiej populacji.

– Nie mamy danych naukowych, by twierdzić o wzroście populacji, dane GUS są oparte na szacunkach leśników i myśliwych i w ocenie naukowców wprowadzają w błąd – mówi Katarzy Wiekiera.
Trudno też uwierzyć w to, że dzikie zwierzę zaatakuje, gdy natknie się na człowieka w lesie. Do ataków w Polsce bowiem dochodzi z zaskoczenia i zwierzę atakuje najprawdopodobniej z powodu paniki lub obrony młodych.
Do ataków w naszym kraju dochodzi na zbieraczy poroży, którzy schodzą ze szlaków – ostoje niedźwiedzi według przyrodników są dobrze oznakowane – po prostu należy trzymać się szlaków i w lesie rozmawiać na głos, po to by uniknąć spotkania z niedźwiedziem.
Nie wiadomo, ile niedźwiedzi brunatnych żyje na terenie Polski. Prawdopodobnie populacja liczy około 120 osobników, ale trzeba pamiętać, że drapieżniki przekraczają granice.