„Drogi Kliencie, Meta będzie pobierać nowe opłaty związane z lokalizacją w przypadku reklam wyświetalnych w określonych obszarach prawnych, pokrycie podatku od usług cyfrowych (DST)” – to najnowszy komunikat do użytkowników social mediów.
Podatku cyfrowego w Polsce jeszcze nie ma, ale ma wkrótce działać jako 3-procentowa danina nakładana na największe światowe koncerny technologiczne (tzw. Big Tech). Cel jest szczytny – wyrównanie szans rynkowych między globalnymi korporacjami a lokalnymi przedsiębiorstwami. Sęk w tym kto go zapłaci – na pewno nie Amerykanie!
Stawki podatku cyfrowego w Europie. Polska dołączy za rok?
Żeby klient nie miał wątpliwości, w najnowszym komunikacie Meta wylicza dokładnie stawki podatku cyfrowego już obowiązującego w Europie:
-
Austria – 5 proc. -
Francja – 3 proc. -
Włochy – 3 proc. -
Hiszpania – 3 proc. -
Turcja – 5 proc. (obowiązuje od 1 stycznia 2026 roku, wcześniej było to 7,5 proc.) -
Węgry – 7,5 proc. -
Wielka Brytania – 2 proc.
Mają go płacić koncerny, których globalne przychody przekraczają 1 miliard euro, a przychody w Polsce przewyższają 25 milionów złotych. Być może w Polsce podatek prawdopodobnie będzie można pomniejszyć o kwotę zapłaconego podatku dochodowego (CIT) – projekt jest obecnie na etapie uzgodnień międzyresortowych.
– Polska jest dużą, silną gospodarką i dużym polem gry dla tego rodzaju podmiotów, dlatego sądzę, że to jest dla nich akceptowalne, chociaż oczywiście będą w swoim interesie argumentować, że nie – ocenił dla PAP dr Jarosław Kopeć z Fundacji Instrat, która przygotowywała ekspertyzę ws. podatku cyfrowego na zlecenie resortu cyfryzacji w sierpniu 2025 roku. Ekspert uważa, że te przedsiębiorstwa nie będą skłonne zrezygnować z działalności na polskim rynku, podobnie jak nie zrezygnowały po wprowadzeniu RODO.
Największe firmy technologiczne (firmy matki) nie płacą bezpośrednio w Polsce podatków (np: w związku ze świadczonymi usługami reklamowymi, marketplace i mediami społecznościowymi). Niemniej CIT jest opłacany w Polsce pośrednio przez spółki córki cyfrowych gigantów: Google Poland Sp. z o.o, Facebook Poland Sp. z o.o., Amazon Eu Sarl Sp. z o.o. czy Apple Poland Sp. z o.o.
Gdzie leży prawda o podatku cyfrowym? Wpływy do polskiego budżetu od Big Techów
Z informacji Ministerstwa Cyfryzacji wynika jednak, że średnia efektywna stawka podatkowa, której podlegają przedsiębiorstwa cyfrowe, jest obecnie dwukrotnie niższa niż stawka, jaka ma zastosowanie do przedsiębiorstw działających w tradycyjnej europejskiej gospodarce, więc dostosowanie przepisów do takich realiów jest konieczne.
Według założeń polskiego rządu, ustawa o podatku cyfrowym ma zostać przyjęta przez Radę Ministrów w III kwartale 2026 roku, a wejście w życie nowych przepisów prognozowane jest najwcześniej na 2027 rok. Szacowny zysk do budżetu to 1,7–4 mld zł. Jednak eksperci Forum Obywatelskiego Rozwoju ocenili prognozowane wpływy z podatku cyfrowego jako zawyżone.
– Dziś konkurencja na rynku cyfrowym w Polsce jest zachwiana. Firmy, które płacą podatek od swojej działalności w Polsce są w sytuacji gorszej niż te, które świadczą na terytorium naszego kraju usługi cyfrowe z zagranicy. To zmniejsza konkurencyjność dla krajowych podmiotów, ogranicza naszą suwerenność cyfrową, a także uszczupla istotnie przychody do budżetu państwa, które mogłyby być reinwestowane w budowanie potencjału technologicznego naszego kraju. Gospodarka w coraz większym stopniu przenosi się do sfery cyfrowej i z czasem te nierówności tylko by się pogłębiały – tłumaczył konieczność opodatkowania Big Techów w Polsce wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.
O tym, że to Polacy finalnie zapłacą cyfrowy podatek ani słowa.