Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Świat

Grupa Wyszehradzka (V4) się odradza. W tle konflikt Węgry-Słowacja

Przez Pokój Prasowy24 czerwca, 20266 min odczytu

Z inicjatywą spotkania ad hoc Péter Magyar wystąpił jeszcze podczas pobytu w Warszawie, po czym błyskawicznie ruszyły przygotowania. Oprawa szczytu i dobra atmosfera potwierdziły, że – parafrazując Marka Twaina – pogłoski o śmierci formatu wyszehradzkiego są mocno przesadzone.

Znów można było usłyszeć o wielkim potencjale Europy Środkowej oraz o 65 milionach obywateli stanowiących liczącą się siłę na kontynencie. Przypomniano również, że Polska, Czechy, Słowacja i Węgry wspólnie mają większą wymianę handlową z Niemcami niż Niemcy z Francją.

Warto jednak zwrócić uwagę, że rangę wydarzenia oddawał skład węgierskiej delegacji. Premierowi towarzyszyło dwoje wicepremierów:

  • szefowa dyplomacji Anita Orbán

  • oraz szef kancelarii Bálint Ruff.

Zarówno Magyar, jak i Orbán już na etapie kampanii wyborczej podkreślali znaczenie odbudowy sojuszy regionalnych. Choć kilka tygodni temu Magyar przedstawił śmiałą koncepcję poszerzenia V4 o kolejne państwa, w tym Niemcy, z pomysłu ostatecznie niewiele zostało. Podczas szczytu węgierski premier sprecyzował, że nie chodziło o stałe rozszerzenie, a jedynie o zapraszanie innych stolic na poszczególne wydarzenia w ramach tzw. formuły V4+.

Wyszehradzka wspólnota


Ekspresowe, dosłownie kilkugodzinne spotkanie zwieńczono wspólnym oświadczeniem. Nawiązano w nim do 35. rocznicy utworzenia Grupy Wyszehradzkiej – początkowo w formacie trójkąta (Polska, Czechosłowacja i Węgry). Historyczny dokument podpisali 15 lutego 1991 r. na zamku w Wyszehradzie prezydenci Lech Wałęsa i Václav Havel oraz premier Węgier József Antall. W Gödöllő szefowie rządów „potwierdzili wspólne zaangażowanie na rzecz rewitalizacji i wzmocnienia Grupy Wyszehradzkiej jako kluczowej platformy dialogu i współpracy regionalnej”.

W oświadczeniu mocno zaakcentowano wspólne interesy i dotychczasowe osiągnięcia, zwłaszcza w walce z wysokimi cenami energii oraz nielegalną migracją. Co kluczowe, przywrócono mechanizm koordynacji stanowisk V4 przed unijnymi szczytami. Liderzy zidentyfikowali obszary, w których państwa regionu zamierzają mówić w Europie jednym głosem. Na liście priorytetów znalazły się m.in.:

  • nowe Wieloletnie Ramy Finansowe (perspektywa 2028-2034) wraz z polityką spójności i rolną,

  • jednolity rynek

  • oraz transformacja energetyczna balansująca między celami klimatycznymi a konkurencyjnością (czwórkę łączy chęć rewizji systemu ETS).

Strategiczna koordynacja ma odbywać się już nie tylko na szczeblu szefów rządów, ale również właściwych ministrów.

Omawiając współpracę regionalną, premierzy położyli nacisk na rozwój infrastruktury transportowej i energetycznej, przede wszystkim na strategicznej osi Północ-Południe. Zwrócono też uwagę na konieczność zintensyfikowania działań w obszarach cyfryzacji, sztucznej inteligencji, transgranicznego cyberbezpieczeństwa oraz cyfrowych usług publicznych. Wszystko po to, by zwiększyć konkurencyjność całego regionu.

Tradycyjnie nie zabrakło też odwołań do Międzynarodowego Funduszu Wyszehradzkiego jako narzędzia wspierania projektów integrujących obywateli państw członkowskich oraz rozwijania więzi obywatelskich i kulturalnych.

Taka wspólnota interesów nie oznacza oczywiście, że premierzy zgadzają się we wszystkim. Grupa Wyszehradzka to w istocie dwa duety: polsko-węgierski i czesko-słowacki – choć zważywszy na bratysławskie korzenie czeskiego premiera, Andreja Babiša, można by z przymrużeniem oka mówić o bloku „słowackim”.


Liderzy V4 spotkali się w legendarnym węgierskim pałacuATTILA KISBENEDEK AFP


Podczas wystąpień różnic nie ukrywano, jednak to punkty styczne zdominowały przekaz. Warto przypomnieć, że najpoważniejszy kryzys formatu V4 wybuchł po rosyjskim ataku na Ukrainę. Państwa drastycznie poróżniły się w ocenie wojny i relacji z Moskwą, a polityczny pat jesienią 2023 r. odziedziczyła po Zjednoczonej Prawicy nowa sejmowa większość.

Dopiero niedawne wybory na Węgrzech otworzyły drogę do realnej rewitalizacji sojuszu. To o tyle interesujące, że jeszcze do niedawna zarówno Babiš, jak i Robert Fico uchodzili za żelaznych sojuszników Viktora Orbána (były premier Węgier zresztą spotkał się z Babišem w zeszłym tygodniu w Brukseli). Dziś jednak chłodny pragmatyzm przeważył nad dotychczasowymi niesnaskami. Pytanie tylko, na jak długo.

V4 z węgiersko-słowackim konfliktem w tle


Od 1 lipca Słowacja przejmie przewodnictwo w Grupie Wyszehradzkiej. Ta zaszczytna rola zbiegnie się w czasie z kampanią przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi, co może mieć kluczowe znaczenie dla relacji na linii Budapeszt-Bratysława. Przypomnijmy: pod koniec ubiegłego roku w słowackim kodeksie karnym pojawiła się nowa sankcja.


Za „negowanie powojennego porządku pokojowego po II wojnie światowej” grozi tam do sześciu miesięcy więzienia.


W praktyce chodzi o podważanie tzw. dekretów Beneša – zbioru czechosłowackich przepisów, które narzuciły odpowiedzialność zbiorową na mniejszość węgierską i niemiecką. Uznanie tych grup za zdrajców narodu skutkowało odbieraniem obywatelstwa, bezprawną konfiskatą majątków i masowymi wysiedleniami (w przypadku Węgrów wyniósł według różnych wyliczeń 70-100 tys. osób.).

Budapeszt od lat piętnuje dekrety Beneša. Przewodniczący Zgromadzenia Krajowego, László Kövér, w grudniu 2015 r. udzielił wywiadu prorządowemu dziennikowi „Magyar Nemzet”, w którym stwierdził:


„Państw, w których systemie prawnym do dziś żyje i jest stosowana zasada winy zbiorowej (dekrety Beneša – red.), nie należało w ogóle przyjmować do Unii Europejskiej”

Kiedy Słowacja zmieniała przepisy w 2025 r., rząd Viktora Orbána niespecjalnie przeciwko temu prawodawstwu protestował. Temat z powodzeniem podchwyciła za to partia TISZA. Jeszcze podczas kampanii studenci zorganizowali w stolicy demonstrację w obronie praw diaspory, a w styczniu 2026 r. Péter Magyar żądał „natychmiastowych wyjaśnień i wycofania przepisów grożących Węgrom więzieniem”. Obecny premier groził wydaleniem słowackiego ambasadora, jeśli postulaty nie zostaną szybko spełnione.

Od objęcia przez niego władzy minęło jednak ponad osiem tygodni, końca sporu nie widać, a ambasador pozostaje na stanowisku. Niewykluczone, że to właśnie „karta węgierska” stanie się w Słowacji jednym z politycznych straszaków i kart przetargowych. Może po nią sięgnąć Robert Fico – podobnie jak w 2010 r., gdy roztaczał wizję Węgrów, którzy wykupią kraj, straszył także węgierskim nacjonalizmem. Może ją rozegrać także Progresywna Słowacja, największe ugrupowanie opozycyjne, z którym Magyara złączył los w walce z nowelizacją prawa.

Fico nie ma co liczyć na poparcie Magyara


Rozmowy Magyara z Ficą na marginesie szczytu Rady Europejskiej nie przyniosły przełomu – strony zadeklarowały jedynie chęć kontynuowania dialogu. Zanim dojdzie do oficjalnych wizyt bilateralnych, niezbędne będą kolejne żmudne konsultacje. Sytuacji nie ułatwia też fakt, że podejście nowego premiera Węgier do polityki historycznej i traktatu w Trianon jest uderzająco zbieżne z linią Viktora Orbána.

Magyar chętnie posługuje się retoryką Fideszu, mówiąc o słowackich Węgrach z użyciem terminologii sprzed 1920 r. Używa m.in. określenia „Górne Węgry” (węg. Felvidék). W rocznicę Trianon 4 czerwca nazwał ojczyznę „krajem graniczącym z samym sobą”. Tego typu gesty działają na sąsiadów jak płachta na byka – podobnie zresztą jak pozostawienie na gmachu parlamentu flagi Seklerszczyzny, zamieszkanego przez Węgrów historycznego regionu w Rumunii.

Podczas konferencji w Gödöllő jeden z dziennikarzy dopytywał wprost o dekrety Beneša. Fico uciął temat, uciekając w dyplomację i stwierdzając, że kwestie dwustronne nie były przedmiotem obrad, choć obaj z Magyarem kurtuazyjnie zapewnili o woli szukania porozumienia. Pewne jest jedno: w nadchodzących wyborach Fico nie ma co liczyć na poparcie Magyara.

Otwartą kwestią pozostaje jednak to, komu lider partii TISZA udzieli wsparcia. Może – śladami Fideszu – postawić na balansującą pod progiem wyborczym węgierską partię Aliancia/Szövetség (Sojusz) lub wesprzeć Progresywną Słowację, z list której do europarlamentu dostał się Ľudovít Ódor – etniczny Węgier i były techniczny premier Słowacji (w okresie od maja do października 2023 r.). Jest i wyjście trzecie. Magyar może stwierdzić, że nie angażuje się w wybory w państwach ościennych.


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Kryzys w relacjach z Polską. Ukraiński polityk krytykuje Zełenskiego

Chiny. Nowe prawo o jedności etnicznej. Możliwe ściganie obcokrajowców za granicą

Porwanie Nancy Guthrie. Nowe informacje, chodzi o wiadomość od porywaczy

Wojna na Ukrainie. Nocny atak na Sewastopol. Miasto bez prądu, seria alarmów

Niemcy. Awaria na kolei. Wznowiono ruch pociągów, skargi pasażerów

Bliski Wschód. Sojusznicy z Europy chcą pomóc w cieśninie Ormuz. „Rozmieszczają zasoby”

Relacje Donalda Trumpa z Europą. Media: Polska nadal nawiązuje więzi

Krym atakowany przez Ukrainę. „Rosjanie muszą zweryfikować plany wakacyjne”

Rosja. Putin reaguje po atakach na Moskwę. „Destabilizacja społeczeństwa”

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.