-
Białoruś wyłączyła przekaźniki używane do sterowania rosyjskimi dronami po ultimatum Ukrainy.
-
Według Ukraińców wskazany białoruski sprzęt miał przestać działać od 22 czerwca.
-
Wołodymyr Zełenski wyraził wątpliwości co do deklaracji Łukaszenki o neutralności Białorusi w wojnie oraz przypomniał o atakach rakietowych z terytorium Białorusi.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
– Według informacji, które przekazali mi naczelny dowódca (Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandr Syrski), a także wywiad, od 22 czerwca odpowiednie przekaźniki przestały działać na terytorium Białorusi – powiadomił Wołodymyr Zełenski.
– Czy zostały zdemontowane, czy nie, ja, mówiąc szczerze, jeszcze nie wiem. Ale pracujemy nad tym i bardzo uważnie to śledzę – i otrzymuję codzienne, odpowiednie raporty. Faktem jest, że te przekaźniki dziś nie działają – oznajmił prezydent Ukrainy.
Według Zełenskiego w drugiej połowie 2025 roku Rosja rozmieściła na terytorium Białorusi system przekaźników do sterowania dronami uderzeniowymi, co zwiększyło możliwości atakowania przez rosyjską armię północnych obwodów Ukrainy.
Zełenski powiedział też, że białoruskie przedsiębiorstwa dostarczały Rosji kluczowe komponenty do systemu rakietowego średniego zasięgu Oriesznik.
Zełenski postawił Białorusi ultimatum. Poszło o przekaźniki wykorzystywane przez Rosję
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zagroził w zeszłym tygodniu, że jeśli Alaksandr Łukaszenka nie wstrzyma działania na terytorium Białorusi nadajników, to zrobią to sami Ukraińcy.
– Nie ma potrzeby zbędnych słów. Na jego (Łukaszenki – red.) wieżach znajdują się przekaźniki. Rosyjskie, białoruskie – co nam za różnica. Wzdłuż dwóch rejonów graniczących z Ukrainą znajduje się sprzęt, który koryguje ogień w ukraińską ludność – mówił Zełenski.
Prezydent Ukrainy dodał wówczas, że jeśli Łukaszenka nie chce brać udziału w wojnie, to powinien wycofać ten sprzęt. – Myślę, że wystarczy tydzień, żeby to zrobić. Dlaczego mówię o tygodniu? Ponieważ obecnie każdego dnia giną z tego powodu nasi cywile. Ranne są dzieci. Jeśli on tego nie zrobi, zrobimy to my – zapewnił.
Łukaszenka zapewniał, że nie chce wojny. Zełenski: Powinien być uczciwy wobec narodu
Wcześniej Łukaszenka deklarował, że nie chce wojny, lecz przygotowuje się do jej wybuchu. Jak zapewniał, białoruskie siły zbrojne powinny być gotowe do walki, ponieważ wtedy wszyscy będą się ich bać i nikt nie odważy się „zaatakować” Białorusi.
Wołodymyr Zełenski jednak sceptycznie odniósł się do tej wypowiedzi. – W tej kwestii powinien być uczciwy przynajmniej wobec swojego narodu, ponieważ to nie on sam może zostać wciągnięty w tę wojnę, ale jego kraj – wciągnięty przez Rosję. Robią to od pierwszych dni wojny – ocenił.
Prezydent Ukrainy przypomniał w tym kontekście, że gdy rozpoczęła się wojna na pełną skalę, wiele rakiet atakowało Ukrainę z terytorium Białorusi. Zełenski zaznaczył, że nie wierzy w słowa Łukaszenki, iż nie kontrolował on sytuacji.