Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Polska

Jak wygląda praca sprzątaczki? Prawdziwe historie i trudności w branży

Przez Pokój Prasowy27 czerwca, 20266 min odczytu

Maria w usługach sprzątających pracuje od 14 lat. Doświadczenie zawodowe zdobywała zarówno w Polsce, jak i za granicą. – Dużo rzeczy już widziałam. To nie jest prosta praca – zapewnia.

Chociaż o obecnych pracodawcach mówi dobrze i podkreśla, że doceniają jej wysiłek, nie zawsze miała tyle szczęścia. – Oprócz tego, że wyzwaniem jest sama praca fizyczna, trudne bywają też kontakty z klientami. Szczególnie z tymi, którzy nie traktują cię jak pomoc domową, ale po prostu jak „sprzątaczkę” – przyznaje.

„Jedna pani zarzuciła mi, że ukradłam jej sztuczną różę”


Objawia się to na różne sposoby. – Pamiętam mieszkanie, w którym wszędzie były porozrzucane rzeczy osobiste, nawet tygodniowa bielizna. Ja piorę, prasuję, nie mam z tym żadnego problemu. Tylko zwykle takie rzeczy trafiają do kosza na pranie, a nie leżą porozrzucane po całym domu – opowiada.

Bywało też, że Maria była niesłusznie oskarżana o rzeczy, których nie zrobiła. – Jedna pani zarzuciła mi, że ukradłam jej sztuczną różę. Inna stwierdziła, że zbiłam płytkę w łazience. Oczywiście nic takiego się nie wydarzyło, ale mimo to musiałam pożegnać się z tą pracą – mówi.

Nie były to jedyne sytuacje, które skłoniły ją do odejścia. – Ostatnio sama zrezygnowałam z pracy. Byłam u tej pani chyba czwarty raz. Wcześniej powtarzała, że jest bardzo zadowolona, że pracuję szybko i sprawnie. Ale kiedy któregoś razu wymieniłam kilka zdań z jej mężem, bardzo się zdenerwowała. Była po prostu zazdrosna o męża. A ja przecież przyszłam tam tylko wykonywać swoją pracę – wspomina.

Mimo takich doświadczeń Maria nie zamierza rezygnować z zawodu. Jak podkreśla, większość klientów traktuje ją z szacunkiem, a satysfakcja z dobrze wykonanej pracy rekompensuje trudniejsze chwile.

– To praca, która wymaga nie tylko siły fizycznej, ale też odporności psychicznej i cierpliwości. Trzeba umieć odnaleźć się w różnych domach i różnych charakterach. Najważniejsze jest jednak to, żeby wzajemnie się szanować, a czasami niestety tego brakuje – podsumowuje.

„Zdarzają się sprzątania trwające nawet 12 godzin dziennie”


Paula Brylowska zajmuje się sprzątaniem od czterech lat. Ponad dwa lata temu założyła własną firmę, w której sama pracuje, ale jednocześnie zatrudnia i szkoli inne osoby.

– To nie jest prosta praca – przyznaje. Szczególnie pod względem fizycznym. – Kiedy wracam do domu, staram się jeszcze trochę porozciągać i poruszać, żeby od razu nie siadać. Bo jak usiądę, to po prostu wszystko mnie boli. W nocy drętwieją mi nogi, bo czasami zdarzają się sprzątania trwające nawet 12 godzin dziennie – mówi.

Paula sprząta różnego rodzaju obiekty, od mieszkań i domów prywatnych po mieszkania pokazowe i biura. – Bardzo lubię sprzątać w mieszkaniach prywatnych, ale to specyficzna praca, bo łatwo w niej o przekraczanie granic, szczególnie jeśli ma się dobre relacje z klientami. Zazwyczaj umawiamy się na konkretny zakres usług, ale często bywa tak, że klienci proszą o dodatkowe prace w tej samej cenie. Tymczasem za dodatkowe sprzątanie trzeba zapłacić – wyjaśnia.

Nie zawsze spotyka się to ze zrozumieniem. – Często jest tak, że klienci już nas na tyle lubią, że proponują różne rzeczy. Na przykład mówią: „Mam taką fajną sukienkę, dam ci ją, a ty w zamian coś mi posprzątasz”.

To bywa trudne, bo wymiana barterowa nie zawsze się kalkuluje – dodaje. Paula bardzo dokładnie i przejrzyście przygotowuje oferty, ale, jak mówi, o nadinterpretacje ze strony klientów nietrudno.

„Zastajemy armagedon”


– Zdarzało się, że ktoś oczekiwał ode mnie rozebrania choinki, smarowania belek preparatem przeciw kornikom, a nawet odebrania dziecka z przedszkola w awaryjnej sytuacji. Stawianie granic jest bardzo ważne – podkreśla.

Wyzwaniem bywa także znalezienie miejsca parkingowego. – To taki ukryty koszt naszej pracy. Często już na etapie wyceny pytamy, czy są dostępne miejsca parkingowe. Później przyjeżdżamy na miejsce i okazuje się, że naprawdę nie ma gdzie zostawić samochodu, a pracę trzeba wykonać – zauważa.

Zdarza się również, że rzeczywisty stan mieszkania znacząco odbiega od tego, który został pokazany podczas wyceny. – Kiedy przyjeżdżam na oględziny, mieszkanie wygląda jeszcze całkiem dobrze. Ale gdy wracamy później na sprzątanie, czasami zastajemy dosłownie armagedon – opowiada.

Mimo wszystko Paula bardzo ceni swoją pracę. – Mam z niej dużą satysfakcję, bo szybko widzę efekty – zaznacza. Doceniają ją także klienci. – Mam to szczęście, że trafiam na ludzi, którzy traktują mnie z szacunkiem. Bardzo lubię kontakt z ludźmi i w tej pracy mam go dużo. Nawet nauczyłam się całkiem nieźle angielskiego, którego wcześniej właściwie nie znałam – dodaje.

Olbrzymi sektor bez regulacji


Szacuje się, że w Polsce w sektorze usług sprzątających pracuje od 200 do nawet 400 tysięcy osób. Problemy, z którymi mierzą się na co dzień, rzadko trafiają do publicznej debaty.

Ruslana Poherznyk jest współtwórczynią Komisji Pracownic i Pracowników Domowych przy Inicjatywie Pracowniczej, która zajmuje się obroną praw osób zatrudnionych w prywatnych domach.

Jak podkreśla, chociaż coraz więcej osób stara się pilnować swoich praw, wiele wyzwań pozostaje niezmiennych. – Jest ich kilka – mówi. Pierwszym z nich są kwestie formalne.

– Najważniejsze jest, żeby w ogóle była umowa i żeby była odpowiednia. Taka, która daje pracownikowi bezpieczeństwo, a nie jest tylko fikcją albo pracą „na czarno” – tłumaczy.

Równie ważne jest ustalenie zasad współpracy. Godzin pracy, zakresu obowiązków czy wynagrodzenia. Chociaż wydaje się to oczywiste, w wielu przypadkach po prostu nie funkcjonuje. – Trzeba znaleźć wspólny język z pracodawcą, a to nie zawsze jest proste zadanie. Tak samo jak dogadanie się co do konkretnych warunków pracy – dodaje.

Specyfika pracy domowej sprawia, że formalne zatrudnienie bywa trudne. Wiele osób wykonuje obowiązki jedynie kilka godzin tygodniowo, odwiedzając dany dom raz na tydzień lub dwa tygodnie. Jednak zdaniem Poherznyk największym problemem często nie są dokumenty, lecz relacje międzyludzkie.

– Najważniejsze jest traktowanie z szacunkiem. Niestety, to problem nie tylko w Polsce. Mam znajome, które pracowały w różnych krajach i wszędzie słyszę podobne historie. Wszystko zależy od tego, na jakiego człowieka się trafi – przyznaje.

W jej ocenie coraz częściej udaje się jednak rozmawiać o bezpieczeństwie pracy i potrzebnych narzędziach. Jeszcze kilka lat temu pracownice rzadko miały odwagę zgłaszać swoje oczekiwania. Dziś sytuacja stopniowo się zmienia.

– Teraz można już spokojnie powiedzieć, jakie środki czystości są potrzebne, że powinny być rękawice, ręczniki czy odpowiednie preparaty. Kiedyś nie było to takie oczywiste – opowiada.

Jak tłumaczy, problem pojawia się wtedy, gdy od pracownicy oczekuje się efektów niemożliwych do osiągnięcia bez odpowiednich środków. – Jeśli ktoś chce, żeby dokładnie wyczyścić kabinę prysznicową, która nie była myta przez długi czas, to nie da się tego zrobić samą wodą i octem, nawet jeżeli o to proszą. Trzeba mieć odpowiednie narzędzia do pracy, bo inaczej efektu nie będzie i trzeba o tym pracodawcy stanowczo powiedzieć – mówi.

Dlatego już podczas pierwszych wizyt stara się jasno określać warunki współpracy. – Najpierw robi się to, co jest do zrobienia. Ale jeśli mam przychodzić regularnie, to mówię, czego potrzebuję. Chodzi o to, żeby ta praca była możliwie komfortowa i bezpieczna – wyjaśnia.

W działalności związkowej szczególny nacisk kładzie na edukację pracownic. Zachęca je do rozmowy z pracodawcami i do otwartego komunikowania własnych potrzeb. – Uczymy dziewczyny, żeby rozmawiały. To najważniejsze. I żeby nie zapominały o swoich prawach – podkreśla.


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Afera w Szpitalu Południowym. Dorota Gawryluk ocenia reakcję premiera

Groźby w stronę prezydenta Nawrockiego. Zatrzymany obywatel Ukrainy

Zmiany w alimentach. Ministerstwo Żurka szykuje nowe przepisy

Upał w Polsce. Cała Polska na czerwono, sypią się alerty

Ukraina: Poszukiwania w Puźnikach zakończone. Nowe informacje

Konferencja o Ukrainie w Gdańsku. Ponad 160 umów o wartości 10 mld euro

Chcą w referendum odwołać Trzaskowskiego. Afera w szpitalu wystarczy?

Warszawski Szpital Południowy. Poseł PiS Mariusz Krystian przeprasza za swoje słowa

Sondaż: Czy Ukraina powinna przeprosić? Polacy ocenili decyzję Zełenskiego

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.