„YES, I SHOE!” – nazwa marki brzmi niemal jak przysięga małżeńska.
Bardzo lubię grę słów. Od początku wiedziałam, że nie chcę dla mojej marki nazwy oczywistej ani przewidywalnej. Chciałam, żeby od razu budziła skojarzenia ze ślubem oraz emocjami, które temu towarzyszą. „YES, I SHOE!” idealnie oddaje ten moment – trochę z przymrużeniem oka, ale też bardzo kobieco i lekko. Dziś myślę o tej nazwie jak o naszej obietnicy, że każda kobieta może powiedzieć te magiczne „TAK” po swojemu – bez kompromisu pomiędzy pięknem a komfortem.
Czy ten kompromis nie jest jednak wpisany w ceremonię ślubną? Panna młoda ma przecież wyglądać zjawiskowo i sporo dla tego efektu zwykle poświęca.
Ale kto powiedział, że piękno i wygoda muszą się wykluczać?! Kobieta nie powinna wybierać między efektem „wow” a własnym komfortem. Dobrze zaprojektowany but, zwłaszcza but ślubny, musi dawać jedno i drugie. Wciąż spotykam się z przekonaniem, że ślubne dodatki są „na jeden wieczór”, więc mogą być mniej praktyczne. Tylko że rzeczywistość wygląda inaczej, szczególnie w Polsce. Nasze wesela są wyjątkowo wymagające – kilkanaście godzin na nogach, ceremonia, zdjęcia, pierwszy taniec i zabawa do rana.
To stąd pomysł na stworzenie ślubnej marki obuwniczej?
Przed laty, kiedy sama przygotowywałam się do ważnych okazji i szukałam butów, zrozumiałam, jak ograniczony był wtedy wybór w Polsce. Dla mnie buty zawsze były kluczowym elementem stylizacji, dlatego własną parę sprowadzałam z zagranicy. I właśnie wtedy pojawiła się myśl, że skoro ja mam taki problem, to prawdopodobnie nie jestem jedyna. Pracowałam wtedy w korporacji. W pewnym momencie poczułam, że nie chcę, aby moje życie wyglądało według jednego, z góry napisanego scenariusza. Postanowiłam stworzyć coś własnego – bardziej autentycznego, bliższego ludziom i wartościom, które są mi bliskie.
Na początku wcale nie planowałam projektować własnych modeli. Zaczynaliśmy od gotowych butów, ale szybko zauważyłam coś, czego nie dało się ignorować – każda kobieta potrzebuje czegoś innego. Jedna szukała niższego obcasa, inna prosiła o zmianę koloru, kolejna chciała połączyć wygodę z wyjątkowym designem. Gotowe rozwiązania po prostu nie odpowiadały na realne potrzeby klientek. I właśnie wtedy zapadła decyzja o stworzeniu własnej kolekcji z możliwością personalizacji.
Skoro o osobistych wyborach mowa: na państwa stronie internetowej widzę nie tylko klasyczne białe szpilki, ale także złote, niebieskie, wielobarwne. Nie tylko na wysokim obcasie, ale także na platformie, kaczuszce, baletki, ba! – są nawet „trampki ślubne”! Jak zmieniają się oczekiwania wobec ślubnego obuwia?
Jeszcze kilka lat temu dominował dość sztywny obraz ślubnego buta: klasyczna biała szpilka i niewielkie pole do wyboru. Dziś kobiety podchodzą do tego znacznie bardziej świadomie i odważnie. Chcą, by but był zgodny z ich stylem i osobowością. To świetna zmiana! Współczesna panna młoda coraz rzadziej zadaje pytanie „co wypada?”, coraz częściej zaś „w czym będę czuła się sobą?”. To właśnie jest dla mnie prawdziwa kobiecość i wolność wyboru.
Na ile wcześniej panna młoda powinna się zgłosić, żeby zdążyć odebrać zamówioną parę przed ślubem?
Nasze buty nie czekają w magazynie – one mają właścicielkę, zanim zostaną uszyte. Standardowy czas realizacji wynosi około pięciu tygodni, dlatego lepiej nie zostawiać tego wyboru na sam koniec. Wiele kobiet wciąż traktuje buty jako ten ostatni dodatek do ślubnej stylizacji, tymczasem ich rola jest dużo większa, niż może się wydawać. Są potrzebne już na etapie przymiarek sukni, ponieważ to właśnie do nich dopasowuje się długość kreacji i proporcje całej sylwetki. Ten element stroju realnie wpływa nie tylko na wygląd, ale również na sposób poruszania się, postawę i pewność siebie. Oczywiście zdarzają się sytuacje wyjątkowe i wtedy możliwe są również realizacje ekspresowe – pod warunkiem że mamy dostępny czas pracy rzemieślnika oraz wszystkie potrzebne komponenty. Pamiętajmy, że opieramy się na pracy ludzkich rąk, gdzie spokój, precyzja i cierpliwość mają największą wartość
Proszę więc opowiedzieć, jak wygląda proces powstawania butów „YES, I SHOE!
Zaczynamy od poznania kobiety i jej potrzeb. Klientki zapraszamy do naszego showroomu, gdzie spotkanie trwa około godziny i odbywa się w spokojnej, kameralnej atmosferze. To czas na przymiarkę, rozmowę i konsultację. Wspólnie wybieramy model, omawiamy wysokość obcasa, kolor oraz detale personalizacji, tak aby but był dopasowany nie tylko do stylizacji, ale przede wszystkim do kobiety. Za pięknym wyglądem musi stać odpowiedzialna konstrukcja – odpowiednie umiejscowienie obcasa, właściwe podparcie stopy, jakość materiałów i proporcje. Komfort nie dzieje się przypadkiem. Jest efektem wielu decyzji projektowych i doświadczenia.
Mamy również klientki online, które mogą zamawiać gotowe modele dostępne na stronie internetowej. Jednak również w tym przypadku nie pracujemy magazynowo – proces szycia rozpoczyna się dopiero po złożeniu zamówienia. Niezależnie od ścieżki zakupu, każda para powstaje ręcznie w polskiej pracowni.
Skąd taka decyzja biznesowa? Nie jest to najtańsze rozwiązanie.
Zachwycamy się włoskim czy hiszpańskim obuwiem, a polskie rzemiosło bywa niesłusznie stawiane gdzieś z tyłu. A nie ma powodów do kompleksów! W Polsce mamy ogromne kompetencje, doświadczonych ludzi, którzy wykonują swoją pracę z niezwykłą precyzją, cierpliwością i uważnością. Właśnie dlatego zdecydowałam się na współpracę z małymi polskimi pracowniami. To daje nam coś niezwykle ważnego – bliskość procesu, kontrolę jakości i możliwość prawdziwej personalizacji. Szyjemy w nurcie slow fashion. Nie interesuje nas produkcja oparta na ilości ani sezonowa masowość. Wolimy tworzyć mniej, ale odpowiedzialnie.
Jaka jest więc marka YES, I SHOE!? Proszę o pięć przymiotników, które najlepiej oddają jej charakter.
Z pewnością jest kobieca – bo daje kobietom przestrzeń do wyboru i wyrażenia siebie. Po drugie jest świadoma – bo stawia na jakość, wybór i odpowiedzialną produkcję. Oczywiście jest też rzemieślnicza – bo powstaje w Polsce, ręcznie i bez masowości. Jest też odważna – bo pokazuje, że ślubne buty nie muszą mieścić się w jednym schemacie. Z pewnością jest też autentyczna – bo słuchamy potrzeb naszych klientek i na nie realnie odpowiadamy.