Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Polska

Reforma ochrony zdrowia. W koalicji komentują: Coś wreszcie ruszyło

Przez Pokój Prasowy8 lipca, 20268 min odczytu

Na tę konferencję prasową czekano od tygodni. Zwłaszcza, że wcale nie było pewne, czy do niej dojdzie. W końcu los minister zdrowia ważył się do ostatnich chwil. Jeszcze przed minionym weekendem premier Donald Tusk stawiał jej publiczne ultimatum i groził dymisją, jeśli go nie spełni.

Również w rządzie i koalicji spekulowano, czy Jolanta Sobierańska-Grenda ocali głowę i w którą stronę pójdą reformy ochrony zdrowia. W obozie władzy w ostatnich dniach mówiono o trzech scenariuszach działania: bezpiecznym, umiarkowanym i optymalnym. Interia opisała każdy z nich 7 lipca.

Ostatecznie minister zdrowia po konsultacjach z premierem zaprezentowała propozycje reform, które można uznać za połączenie bezpiecznego i umiarkowanego scenariusza. Punkt ciężkości został położony na cztery kwestie:

  • ograniczenie tzw. kominów płacowych w ochronie zdrowia i zwiększenie transparentności wynagrodzeń medyków,

  • ustalenie limitu maksymalnych wynagrodzeń zarówno dla lekarzy, jak i maksymalnego pułapu wynagrodzeń w przypadku budżetów szpitali,

  • urealnienie lekarskich grafików, żeby nie dochodziło do sytuacji, gdy w jednym momencie lekarz „na papierze” przebywa w kilku miejscach jednocześnie,

  • większą kontrolę nad rejestracją na zabiegi i przestrzeganie kolejek, co ma wyeliminować wszelkie nieprawidłowości wynikające z nadużywania znajomości do skrócenia czasu oczekiwania na zabieg.

„Tu nie ma wyjścia, tu chodzi o bezpieczeństwo Polaków”


– Kluczowa była wola zmian i ona w pełni zależała od premiera. Widzę, że coś wreszcie ruszyło, dostrzegam tę wolę zmian, reform – mówi Interii szefowa klubu parlamentarnego Lewicy Anna Maria Żukowska.

– Te propozycje dają szanse na ukrócenie patologii, o których słyszymy od tygodni, ale też nie są to wszystkie rozwiązania, jakie byłyby obecnie konieczne. Dlatego mam nadzieję, że i pan premier, i pani minister będą jeszcze otwarci na nowe propozycje – dodaje.

Marta Golbik, posłanka Koalicji Obywatelskiej i szefowa sejmowej komisji zdrowia, szczególną uwagę zwraca na kwestię zakazu zawierania przez szpitale umów ze spółkami oraz konieczność zatrudnienia lekarza na co najmniej pół etatu w jednej placówce i konieczność uzyskania przez niego zgody dyrektora tej placówki, jeśli chce pracować również w innym miejscu.


Minister zdrowia Jolanta Sobieranska-GrendaFilip Naumienko/REPORTERReporter


– Jest szansa, że doprowadzi to do tego, że lekarze chcący pracować w publicznej ochronie zdrowia, będą jednak związywać się z danym szpitalem długoterminowo – mówi posłanka. I dodaje: – To z kolei przełoży się na to, że inne szpitale będą wycofywać się z różnych procedur medycznych, bo nie będzie dostępnych lekarzy do ich przeprowadzenia, więc ta konsolidacja zajdzie w sposób naturalny.

Radosław Lubczyk, poseł PSL i członek sejmowej komisji zdrowia, podkreśla konieczność zapanowania nad anomaliami w czasie pracy lekarzy. – To jest dla mnie sytuacja nienormalna, że obecnie w tym samym czasie lekarz może być w dwóch instytucjach tylko po to, żeby zachować dany oddział w szpitalu. Prezesi czy dyrektorzy szpitali robią wszystko, żeby taki lekarz był obecny w placówce przynajmniej na papierze, a to, czy on będzie fizycznie, czy nie, to już drugorzędna kwestia – argumentuje.

Polityk zwraca też uwagę na to, do jakich wypaczeń doprowadziła wprowadzona w 2022 roku tzw. ustawa podwyżkowa o wynagrodzeniach personelu medycznego. – Od tego czasu na podwyżki dla personelu medycznego poszło łącznie 70 mld zł. To dokładnie tyle samo, o ile zwiększył się w tym czasie budżety NFZ. Oznacza to, że de facto cały wzrost składek i budżetu NFZ poszedł na podwyżki dla personelu medycznego, a jedynie niewielki procent trafił na procedury medyczne i pozostałe rzeczy – punktuje Lubczyk.

Jak mówi poseł, „dzisiaj lekarze mają podwyżki na poziomie 9 proc. rocznie, podczas gdy strefa budżetowa ma 3 proc.”. – To nie jest etyczne, że lekarze, którzy i tak dużo zarabiają, otrzymują takie podwyżki. To nie jest też rozsądne, ponieważ budżet NFZ tego nie wytrzyma – zaznacza. I podkreśla: – Musimy to wreszcie przeciąć, bo w kolejnym roku limity będą kończyć się już w lipcu, a nie w grudniu. Tu nie ma wyjścia, tu chodzi o bezpieczeństwo Polaków.

Kto by chciał zająć jej miejsce w takim kryzysie ochrony zdrowia i na rok przed wyborami? Nikt nie pali się, żeby ją zastąpić


Posłanka Żukowska wskazuje też jednak rzeczy, których w pakiecie zmian minister zdrowia na razie nie ma. – Zabrakło mi chociażby tego, żeby wydzielić w szpitalach pulę pieniędzy z NFZ, która mogłaby być przeznaczana wyłącznie na świadczenia medyczne – badania, procedury, zabiegi – wskazuje polityczka Nowej Lewicy. – W najbardziej zadłużonych powiatowych szpitalach wynagrodzenia pożerają nawet do 90 proc. budżetu placówki, a później brakuje pieniędzy na leczenie pacjentów – przypomina.

Drugą rzeczą, na wprowadzenie której nadal liczy, są tzw. tachografy dla lekarzy. – Rozwiązanie znane wielu pracownikom – odbijam kartę i wiadomo, gdzie jestem w danym momencie. Dzięki temu nie można być w dwóch miejscach albo nawet dwóch szpitalach jednocześnie czy pobierać wynagrodzenia kilka razy za ten sam przepracowany czas – tłumaczy. – Takie rozwiązanie jest potrzebne, bo nawet pracując na etacie, można mieć nienormowany czas pracy i wychodzić sobie, gdzie i kiedy się chce – argumentuje.

Batalia rządu z NIL i prezydentem?


Problemem we wdrożeniu przygotowanych przez Jolantę Sobierańską-Grendę i jej zespół reform może okazać się prezydent Karol Nawrocki. Tym bardziej, że z resortem zdrowia zamierza wojować Naczelna Izba Lekarska, która nie chce zgodzić się ani na ograniczenie zarobków lekarzy, ani na ich pełną transparentność i monitorowanie przez ministerstwo i NFZ.

– Mam nadzieję, że prezydent Nawrocki pod presją opinii publicznej, która w większości jest jednak za ograniczeniem tych horrendalnych zarobków części lekarzy wykorzystujących system, nie będzie sabotował reform – mówi Interii Anna Maria Żukowska.

Wtóruje jej poseł Radosław Lubczyk z PSL. – Wiadomo, że gdy zarabia się miliony rocznie, a będzie się zarabiało etycznie i moralnie, to rzeczywiście ten protest może się odbyć. Liczę jednak, że moralność i etyka lekarska doprowadzą do tego, że lekarze nie odejdą od łóżek pacjentów. Dzisiaj zarobki w polskiej ochronie zdrowia są godne i naprawdę cały personel nie może narzekać. Zawsze najgłośniej mówi się o lekarzach, ale pozostali dzisiaj też zarabiają godnie – wskazuje członek sejmowej komisji zdrowia.

Polityk wyraża też nadzieję, że środowisko prezydenta z Prawa i Sprawiedliwości nie będzie pchać go w stronę wetowania ustawowych propozycji reform i torpedowania zmian w ochronie zdrowia. – Jeśli jednak prezydent by tak zrobił, będzie to wyłącznie zagrywka polityczna, która odbije się na zdrowiu i życiu Polaków, a nie na poparciu partii politycznych. Sam prezydent dużo by stracił na cynicznym graniu bezpieczeństwem i zdrowiem Polaków. My teraz walczymy właśnie o to – o zdrowie i życie Polaków, a nie o wynagrodzenia zarabiających krocie medyków – podkreśla Lubczyk.

Marta Golbik zwraca uwagę, że postawa NIL wobec zmian w ochronie zdrowia od początku jest mocno konfrontacyjna. – W wypowiedziach prezesa Jankowskiego słyszeliśmy, że będą walczyć – jak nie u prezydenta, to w trybunałach – żeby zarobki lekarzy nie były jawne. Widać, że to środowisko podchodzi do reform, jakby one były skierowane przeciwko nim, a nie dla dobra pacjentów – zauważa posłanka Koalicji Obywatelskiej.

Jak mówi Golbik, NIL chociaż reprezentuje lekarzy, to nie oddaje poglądów całego środowiska. Rozmówczyni Interii apeluje, żeby nie utożsamiać NIL ze wszystkimi lekarzami, bo większość medyków również oczekuje zmian w ochronie zdrowia i ukrócenia patologii, które rzucają się cieniem na wizerunek całej grupy zawodowej.


Dwóch mężczyzn w garniturach ściska sobie dłonie na tle kilku dużych polskich flag, siedząc przy stole z wodą mineralną, filiżankami i dokumentami.

Czy prezydent Karol Nawrocki zechce pomóc rządowi w reformie ochrony zdrowia?JACEK DOMINSKIReporter


Jeśli chodzi o prezydenta Nawrockiego, szefowa sejmowej komisji zdrowia wskazuje, że „teraz będzie mieć trzecią szansę zrobić coś dla dobra wyborców”. Dwie wcześniejsze szanse, a więc ustawę o SAFE oraz ustawę o kryptowalutach, w jej ocenie zaprzepaścił. – To będzie dla niego bardzo poważna próba – nie ma wątpliwości posłanka.

Szansa na przekonanie głowy państwa upatruje w osobie prof. Piotra Czauderny, prezydenckiego doradcy w zakresie ochrony zdrowia. – To mądry człowiek i myślę, że będzie prezydentowi rozsądnie podpowiadać, że warto zaakceptować wszystkie konieczne zmiany w systemie ochrony zdrowia – komplementuje prof. Czaudernę polityczka KO.

Minister zdrowia (na razie) ocaliła głowę. „Kto by chciał zająć jej miejsce?”


Rozmówcy Interii są też przekonani, że środowa konferencja i prezentacja pakietu zmian w ochronie zdrowia zamyka na jakiś czas temat dymisji Jolanty Sobierańskiej-Grendy, o której w ostatnim czasie mówiło się w obozie władzy bardzo poważnie.

– Musimy dać pani minister zrealizować propozycje, które właśnie przedstawiła. Jeśli ma plan, wizję zmian, to działajmy – apeluje Marta Golbik. Posłanka KO deklaruje, że jej komisja zdrowia może przystąpić do prac merytorycznych już w przyszłym tygodniu.

Sam prezydent dużo by stracił na cynicznym graniu bezpieczeństwem i zdrowiem Polaków. My teraz walczymy właśnie o to – o zdrowie i życie Polaków, a nie o wynagrodzenia zarabiających krocie medyków


– Propozycje pani minister są odważne, ale też – takie mam poczucie – akceptowalne społecznie i, w końcu, politycznie – uważa parlamentarzystka. I dodaje: – Chcę wierzyć, że politycy w końcu, zamiast walczyć o punkty procentowe w sondażach, zaczną sensownie podchodzić do kwestii naprawy systemu ochrony zdrowia. Skala problemów i wyzwań jest ogromna, więc konieczna jest tutaj współpraca.

Anna Maria Żukowska podkreśla, że siłą minister zdrowia jest… kryzys ochrony zdrowia, który Sobierańska-Grenda ma za zadanie opanować. – Kto by chciał zająć jej miejsce w takim kryzysie ochrony zdrowia i na rok przed wyborami? Nikt nie pali się, żeby ją zastąpić – nie ma wątpliwości szefowa klubu parlamentarnego Lewicy.

Zauważa też, że apolityczność Sobierańskiej-Grendy w tak trudnej sytuacji stała się jej atutem. – Nie musi nigdzie startować ani martwić się o głosy wyborców, więc może skupić się na wdrażaniu, bądź co bądź bardzo naprawdę trudnych, reform – mówi nasza rozmówczyni. – Jeśli odwołają ją z resortu, to jej kariera się nie załamie, bo ona nie planuje kariery politycznej. Wróci do sektora medycznego i będzie robić to, co przed przyjściem do rządu – dodaje.

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Szczyt NATO w Ankarze. Ministrowie nie kryją ulgi, „powyżej oczekiwań”

Nieprawidłowości w kolejnych szpitalach. Jacek Dobrzyński zabrał głos

Pogoda długoterminowa dla Polski. Wiemy, kiedy wróci do nas upał

Ochrona zdrowia, propozycje zmian pod lupą. Balicki: Rozczarowujące

Rezolucja PE w sprawie Ukrainy i UPA. Fala politycznych komentarzy

Rezolucja PE ws. decyzji Zełenskiego. Spływają polityczne komentarze

Minister zdrowia Sobierańska-Grenda zostaje. Eksperci: Donald Tusk zachował się sprytnie

Nowe przepisy. Kiedy umowa zlecenie lub B2B może zostać uznana za etat?

System ochrony zdrowia. Minister zdrowia zapowiada zmiany. „Jasny sygnał”

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.