-
Badacze z Uniwersytetu w Gandawie sugerują, że lizanie się kotów po pyszczkach może być aktem dręczenia, a niekoniecznie oznaką bliskości.
-
Analiza zachowań 106 kotów wykazała, że w 20 proc. przypadków lizania po głowie u kotów występują oznaki stresu i niechęci, takie jak kładzenie uszu po sobie.
-
Według wyników badań, lizanie się kotów po pyszczkach najczęściej pełni funkcję pielęgnacji ciała, a nie nawiązywania więzi.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Wiemy o kotach, że potrafią tworzyć bardzo silne więzy z opiekunami i innymi kotami, a tezy o tym, że to indywidualiści i egoiści zostały już dawno obalone. Pisaliśmy w Zielonej Interii o tym, że koty bardzo głęboko przeżywają stratę pobratymca, z którym mieszkały w jednym domu i to nawet niekoniecznie innego kota, także psa. To przeżywanie można porównać do ludzkiej żałoby.
A zatem koty potrafią nie tylko funkcjonować w jednym pomieszczeniu z innymi kotami, ale nawet zaprzyjaźnić się z nimi i stworzyć silne więzy. Przejawem tego ma być okazywanie sobie wzajemnej czułości, w tym lizanie się po głowach i pyszczkach.
Opiekunowie dobrze znają to zachowanie, które jest bardzo rozczulające. Gdy się patrzy na liżące swe pyszczki koty, można ulec wrażeniu, że bardzo się lubią, kochają i okazują tak sobie uczucia. Wygląda jednak na to, że to tylko pozory.
Dlaczego koty liżą się po głowach? Naukowcy odkryli coś zaskakującego
Nie każde zachowanie zwierząt należy interpretować tak jak u ludzi i w tym wypadku też może być inaczej. Sprawdzili to badacze z Uniwersytetu w Gandawie w Belgii. Naukowcy chcieli sprawdzić, czy lizanie się po pyszczkach jest u kotów na pewno oznaką czułości i bliskości.
„The Independent” cytuje Morgane Van Belle z Uniwersytetu w Gandawie, która przeanalizowała w tym celu zachowanie 106 kotów.
Belgijska badaczka wykazała, że w aż 20 proc. interakcji polegających na lizaniu po głowie poddane temu koty kładły uszy po sobie. A to jest oznaką zdenerwowania, stresu, strachu, czasem nawet bólu. Na dodatek nader często takie lizanie się po pyszczku i głowie kończyło się wymianą ciosów u zwierząt. To dość zastanawiające.
Zdaniem Morgane Van Belle w przytłaczającej większości przypadków takie lizanie się po głowach służy kotom wyłącznie do pielęgnacji ciała, a nie do nawiązywania więzi. Pielęgnacja futra jest bardzo ważna dla tych zwierząt i koty poświęcają na nią sporo czasu.
A głowa i pysk to miejsca, którym samodzielnie doczyścić im najtrudniej – koty robią to, liżąc łapę, którą następnie pocierają głowę. Mogą jednak skorzystać z pomocy towarzysza.

Drobne detale kocich zachowań mogą zdradzać to, co zwierzęta rzeczywiście wtedy przeżywają. Badania w Belgii wykazały, że lizanie się po głowach u kotów może być oznaką dominacji, a nie sympatii. Osobniki uległe mogą wtedy odczuwać stres. Mową ciała sygnalizują, że ten rodzaj dotyku nie jest przez nie pożądany.
Zarazem jednak – jak czytamy – koty tworzą więzi i potrafią być ze sobą silnie związane. Wymaga to jednak czasu. Opiekunowie wprowadzający do swego domu kolejne zwierzę wiedzą, że tzw. dokacanie, czyli przygotowanie mieszkającego już w domu kota do obecności nowego, nie zawsze jest łatwe.
Choć koty towarzyszą nam od wieków, nadal tak naprawdę niewiele o nich wiemy, szczególnie w porównaniu z nieźle już poznanymi psami. „Ekstremalnie mało wiemy o ich zachowaniach, zwyczajach, o zdrowiu i chorobach” – piszą o kotach Belgowie.
Najbardziej wnikliwe badania na temat kotów przeprowadzają naukowcy w Japonii i Turcji. Wciąż wiele kocich spraw jest jednak nierozpoznanych, stąd czasem łatwo możemy ulegać pozorom. Do wytłumaczenia osobliwości kotów używamy intuicji i porównań ze światem ludzkim, co często – jak się okazuje – nie ma pokrycia z kocią rzeczywistością.