Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Świat

Mundial 2026. Skandal po meczu Argentyna-Anglia. O co chodzi z Falklandami?

Przez Pokój Prasowy16 lipca, 20265 min odczytu

Polityczny wydźwięk wygranej z Anglikami Argentyńczycy podkreślili symbolicznym gestem po ostatnim gwizdku. Nagle, nie wiadomo skąd, Lisandro Martínez i Giovani Lo Celso wybiegli na murawę z transparentem, na którym widniał napis: „Las Malvinas son Argentinas” (pol. Malwiny są argentyńskie).

Zachowanie argentyńskich piłkarzy natychmiast wywołało lawinę komentarzy. Argentyńskiej drużynie grozi surowa kara od FIFA, która zabrania manifestacji politycznych na boisku.

To nie pierwszy taki incydent u Argentyńczyków podczas tego turnieju. Po wygranym ćwierćfinale ze Szwajcarią argentyńska kadra śpiewała zmodyfikowaną wersję swojego turniejowego hymnu: „Za Malwiny, za Diego i za ten ostatni raz Leo”.

– Za naszą drużyną stoją ludzie, którzy wciąż noszą w sobie ból i nie chcą zapomnieć o historii – tłumaczył autor tekstu piosenki, 30-letni Pablo „Palmito” Quintana, cytowany przez „The Guardian”. Bo dla Argentyny starcia z Anglią nigdy nie są tylko zwykłą grą.

Gest Argentyńczyków obiegł świat. O co chodzi z Malwinami?


U podłoża sportowo-politycznej nienawiści Argentyńczyków do Anglików leży krótka, ale krwawa wojna z 1982 roku o kontrolę nad archipelagiem w południowo-zachodniej części Oceanu Atlantyckiego.

Wojna o Falklandy (przez Argentyńczyków nazywane Malwinami) wybuchła 2 kwietnia 1982 roku. Rządząca Argentyną junta wojskowa pod wodzą Leopoldo Galtieriego dokonała wtedy inwazji na te brytyjskie terytoria zamorskie na południowym Atlantyku. Dyktator chciał w ten sposób odwrócić uwagę obywateli od biedy, kryzysu gospodarczego i brutalnego łamania praw człowieka w kraju. Okres ten (lata 1976-1982) nazywany jest brudną wojną (hiszp. Guerra sucia).

Argentyńscy wojskowi byli przekonani, że Londyn nie odpowie na atak. Pomylili się. Brytyjska premier Margaret Thatcher natychmiast wysłała na miejsce potężną flotę wojenną.

Wojna trwała 74 dni i zakończyła się 14 czerwca 1982 roku całkowitą kapitulacją Argentyny. Bilans konfliktu był tragiczny: zginęło 649 Argentyńczyków, 255 Brytyjczyków i trzech cywilów. Przegrana obaliła argentyńską dyktaturę i przyniosła krajowi demokrację, z kolei w Wielkiej Brytanii dała Thatcher spektakularne zwycięstwo wyborcze.

Kto ma prawo do wysp? Odwieczny spór o Falklandy


Falklandy zostały odkryte przez angielskich żeglarzy pod koniec XVI wieku. Oficjalne zwierzchnictwo Londyn ogłosił dopiero w 1761 roku, ale jako pierwsi osiedlili się tam Francuzi. Ich kolonię szybko przejęli Hiszpanie, którzy ostatecznie – pod naciskiem brytyjskim – oddali prawa do wysp Wielkiej Brytanii w 1771 roku.

Argentyna twierdzi, że odziedziczyła wyspy po hiszpańskiej koronie i traktuje brytyjską obecność jako relikt kolonializmu. Z kolei Wielka Brytania kontrolowała te tereny nieprzerwanie od 1841 roku.

Wyspy przez lata pozostawały bezludne, co w 1820 roku wykorzystała nowo powstała Argentyna, zgłaszając do nich roszczenia. Argentyńczycy utworzyli tam bazę wojskową i kolonię karną. Szybko doszło tam jednak do buntu, kontrolę nad wyspami przejęli przestępcy, a jedyne miasto zostało zniszczone w 1831 roku. Dwa lata później Brytyjczycy na dobre skolonizowali archipelag, czemu Argentyna stale się sprzeciwiała.

W XIX wieku, po tym jak Argentyna odzyskała niepodległość, Brytyjczycy próbowali jeszcze podbić Buenos Aires, ale nieskutecznie. Londyn dopiął swego jednak inną drogą – zależności ekonomicznej. Przejmując kontrolę nad rynkiem finansowym, handlowym oraz budową kolei, Wielka Brytania stała się najważniejszym partnerem gospodarczym młodego państwa.

W XX wieku brytyjski rząd szukał sposobu na pozbycie się nieopłacalnych ekonomicznie i niewygodnych politycznie wysp. Na oddanie terytorium nie zgadzali się jednak ich mieszkańcy, tzw. Kelperzy (jest ich około dwóch tysięcy) – potomkowie europejskich osadników, którzy czują się Brytyjczykami.

W referendum z 2013 roku aż 99,8 proc. z nich opowiedziało się za pozostaniem pod suwerennością Wielkiej Brytanii, powołując się na prawo ONZ do samostanowienia. Choć w 1965 roku Londyn – wbrew woli wyspiarzy – rozpoczął rozmowy na temat statusu archipelagu, przez kolejne 17 lat negocjacje stały w miejscu.

Dla Argentyny sprawa pozostaje jednak narodową świętością – w 1994 roku roszczenia do wysp wpisano nawet bezpośrednio do argentyńskiej konstytucji.

Dlaczego mecze Argentyna-Anglia wciąż budzą takie emocje?


Historia miała swój ciąg dalszy zaledwie cztery lata po kapitulacji, na mundialu w Meksyku w 1986 roku, kiedy obie drużyny spotkały się w ćwierćfinale. Argentyna wygrała 2:1 po dwóch legendarnych golach Diego Maradony. Jeden z nich padł po zagraniu ręką, które sam piłkarz nazwał potem „ręką Boga”.

Dla Argentyńczyków to zwycięstwo było sportowym odwetem za wojenne upokorzenie. Szczególnie bolesną raną było zatopienie przez brytyjski okręt podwodny argentyńskiego krążownika „General Belgrano” poza strefą działań wojennych, gdzie zginęło 323 marynarzy. Gol Maradony był dla Argentyńczyków formą „dziejowej sprawiedliwości”.


Zatopienie krążownika „General Belgrano” w 1982 rokuAPAP


– Mecz w 1986 roku był balsamem dla duszy wszystkich, którzy przeżyli wojnę – wspomina weteran i argentyński kongresmen Aldo Leiva, cytowany przez „The Guardian”.

Obydwa kraje łączy fanatyczna kultura futbolowa, ale dzieli bolesna przeszłość. Argentyński styl gry – oparty na dryblingu, sprycie i indywidualizmie – rodził się w latach 40. i 50. za rządów Juana Peróna jako świadomy, postkolonialny bunt przeciwko poukładanemu stylowi angielskiemu.

Jorge Valdano, uczestnik słynnego ćwierćfinału z Anglią na mundialu w 1986 roku, przyznał, że drużyna „starała się grać w kontrze do Anglików”. – Jeśli oni lubili długie podania, my woleliśmy krótkie. Jeśli Anglicy stawiali na grę zespołową, my skupialiśmy się na dryblingu. W meczu z Anglią w grę wchodziło coś więcej – i wtedy było to warte więcej niż samo mistrzostwo – podkreślił.

Przed środowym meczem argentyńskie media podgrzewały atmosferę do czerwoności. Stacja telewizyjna Crónica zapowiadała starcie z „angielskimi piratami”, a na ekranach pojawiało się hasło „Messi, M jak Malwiny”.

Choć od wojny minęły cztery dekady, dla Argentyny boisko piłkarskie wciąż pozostaje miejscem, gdzie można – choćby symbolicznie – wygrać przegraną wojnę.

Monika Bortnowska

Źródła: The Guardian, iwm.org.uk

  • „The Economist”: Mundial przegrywów
  • „The Economist”: Czego brytyjski premier mógłby się nauczyć od Premier League

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Ukraina. Ogłoszono skład nowego rządu, Serhij Korecki premierem

Słowacja. Kupiła ser od Polaka. Kobieta nie żyje, są wyniki kontroli

USA – Niemcy. Friedrich Merz uderza w administrację Donalda Trumpa

Rzeczniczka TSUE o Sądzie Najwyższym. „Nie jest niezawisły”

USA: Badania na testosteron u żołnierzy. Nowy pomysł Pete’a Hegsetha

Wojna na Ukrainie. Minister obrony odwołany. Kulisy decyzji Zełenskiego

USA. Tornado w San Antonio. Tysiące odbiorców bez prądu, poważne zniszczenia

Xi Jinping z lepszymi notowaniami niż Donald Trump. Zaskakujący sondaż

Donald Trump napisał o „geście dobrej woli” Iranu. Uwolniono obywatelkę USA

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.