-
W Niemczech zaobserwowano ponowne pojawienie się tęcznika liszkarza, który uznawany jest za ważnego naturalnego przeciwnika korowódki dębówki.
-
Tęcznik liszkarz skutecznie niszczy larwy wielu szkodliwych gatunków owadów, a jego powrót może mieć związek z rosnącą populacją korowódki.
-
Korowódka dębówka występuje także w Polsce, ale stanowi zagrożenie głównie ze względu na parzące włoski, które powodują reakcje alergiczne po kontakcie.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Tęcznik liszkarz to jeden z najbardziej pożytecznych owadów europejskiej fauny – na naszym kontynencie występuje licznie. W latach 1907-1910 z powodzeniem został introdukowany w Stanach Zjednoczonych w celu biokontroli tamtejszych niepożądanych gąsienic. Szybko się tam rozprzestrzenił. W 1929 r. udała się jego aklimatyzacja na wyspie Jawa.
Tęcznik liszkarz to pożyteczny chrząszcz Europy. Pomaga z korowódką dębówką
Larwy i owady dorosłe z powodu swej żarłoczności niszczą olbrzymie ilości larw, poczwarek i gąsienic brudnicy nieparki, brudnicy mniszki, strzygoni choinówki, barczatki sosnówki, poprocha cetyniaka i innych gatunków żerujących na drzewach.
Tęcznik liszkarz nie był w części Saksonii obserwowany od lat 60. XX w. Jego obecność potwierdzono w regionie Drömling oraz w okolicach Dessau-Rosslau. Zdaniem badaczy powrót gatunku może być związany z rosnącą liczebnością korowódki, która stanowi dla niego źródło pokarmu.
Eksperci podkreślają, że choć tęcznik liszkarz nie jest w stanie całkowicie wyeliminować korowódki dębówki, może odegrać ważną rolę w naturalnym ograniczaniu jej populacji.
Korowódka dębówka od wielu lat pojawia się w krajach Europy, m.in. w Niemczech, Francji, Holandii, czy Polsce. W ostatnim czasie jej występowanie odnotowano również w Danii.
Korowódka dębówka jest uznawana za gatunek stwarzający zagrożenie dla zdrowia ludzi i zwierząt. Gąsienice pokryte są mikroskopijnymi, parzącymi włoskami zawierającymi substancję drażniącą. Włoski te łatwo unoszą się w powietrzu i mogą powodować podrażnienia skóry, wysypkę, zapalenie spojówek, kaszel, a u osób szczególnie wrażliwych również silne reakcje alergiczne oraz problemy z oddychaniem.
Z tego powodu w Niemczech prowadzone są intensywne działania ograniczające liczebność owada, obejmujące m.in. opryski z powietrza i z ziemi, których koszty sięgają milionów euro.
Zdaniem naukowców jednym z czynników sprzyjających ekspansji korowódki dębówki są: zmiana klimatu oraz postępująca utrata bioróżnorodności wynikająca z intensywnego użytkowania gruntów.
Korowódka dębówka jest też w Polsce. Czy naprawdę jest się czego obawiać?
O korowódce pisaliśmy już nieraz na łamach Zielonej Interii. Zwierzę pojawia się w Polsce coraz częściej, zwłaszcza w zachodniej i południowej części kraju. Jej obecność potwierdzano m.in. w województwach małopolskim, wielkopolskim i kujawsko-pomorskim. Nie oznacza to jednak, że owad stanowi powszechne zagrożenie dla mieszkańców całego kraju.
Największe ryzyko według leśników wiąże się z parzącymi włoskami. U niektórych powodują one miejscowe podrażnienia skóry i błon śluzowych, natomiast u alergików mogą wywołać silniejsze reakcje, wymagające pomocy medycznej. Z tego względu zaleca się unikanie kontaktu z gniazdami oraz nieprzebywanie w pobliżu drzew, na których stwierdzono obecność gąsienic.
Eksperci podkreślają jednak, że nie ma powodów do paniki. Korowódka dębówka nie atakuje ludzi ani zwierząt, a zagrożenie wynika wyłącznie z kontaktu z jej parzącymi włoskami.