Od 2017 roku medycy mają swoją ustawę, która wiąże ich minimalną pensję ze wzrostem średniej krajowej z poprzedniego roku. Teraz czas na kolejną grupę zawodową.
W Sejmie trwają prace nad ustawą o szkolnictwie wyższym, która zmieni sposób wynagaradzania naukowców od 2027 roku. Pensja profesora nie będzie już miernikiem pozostałych wynagrodzeń.
Ile zarobią asystenci w 2027 roku? Więcej niż obecnie
Jeśli w Sejmie nie będzie sprzeciwu, w ciągu trzech najbliższych lat minimalne wynagrodzenie zasadnicze naukowców ma się zrównać z poziomem przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw.
W 2027 roku minimalna pensja osób na najniższych stanowiskach naukowych i akademickich już ma wynosić 7046,45 zł brutto. Tak będą zarabiać asystenci na uczelni publicznej oraz osoby na najniższych stanowiskach naukowych lub badawczych w instytutach Polskiej Akademii Nauk, instytutach badawczych oraz podmiotach należących do Sieci Badawczej Łukasiewicz. Docelowo będzie to nawet 9 tys. zł miesięcznie.
Obecnie minimalne miesięczne wynagrodzenie zasadnicze asystenta w uczelni publicznej wynosi 50 proc. minimalnego wynagrodzenia zasadniczego profesora. To zaledwie 4825 zl brutto, czyli około 3619 zł na rękę.
Doktoranci też zarobią więcej. Stypendia pójdą w górę
Projekt ustawy, który posłowie już wzięli na warsztat zakłada stopniowe dochodzenie do pełnej pensji w przedsiębiorstwach:
-
75 proc. wartości bazowej w 2027 roku, -
87,5 proc. wartości bazowejw 2028 roku, -
100 proc. wartości bazowej od 2029 roku.
Pensja na 2027 rok ma się opierać na danych, które zostaną udostępnione dopiero w styczniu 2027 roku. O jakich kwotach mowa? Przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w 2026 roku wynosiło:
-
9002,27 zł w styczniu, -
9652,19 zł w marcu, -
9399,89 zł w czerwcu.
W drugim kwartale 2026 roku było to średnio 9395,26 zł brutto. W przybliżeniu to około 6729–6734 zł netto (na rękę).
Projekt zakłada również podwyższenie minimalnej wysokości stypendiów doktoranckich. Przed oceną śródokresową stypendium miałoby wynosić 75 proc. minimalnego wynagrodzenia zasadniczego na najniższych stanowiskach naukowych i akademickich, a po ocenie śródokresowej – 90 proc. tego wynagrodzenia.