-
Mrówkożer workowaty, nieco mniej znany torbacz Australii, niedawno był na granicy wymarcia, a obecnie obserwuje się zaskakującą zmianę jego sytuacji.
-
Populacja mrówkożera workowatego w lesie Dryandra wzrosła dziesięciokrotnie, a jego status ochronny zmieniono na „bliski zagrożenia”.
-
Liczba tych zwierząt w Australii wzrosła do około 3 tysięcy, jednak eksperci zalecają dalszą ochronę, by nie powtórzyć sytuacji podobnej do kanguroszczurnika pędzloogonowego.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Mrówkożery są nie do pomylenia z żadnym innym torbaczem świata. Wiewiórcze ciało zakończone jest lisim pyszczkiem, a ciało pokrywają tygrysie paski. Dzięki temu charakterystycznemu wyglądowi stał się bardzo rozpoznawalnym symbolem Australii. Zwłaszcza gorącego wnętrza Australii.
Tam właśnie żyją mrówkożery, zwierzęta środkowej i najbardziej rozpalonej części Australii. Nie mają zatem łatwego życia, a pogorszyło się ono znacznie w ostatnich latach.
Informowaliśmy już w Zielonej Interii, że i tak nieliczne mrówkożery z centralnej Australii zaczęły szybko wymierać. Powodem były problemy metaboliczne.
Mrówkożer workowaty zjada głównie termity, nie mrówki
Te torbacze są krewnymi niełazów, ale dość odległymi. Tworzą odrębną, oryginalną rodzinę, która ma tylko ten jeden gatunek.Stanowią zwierzęta wyspecjalizowane pokarmowo. Zjadają głównie termity, wbrew nazwie – w mniejszym stopniu mrówki. Owady te pochłaniają za pomocą bardzo długiego, lepkiego języka, a zatem w Australii zajmują niszę amerykańskich mrówkojadów czy też azjatyckich i afrykańskich pangolinów.
Owady takie jak termity i mrówki stanowią niskokaloryczny posiłek, zatem mrówkożery wytworzyły specjalną sierść, która pochłania ciepło słoneczne, oszczędzając kalorie, które w przeciwnym razie nie wystarczyłyby na podtrzymanie stałej temperatury ciała zwierzęcia. To rodzaj fotowoltaiki, która tłumaczy dlaczego te torbacze wybierają na żerowanie upalny dzień, a nie chłodniejszą noc.
Mrówkożery żerują w ciągu dnia, a nie nocą jak większość niedużych torbaczy. Poziom metabolizmu tych zwierząt jest bardzo niski. Są one także dostosowane do długich odpoczynków, a nawet wpadania w torpor w czasie największych upałów. Wtedy temperatura ich ciała spada poniżej 20 stopni Celsjusza i mrówkożer po prostu na jakiś czas się wyłącza. To doskonałe, jedno z najlepszych przystosowań do ekstremalnych upałów serca kontynentu australijskiego. Torbacze pozostają w jednym miejscu bardzo krótko i odżywiają się przez maksymalnie 10 minut, po czym przemieszczają się i szukają cienia. Wydaje się zatem, że natura stworzyła zwierzę doskonale dostosowane do upałów. Nie jednak takich, jakie spadają na Australię obecnie. Zmiana klimatu i wzrost temperatur odcisnęły mocne piętno na mrówkożerach. Ich naturalna fotowoltaika zaczęła działać na ich niekorzyść.
Mrówkożer workowaty zmierzał ku przepaści
Te niezwykłe torbacze naturalnie występują obecnie tylko w dwóch miejscach kontynentu australijskiego – Dryandra Woodland i Perup Nature Reserve w Australii Zachodniej. Ponieważ niegdyś mrówkożery żyły także w innych częściach kraju, reintrodukowano je także w Australii Południowej, zachodniej Nowej Południowej Walii oraz kolejnych miejscach Australii Zachodniej. Australia Zachodnia i jej rozległe nagrzane przestrzenie to jednak wciąż centrum występowania torbacza, który jeszcze dwa, trzy lata temu uważany był za zwierzę zmierzające ku przepaści i wymarciu.
Tymczasem tegoroczne doniesienia Dryandra Woodland mówią o tym, że liczba mrówkożerów zaczęła rosnąć. Jak podaje BBC, w lesie Dryandra w południowo-zachodniej części kraju ich populacja wzrosła dziesięciokrotnie. W efekcie mrówkożer workowaty usunięty z międzynarodowej Czerwonej Księgi Gatunków Zagrożonych i przeklasyfikowany jako „bliski zagrożenia”, a to już się rzadko zdarza.
Co się stało? Wzrost temperatur nie został oczywiście wyhamowany i on nadal utrudnia mrówkożerom zdobywanie pokarmu, ale Australijczycy ograniczyli inne szkodliwe czynniki. Torbaczom nie zagraża już tak presja człowieka. Zdołano zlikwidować kłusownictwo, a w Dryandrze zainstalowane zostały czujniki wykrywające zdziczałe koty i lisy. Liczba tych inwazyjnych konkurentów i wrogów mrówkożerów wyraźnie spadła.
Dzisiaj liczbę mrówkożerów workowatych ocenia się w Australii na 3 tysiące zwierząt, to spory wzrost. Przyrodnicy ostrzegają jednak, że przyrost liczby torbaczy i zmiana statusu ochronnego nie mogą sprawić, że ochrona zostanie w ogóle porzucona. Przykładem jest kanguroszczurnik pędzloogonowy – mały torbacz australijski, któremu także zmieniono status ochronny na bardziej optymistyczny i nie trwało długo, by zwierzę wróciło do dawnego stanu CR, czyli krytycznie zagrożony.