Stefan Krajewski zapewnia, że pozostaje w kontakcie z Komisją Europejską i unijnymi komisarzami, ale nie zamierza rezygnować z ograniczeń dotyczących ukraińskiego zboża. Jak podkreślił w Porannej rozmowie w RMF FM, wcześniejsze decyzje w tej sprawie doprowadziły do poważnych problemów na polskim rynku.
Według ministra zboże z Ukrainy powinno być kierowane do państw trzecich, a nie pozostawać w Europie i zakłócać relacje handlowe. Jeżeli miałoby przejeżdżać przez Polskę, transport powinien odbywać się pod pełnym nadzorem.
Embargo na ukraińskie zboże ma chronić rolników
Krajewski przypomniał, że w latach 2022–2023 do Polski wpłynęło ponad 3,5 mln ton zboża bez odpowiedniej kontroli. Wśród sprowadzanych produktów znajdowało się także zboże techniczne. Minister odpowiedzialnością za tę sytuację obarczył poprzednie władze.
Szef resortu rolnictwa zaznaczył, że kraje przyfrontowe, w tym Polska, Rumunia, Węgry i Bułgaria, poniosły największe straty. Jeżeli Komisja Europejska oczekuje zniesienia embarga, powinna – jego zdaniem – przedstawić inne rozwiązania skutecznie zabezpieczające krajowe rynki.
Pomoc Ukrainie, ale nie kosztem polskiego rynku
Minister poinformował, że obecnie nie są prowadzone rozmowy dotyczące zwiększenia puli transferu ukraińskiego zboża. Podkreślił, że Polska może pomagać Ukrainie, lecz nie powinno się to odbywać kosztem krajowych rolników i przetwórców.
Krajewski zwrócił także uwagę na ograniczoną przepustowość portów. Jego zdaniem jest ona potrzebna również do eksportu polskiego zboża, dlatego nie może zostać w całości przeznaczona na tranzyt produktów z Ukrainy.
Minister odpowiada na zarzuty dotyczące importu
W rozmowie pojawił się również temat napływu do Polski innych ukraińskich produktów rolnych, w tym owoców miękkich i jaj. Krajewski odrzucił zarzuty, że polski rynek jest nimi zalewany, określając takie wypowiedzi jako straszenie.
Podkreślił, że zadaniem służb jest sprawdzanie i kontrolowanie produktów wjeżdżających do kraju. Przypomniał także o partii mrożonych malin, która nie została dopuszczona do polskiego rynku, ponieważ nie spełniała wymaganych norm.
Niemieckie ziemniaki w polskich sklepach
Minister odniósł się też do obecności niemieckich ziemniaków w krajowych sklepach. Jego zdaniem dane nie potwierdzają, że polski rynek jest nimi zalewany. W pierwszym półroczu 2026 roku sprowadzono 39 tys. ton, podczas gdy w poprzednich latach roczny import przekraczał 100 tys. ton.
Krajewski przyznał, że zagraniczne produkty w polskich sklepach mogą irytować krajowych producentów. Zwrócił jednak uwagę, że polska żywność trafia również do niemieckich sieci, co z kolei może budzić podobne emocje wśród tamtejszych rolników.