Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Polska

Zakup mieszkania okazał się pułapką. Teraz żałują swojej inwestycji

Przez Pokój Prasowy16 sierpnia, 20267 min odczytu

Katerina trzy lata temu zdecydowała się na zakup własnego mieszkania. Dziś otwarcie przyznaje, że była to decyzja, której żałuje.

– Kupiliśmy mieszkanie w stanie deweloperskim w podwarszawskich Markach. Przekonało nas to, że do centrum Warszawy jest stosunkowo blisko, a jednocześnie z każdej strony otacza nas las. Wydawało nam się, że będzie spokojniej, ciszej, a powietrze będzie lepsze niż w mieście. Myśleliśmy, że to idealne miejsce do rodzinnego życia – opowiada.

Dodatkowym argumentem była atrakcyjna cena. – Za mieszkanie o powierzchni 117 metrów kwadratowych zapłaciliśmy trzy lata temu 480 tys. złotych. Za takie pieniądze trudno byłoby znaleźć podobną nieruchomość – mówi.

„Wracam do własnego domu, a nie czuję spokoju”


Osiedle składało się z kilku kameralnych budynków. Mieszkanie wykończyli dokładnie tak, jak sobie wymarzyli. Wszystko zapowiadało się idealnie.

– No właśnie, tylko się zapowiadało. Kupując mieszkanie od dewelopera, nie mieliśmy pojęcia, jacy będą nasi sąsiedzi. Tego nie da się przecież sprawdzić wcześniej – przyznaje.

Jak się okazało, to właśnie relacje sąsiedzkie stały się największym problemem.- Jedna para jest naprawdę w porządku, ale z pozostałymi mieszkańcami trudno nam się porozumieć. Z mężem i dziećmi jesteśmy jedyną ukraińską rodziną w budynku i czasami wyraźnie da się odczuć, że nie jesteśmy tu mile widziani – mówi.

Największe trudności mają jednak z jedną z rodzin mieszkających najbliżej. – Bardzo nadużywają alkoholu i, naszym zdaniem, zaniedbują swoje dzieci. Niemal regularnie słychać awantury, krzyki i kłótnie. To naprawdę przykre i trudne do zniesienia. Wielokrotnie zastanawialiśmy się, czy zgłosić sprawę odpowiednim służbom, ale obawiamy się, że później życie stanie się dla nas jeszcze bardziej uciążliwe – opowiada.

Jak podkreśla, już teraz codzienne funkcjonowanie nie daje jej poczucia bezpieczeństwa ani komfortu. – Wracam do własnego domu, a nie czuję spokoju ani prywatności. Zamiast cieszyć się swoim miejscem, żyję w ciągłym napięciu i zastanawiam się, czy znowu nie wydarzy się coś nieprzyjemnego. To nie jest życie, które sobie wyobrażaliśmy. Zdecydowanie nie jestem zadowolona z tego zakupu – mówi.

Dlatego wraz z mężem coraz poważniej myślą o przeprowadzce.

– Chcemy kupić działkę i wybudować własny dom. Marzymy o miejscu, gdzie będziemy mieć więcej spokoju i prywatności. Nie chcemy już mieszkać w zabudowie wielorodzinnej. To jednak nie jest takie proste, bo jako cudzoziemcy musimy uzyskać specjalne pozwolenie na zakup nieruchomości. Mamy nadzieję, że uda się je otrzymać i będziemy mogli zacząć wszystko od nowa – podsumowuje.

Mieszkanie kupione, kluczy brak


Miał być nowy dom i spokojny początek kolejnego etapu życia. Zamiast tego od wielu miesięcy trwa walka z deweloperem, kolejne pisma i spotkania, a wymarzone mieszkanie wciąż pozostaje niedostępne.

Mateusz Tokarski jest jednym z klientów, którzy kupili lokal na osiedlu Ferrovia przy ul. Konduktorskiej we Wrocławiu. Zainwestował w połowę bliźniaka z ogrodem w grudniu 2025 roku.

– 23 grudnia podpisywaliśmy akt u notariusza na umowę deweloperską, kredyt został uruchomiony z początkiem maja. Na ten moment deweloper otrzymał niestety 90 proc. kwoty. – opowiada. Niestety, bo z umowy się nie wywiązał.

– Już w momencie podpisywania przeze mnie umowy deweloper wiedział o opóźnieniach w odbiorze nieruchomości, ale kłamano mi prosto w oczy. Inni poszkodowani w swoich umowach mają termin oddania nawet na styczeń 2025 roku. Mi obiecywano termin oddania na czerwiec 2026 – relacjonuje.

Jest sierpień 2026 roku, a Mateusz nadal nie otrzymał kluczy do swojego mieszkania.

– Deweloper jednak wybudował osiedle niezgodnie ze sztuką i Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego we Wrocławiu wypunktował liczne nieprawidłowości formalne i techniczne – mówi. Osiedle zmaga się z wysokim poziomem wód.

– Dużym problemem jak fakt, że dotychczasowe odwodnienie, muldy i rowy, były wykonane niepoprawnie. Rowy zostały w zasadzie odbudowane raz jeszcze, póki co zalania się nie powtórzyły, ale nadchodzi jesień – zaznacza.

Problemów jest jednak znacznie więcej. W niektórych lokalach, jak mówi, pojawiły się ślady grzyba i wilgoci na stropach i sufitach.

– Deweloper zapytany o to, co będzie się działo z tymi budynkami podczas zim i deszczowych dni, odpowiedział, że dołożą wszelkich starań, żeby budynki zabezpieczyć. Na pytanie czy to oznacza, że będą je ogrzewać, odpowiadają, że dołożą starań – mówi.

Od wielu miesięcy Mateusz wraz z innymi osobami, które kupiły mieszkania na osiedlu, próbuje wyegzekwować od dewelopera rozwiązanie problemu.

– Jesteśmy w stałym kontakcie i wspólnie walczymy o swoje prawa. Część osób nadal liczy na dokończenie inwestycji, ale ja podjąłem już decyzję, że chcę z niej zrezygnować – zaznacza. Oficjalnie złożył oświadczenie o odstąpieniu od umowy.

– W najbliższym czasie mam kolejne spotkanie z przedstawicielami dewelopera. Zapowiedziano, że przedstawią mi propozycję rozwiązania tej sytuacji. Z tego co słyszałem od innych poszkodowanych, to śmiesznie małe odszkodowania. Ale nie odpuszczę – zaznacza.

Jakich decyzji żałują Polacy?


Zakup wymarzonego mieszkania miał być nowym początkiem, a już na etapie remontu okazało się, że problemów jest więcej, niż zakładano.

Bo przed blokiem od szóstej rano rozładowywane są dostawy do sklepu, ogródek na parterze nigdy nie zobaczy słońca, sąsiedzi skutecznie uprzykrzają codzienność, a w starej kamienicy pojawiają się nieproszeni lokatorzy w postaci owadów.

Rozczarowania zdarzają się zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym.

– Najbardziej mogą żałować osoby, które kupiły od dewelopera nie tyle „dziurę w ziemi”, ile właściwie rysunek na obrazku. Garstka osób ma rozwiniętą wyobraźnię przestrzenną. W większości oglądamy piękne wizualizacje, a później okazuje się, że w mieszkaniu nie mieszczą się jednocześnie kanapa i stół, a w sypialni nie ma miejsca na łóżko, szafę i szafki nocne – mówi Marta Nalepa, ekspertka rynku nieruchomości.

Jak dodaje, klienci często dopiero po odbiorze odkrywają, że ich mieszkanie znajduje się nad śmietnikiem albo tuż obok rampy dostawczej. Dlatego radzi jeszcze przed zakupem sprawdzić nie tylko sam lokal, ale i jego otoczenie, a zatem odległość od sąsiednich budynków, nasłonecznienie czy orientację względem stron świata.

– Niektórzy tak bardzo marzą o ogródku, że wybierają mieszkanie na parterze od północnej strony. Potem nigdy nie widzą słońca. Jeśli kupujący współpracuje z pośrednikiem, ten może spojrzeć na nieruchomość bez emocji i zwrócić uwagę na rzeczy, które łatwo przeoczyć – podkreśla.

Na rynku wtórnym lista potencjalnych niespodzianek jest jeszcze dłuższa. Część problemów nie ujawnia się nawet podczas kilku wizyt.

– W starych blokach z czynnymi zsypami śmieci z dużym prawdopodobieństwem mogą pojawić się problemy z prusakami czy innymi owadami. Dlatego warto patrzeć nie tylko na samo mieszkanie, ale też na klatkę schodową i drzwi sąsiadów. Można po prostu zapukać, przedstawić się i powiedzieć, że planuje się zakup mieszkania. Nie trzeba zadawać niedyskretnych pytań, wystarczy zobaczyć, kto otwiera drzwi i jaka atmosfera panuje w budynku – radzi Marta Nalepa.

Ekspertka przekonuje jednak, że przypadki prawdziwego żalu po zakupie mieszkania nie są częste. Najczęściej wynikają z dwóch powodów: zmiany sytuacji rynkowej lub problemów prawnych.

– Ktoś może pomyśleć: gdybym poczekał, kupiłbym taniej. Zwykle jednak szybko to sobie racjonalizuje, bo przecież ma już własny dach nad głową – mówi.

Druga sytuacja to przypadki oszustwa albo nieuregulowanego stanu prawnego nieruchomości.

– Tu jednak kupujący są chronieni, notariusz ma obowiązek zwrócić uwagę na nieprawidłowości w dokumentach, z kolei w przypadku wad ukrytych działa rękojmia. Roszczeń można dochodzić przez pięć lat od zakupu, co w praktyce daje wystarczająco dużo czasu na wykrycie większości problemów – zaznacza.

Coraz więcej kupujących decyduje się też na wsparcie specjalistów, którzy przed zakupem sprawdzają stan techniczny nieruchomości. Marta Nalepa apeluje jednak o ostrożność.

– W internecie działa mnóstwo firm konkurujących głównie ceną. Lepiej skorzystać z usług sprawdzonego fachowca, bo na takim audycie również można się naciąć – zaznacza. I dodaje, że nawet jeśli po zakupie pojawia się rozczarowanie, zwykle z czasem słabnie.

– Mechanizm racjonalizacji pozakupowej działa silnie, właściciele starają się przekonać samych siebie, że podjęli dobrą decyzję, nawet jeśli rzeczywistość okazała się mniej idealna niż deweloperska wizualizacja. – Na szczęście przypadki, w których właściciele są niezadowoleni z zakupu, należą do rzadkości – dodaje ekspertka.

Anna Korytowska

Czytaj Dalej

Wypadek autokaru na Węgrzech. Poruszające relacje ocalałych Polaków

Jan Frycz nie żyje. Wybitny aktor miał 72 lata

Sondaż, padło pytanie o wybory. Polacy o wspólnej liście koalicji rządzącej

Wypadek autokaru na Węgrzech. Nowe informacje ws. poszkodowanych

Wypadek autokaru na Węgrzech. Minuta ciszy w urzędzie wojewódzkim

Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. Około 20 osób wróci dziś do Polski

Kalendarz roku szkolnego 2026/2027. Ile dni wolnych? [Pełna rozpiska]

Wypadek autokaru na Węgrzech. Najnowsze informacje o ofiarach

Wypadek na Węgrzech. Służby sprawdzają, czy ranni mogą wrócić do Polski

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.