-
W ciągu ostatnich 26 lat na trasie do lub z Medjugorie zginęło 45 polskich pielgrzymów.
-
Za główne przyczyny tragicznych wypadków na tego typu trasach uznaje się czynnik ludzki.
-
Po ostatnim wypadku na Węgrzech prezes Polskiego Stowarzyszenia Przewoźników Autokarowych powoła zespół przedstawicieli przewoźników, który ma przeanalizować sytuację i zaproponować rozwiązania.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Tragedia, jaka wydarzyła się minionej nocy na Węgrzech, jest kolejną dotykającą polskich pielgrzymów podróżujących do Medjugorie. Od 2000 roku na trasie do lub z tamtejszego sanktuarium zginęło łącznie 45 Polaków.
W 2002 roku w katastrofie autokaru zginęło 20 osób, a 31 zostało rannych. Pięć lat później, również na Węgrzech, wypadkowi uległ autokar wracający z pielgrzymki do kraju. Zginęła wówczas jedna osoba. W 2022 roku polski autokar rozbił się z drodze z Medjugorie w Chorwacji. Życie straciło wtedy 12 osób. Dokładnie tyle samo nie przeżyło wypadku minionej nocy.
Internauci zwracają uwagę na powtarzające się na tej trasie śmiertelne zdarzenia. Pytają wprost: Gdzie był Bóg, skoro to jemu pielgrzymi poświęcali swój wyjazd? O specyfikę tego rodzaju zagranicznych wyjazdów pytamy przedstawiciela branży transportowej. Przyczyny, jak się okazuje, są najprawdopodobniej o wiele bardziej przyziemne.
Wypadek pielgrzymów z Polski. „Kluczowy jest kierowca”
Rafał Jańczuk, prezes Polskiego Stowarzyszenia Przewoźników Autokarowych, podkreśla w rozmowie z Interią, że nie można wyrokować nad tym, co wydarzyło się minionej nocy na Węgrzech, dopóki nie poznamy oficjalnych wyników śledztwa. Zauważa jednak, że dotychczas w podobnych przypadkach główną rolę ogrywał tzw. czynnik ludzki. Jeśli chodzi o przewóz osób, najczęściej kluczowy jest właśnie kierowca. – W większości przypadków okazuje się, że to nie pojazd zawiódł – przypomina.
Specyficzne, zdaniem prezesa Polskiego Stowarzyszenia Przewoźników Autokarowych, są też same zagraniczne pielgrzymki. Choć nie można uznać tego za regułę, jak zauważa rozmówca, wiele tego rodzaju wyjazdów jest organizowanych budżetowo.
– Nie zawsze za kierownicą siada kierowca doświadczony na tego typu trasach. Bywa, że ktoś wpisuje się jako kierowca pielgrzymki, bo jadą bliscy i im zależy. Tymczasem nie każdy ma predyspozycje np. do jazdy nocą – mówi Rafał Jańczuk.
Dlatego przed decyzją o wyjeździe uczestnicy wycieczek powinni zweryfikować to, w czyje ręce oddają swoje bezpieczeństwo.
– Rezerwując autokar należy wybierać firmy, które oficjalnie zatrudniają kierowców na etat – podkreśla specjalista. Z jego obserwacji wynika, że nie dla każdego przewoźnika jest to standard. – Tylko tak zyskamy pewność, że mamy do czynienia z zawodowym kierowcą, a nie kimś, kto po prostu ma wymagane prawo jazdy i chęć wybrania się na pielgrzymkę – podkreśla.
Przewoźnicy wstrząśnięci wypadkiem polskich pielgrzymów. Powstanie specjalny zespół
Jak przyznaje, wieści z Węgier wstrząsnęły całą branżą. Tragedia pielgrzymów stanowi też dla przewoźników nie lada wyzwanie. W takich chwilach ludzie naturalnie nabierają obaw przed korzystaniem z ich usług.
– Dzisiaj towarzyszą nam silne emocje. Jest za wcześnie na wyciąganie wniosków, ale jest to sprawa, nad którą trzeba się zastanowić i którą trzeba rozwiązać – mówi prezes Polskiego Stowarzyszenia Przewoźników Autokarowych.
Pytany, co można zrobić, by przeciwdziałać tragediom takim, jak ta z Węgier, Jańczuk zapewnia: – Powołam zespół przedstawicieli przewoźników, by dokonać analizy tego, co się stało i wyciągnąć wnioski. Myślę, że w ciągu kilku dni będziemy mogli udzielić odpowiedzi.
Katastrofa polskiego autokaru. Węgierska policja zatrzymała jednego z kierowców
Do zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę na autostradzie M3 na wschodzie Węgier. Ze wstępnych ustaleń wynika, że autokar z pielgrzymami, wracającymi do Polski z Medjugorie, zjechał ze swojego pasa ruchu, a pojazd wpadł do rowu i dachował.
Autokarem podróżowało 59 osób. 12 nie żyje, a 10 innych jest w stanie krytycznym. Pozostali odnieśli lekkie obrażenia. Śledczy ustalili wstępnie, że kierowca najprawdopodobniej zasnął za kierownicą.
W niedzielę wieczorem podsekretarz stanu w MSZ Wojciech Zajączkowski przekazał, że obaj kierowcy, którzy obecni byli w pojeździe, zostali przesłuchani przez policję węgierską. – Jeden został zwolniony, jeden został zatrzymany – powiadomił.
Dagmara Pakuła