W debacie o klimacie często pojawiają się bardzo konkretne liczby. Politycy, analitycy i firmy konsultingowe wyliczają, ile bilionów dolarów będzie kosztować odejście od paliw kopalnych i osiągnięcie neutralności klimatycznej. Problem polega na tym, że historia energetyki pokazuje coś zupełnie innego: niemal nikt nie potrafi wiarygodnie przewidzieć, jak będzie wyglądał sektor energii nawet za kilka lat.
Zwraca na to uwagę amerykański klimatolog Andrew Dessler. Analizując prognozy publikowane przez amerykańską Agencję Informacji Energetycznej (EIA), porównał przewidywania z rzeczywistym rozwojem rynku energii w Stanach Zjednoczonych. Wyniki są zaskakujące.
Jeszcze w 2008 r. oficjalne prognozy zakładały, że produkcja energii z węgla będzie rosła. W rzeczywistości niemal natychmiast rozpoczął się jej gwałtowny spadek. Co więcej, przez wiele lat kolejne prognozy nadal zakładały utrzymanie wysokiej pozycji węgla, mimo że trend spadkowy był już dobrze widoczny.
Podobnie było z gazem ziemnym. Eksperci nie przewidzieli skali rewolucji wywołanej przez rozwój szczelinowania hydraulicznego. Dzięki nowym technologiom wydobycia gaz gwałtownie potaniał i zaczął wypierać węgiel z amerykańskiej energetyki.
Energia słoneczna i wiatr rosły szybciej od prognoz
Jeszcze większe rozbieżności dotyczą odnawialnych źródeł energii. W przypadku energetyki słonecznej oraz wiatrowej prognozy przygotowywane przed 2015 r. okazały się wyjątkowo nietrafione.
Rozwój tych technologii był znacznie szybszy, niż zakładano. Głównym powodem okazał się gwałtowny spadek kosztów produkcji energii. W ciągu zaledwie kilkunastu lat ceny paneli fotowoltaicznych i turbin wiatrowych spadły do poziomów, których większość prognoz po prostu nie przewidziała.
Według Desslera właśnie innowacje technologiczne są jednym z głównych powodów, dla których prognozowanie energetyki jest tak trudne. Modele zwykle zakładają stopniowe zmiany. Tymczasem rzeczywistość potrafi przyspieszyć.
Dobrym przykładem jest fotowoltaika. Gdy ceny paneli zaczęły gwałtownie spadać, energia słoneczna z niszowej technologii stała się jednym z najtańszych źródeł energii na świecie. Podobny proces zachodzi obecnie w przypadku magazynów energii, których koszty również szybko maleją.
Polityka i wojny zmieniają reguły gry
Na przyszłość energetyki wpływają jednak nie tylko technologie. Ogromne znaczenie mają także decyzje polityczne.
Porównanie amerykańskich prognoz z lat 2023, 2025 i 2026 pokazuje, jak silnie wyniki zależą od przyjętych założeń politycznych. Prognozy przygotowane za administracji Joe Bidena uwzględniały skutki ustawy Inflation Reduction Act, która wspierała rozwój czystej energii. Nowsze prognozy zakładają częściowe odwrócenie tych działań.
Równie trudne do przewidzenia są wydarzenia międzynarodowe. Wojna w Ukrainie czy napięcia wokół Iranu wpłynęły na ceny paliw, bezpieczeństwo energetyczne i kierunki inwestycji. Tego rodzaju wydarzenia potrafią w ciągu kilku miesięcy zmienić opłacalność poszczególnych technologii.
Eksperci zwracają uwagę, że tradycyjne modele często traktują paliwa kopalne jako względnie stabilny punkt odniesienia. Tymczasem ceny ropy, gazu czy węgla są podatne na konflikty, kryzysy polityczne i zakłócenia dostaw.
Koszt transformacji energetycznej pozostaje wielką niewiadomą
Z tych powodów ostrożnie należy podchodzić do prognoz określających całkowity koszt osiągnięcia neutralności klimatycznej do połowy stulecia.
Takie szacunki opierają się na założeniach dotyczących przyszłego miksu energetycznego, cen technologii, kosztów paliw oraz decyzji politycznych. Każdy z tych elementów może jednak zmienić się szybciej, niż przewidują modele.
Historia ostatnich dwóch dekad pokazuje przy tym pewną prawidłowość. Błędy prognoz bardzo często prowadziły do niedoszacowania tempa rozwoju nowych technologii i przeszacowania kosztów transformacji energetycznej.
Węgiel przegrał nie dlatego, że pojawiła się jedna przełomowa technologia. Został wyparty przez całą serię zmian, których większość prognoz nie potrafiła przewidzieć: tani gaz, rozwój energetyki wiatrowej, gwałtowny spadek cen paneli słonecznych, a obecnie także coraz tańsze magazyny energii.
Nie oznacza to oczywiście, że osiągnięcie neutralności klimatycznej będzie łatwe lub tanie. Oznacza raczej coś innego: każdy, kto z pełnym przekonaniem twierdzi, że zna koszt transformacji energetycznej za 20 czy 30 lat, powinien podchodzić do swoich prognoz z dużą pokorą.