-
Przedstawicielka Unii Europejskiej przekazała, że obecnie nie ma oznak przygotowań Rosji do ataku na któreś z europejskich państw.
-
Szefowa francuskiego kontrwywiadu Celine Berthon wyraziła obawy dotyczące nasilających się aktów ingerencji i kampanii dezinformacyjnych powiązanych z Rosją we Francji.
-
W Niemczech doszło do incydentu z dronem z materiałami wybuchowymi na lotnisku w Lipsku, a władze podejrzewają, że za próbą ataku stoi Rosja.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
– Co do zasady europejskie agencje wywiadowcze nie widzą żadnego ryzyka ataku Rosji na państwa europejskie i ta ocena się nie zmienia. Jak chodzi o zagrożenie dla europejskich członków NATO, nie widzimy, żeby coś miałby być przygotowywane – stwierdziła pod warunkiem anonimowości unijna urzędnik, cytowana przez AFP.
Jednocześnie zaznaczyła, że od momentu wybuchu wojny w UkrainieKreml „stara się aktywnie tworzyć problemy dla naszych państw”. – Rosja oczywiście jest gotowa do eskalacji – powiedziała.
– To, co widzimy, to ataki hybrydowe i nie do końca hybrydowe, które zakładamy, że będą pojawiać się nadal – dodała.
Szefowa francuskiego kontrwywiadu ostrzega. „Początek wojny”
– Od 2022 roku obserwujemy gwałtowny i znaczący wzrost liczby aktów ingerencji na naszym terytorium – powiedziała z kolei szefowa francuskiego kontrwywiadu Celine Berthon podczas La Ref, prestiżowego spotkania liderów biznesu w Paryżu.
Szefowa DGSI przypomniała m.in. głośne przypadki malowania gwiazd Dawida na budynkach w Paryżu, a także kampanie dezinformacyjne prowadzone przez sieci powiązane z Rosją.
– Wszystko to stanowi część początków wojny, która nie jest wojną fizyczną, nie jest wojną militarną i niekoniecznie jest publicznie uznawana za wymierzoną w nasz kraj, ale już teraz obejmuje ataki na nasz kraj – zauważyła Berthon.
Incydent z dronem w Niemczech. „Ostrzeżenie”
Odniosła się również do incydentu dronowego na lotnisku w Lipsku z początku sierpnia.
– Odkrycie drona z ładunkiem wybuchowym w Lipsku stanowi ostrzeżenie, że musimy liczyć się z możliwością bezpośrednich, bardziej brutalnych wrogich działań na terytorium naszego kraju – przyznała Berthon.
W nocy z 4 na 5 sierpnia samolot transportowy zderzył się z niezidentyfikowanym obiektem w pobliżu lotniska w Lipsku na wschodzie Niemiec. Samolot przekierowano do Hanoweru, gdzie stwierdzono jego niewielkie uszkodzenia. Krótko wcześniej lotnisko w Lipsku wstrzymało działalność z powodu znalezienia na płycie, przy ukraińskim samolocie transportowym Antonow, drona z detonatorem oraz materiałami wybuchowymi.
Zgodnie z ustaleniami niemieckich służb dron znaleziony na lotnisku celowo uderzył wcześniej w skrzydło zaparkowanego Antonowa. Materiały wybuchowe nie eksplodowały jednak po zetknięciu z maszyną; według dziennika „Bild” do wybuchu nie doszło z powodu uszkodzonego zapalnika. We wtorek niemieckie media podały, że w okolicy lotniska śledczy znaleźli trzeci dron oraz materiały wybuchowe, które prawdopodobnie mają związek z tamtą próbą ataku.
Niemieckie władze podejrzewają, że za incydentem w Lipsku stoi Rosja. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz powiedział we wtorek, że odpowiedzialni za ataki hybrydowe na kraj zapłacą za nie swoją cenę.
-
Planowano atak na wielką skalę. W Lipsku znaleziono kolejnego drona
-
Fiński premier bije na alarm, chodzi o Rosję. „Trzeba być przygotowanym”