-
Jezioro Klimkowskie osiągnęło najniższy poziom wody od czasu swojego powstania w latach 90.
-
Obecna ilość wody w zbiorniku wynosi 4,19 mln metrów sześciennych, co wzbudza obawy o bezpieczeństwo tamtejszej fauny.
-
Przedstawiciele lokalnych władz wskazują na możliwość poprawy sytuacji, jeśli prognozowane opady deszczu się sprawdzą.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Klimkówka została utworzona na rzece Ropie w 1994 r. Od tamtego czasu do sztucznego jeziora położonego w powiecie gorlickim przybywają turyści, wędkarze i miłośnicy wodnej rekreacji.
Już wkrótce sytuacja może się zmienić, bowiem w zbiorniku drastycznie ubywa wody. Jeszcze w piątek wydawało się, że jest nadzieja – odnotowano wprawdzie niską liczbę 4,35 mln metrów sześciennych wody, ale zapowiadane był opady. Dziś wiemy już, że nie wystarczyło ich na tyle, by powstrzymać nadchodzący niechlubny rekord.
Klimkówka na rekordowo niskim poziomie. Zbiornik schnie w oczach
W poniedziałek Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej opublikował dane, z których wynika, że w zbiorniku znajduje się 4,19 mln metrów sześciennych wody. Tym samym jest jej mniej niż w dramatycznym okresie z grudnia ubiegłego roku, gdy zanotowano ok. 4,22 mln metrów sześciennych.
Obecny stan jest najniższym od czasu powstania jednego z najważniejszych zbiorników regionu. Przy dopływie 0,42 m sześciennego podczas odpływu 1 m sześciennego w ostatnich dniach, trudno o optymizm.
Głos w sprawie zabrał wójt gminy Ropa Karol Górski. – Według mojej wiedzy Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej nie może zrzucać mniej wody z zapory niż metr sześcienny na sekundę. Wtedy zagrożone jest życie biologiczne w rzece i zbiorniku. W tym tempie na moje oko do spuszczenia całej wody w zbiorniku zostało jeszcze około dwóch miesięcy. Wtedy przez zaporę przechodzić będzie tylko tyle ile dostarcza rzeka – mówił w rozmowie z Gazetą Krakowską.
Nadzieja umiera ostatnia? Prezes MPGK: Stan rzeczy może ulec poprawie
– Już przy zrzucie jednego metra sześciennego na sekundę za chwilę będą problemy na zbiorniku, no bo co zrobić z rybami, które będą stłoczone niczym w stawie? – pyta wójt gminy, na terenie której położona jest Klimkówka.
Jednocześnie nie wyklucza, że sytuacja może jeszcze ulec zmianie. – Jeżeli będą opady, to wody zacznie przybywać. Wystarczy, że dopływ przekroczy metr sześcienny na sekundę, a niski poziom wody w zbiorniku będzie powoli „zasypywany”. Liczymy więc na przychylność aury – mówi.
Nadziei nie porzuca też prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Gorlicach Janusz Ząbek. – Sytuacja jest trudna, ale prognozy wskazują na dość intensywny deszcz na terenie Gminy Uście Gorlickie i Ropa, więc stan rzeczy może ulec poprawie. Zobaczymy, co będzie po tych opadach deszczu – mówi w rozmowie z Gazetą Krakowską.
-
Niepokojące nagranie z Wielkopolski. Wiadomo, co wirowało przy ziemi
-
Pogoda załamie się przed końcem dnia. Potem nie będzie lepiej