Choć Węgry pozostają poza strefą euro, poparcie społeczne dla wspólnej waluty jest wysokie. Według Eurobarometru opublikowanego w 2026 r. jej wprowadzenie popiera 80 proc. Węgrów – najwięcej spośród obywateli pięciu badanych państw UE, które jeszcze nie przyjęły euro.
Dla porównania w Polsce opowiada się za tym 43 proc. ankietowanych, w Czechach 42 proc., a w Rumunii 65 proc.
Odpowiadając na pytanie o tempo przyjęcia wspólnej waluty, 39 proc. Węgrów wskazało, że powinno to nastąpić jak najszybciej, a 45 proc. – zgodnie z ustalonym harmonogramem. Zaledwie 7 proc. nie chce jej przyjęcia w ogóle.
W czerwcowym badania Mediánu niechęć wobec wspólnej waluty częściej była notowana wśród osób starszych, mieszkańców mniejszych miejscowości i osób z niższym wykształceniem.
Skąd bierze się tak pozytywne nastawienie Węgrów do euro? Jednym z możliwych powodów jest wymiar praktyczny: część Węgrów pracuje i zarabia w państwach strefy euro, a przy przesyłaniu pieniędzy do kraju musi liczyć się z kosztami przewalutowania. Dla części przeciwników koalicji Fidesz-KDNP euro mogło być również symbolem silniejszego związania Węgier z Unią Europejską. Nie należy jednak przedstawiać tych interpretacji jako ustalonych przyczyn wyniku sondażu.
Koniec epoki forinta? Prezes banku centralnego wznawia debatę o strefie euro
Bezpośrednim powodem powrotu debaty o euro było niedawne wystąpienie prezesa Narodowego Banku Węgier, Mihálya Vargi, na Zjeździe Ekonomistów w Egerze. To zresztą nie pierwszy raz, gdy ten ekonomista, wcześniej minister w rządach Fideszu, mówi o możliwości przyjęcia wspólnej waluty. Już w 2016 r. dopuszczał taki scenariusz, choć wkrótce potem tonował swoją wypowiedź.
W kolejnych latach perspektywę wejścia do strefy euro oddalały m.in. gospodarcze skutki kryzysu spowodowanego pandemią koronawirusa. Nie sposób jednak sprowadzać braku decyzji wyłącznie do pandemii.
Podczas wystąpienia Varga przypomniał, że wraz z przystąpieniem do Unii Europejskiej w 2004 r. Węgry zobowiązały się do przyjęcia euro. Od tego czasu zmieniały się jednak zarówno warunki gospodarcze, jak i polityczna ocena tego kroku.
Zdaniem prezesa banku centralnego kraj wszedł teraz w nowy etap, w którym deklaracji przyjęcia wspólnej waluty towarzyszy silniejsza wola polityczna. Euro ma być narzędziem wzrostu dobrobytu i nadrabiania dystansu do bogatszych państw, a nie celem samym w sobie. Dlatego Varga opowiada się za przyjęciem euro „udanym/skutecznym”, niekoniecznie zaś „szybkim”. Wskazał trzy niezbędne warunki: poparcie społeczne, skoordynowaną strategię i przygotowaną gospodarkę.
Co Węgry miałyby zyskać na przyjęciu euro? I co ryzykują?
Prezes banku centralnego wylicza potencjalne korzyści w wejścia do strefy euro.
Jedną z nich byłoby wyeliminowanie kosztów wymiany forintów na euro, szacowanych przez bank na 100-130 mld forintów rocznie, czyli około 0,1-0,15 proc. PKB (równowartość 1,19-1,54 mld zł). Znaczenie ma również skala powiązań handlowych: blisko 59 proc. węgierskiego eksportu trafia do państw strefy euro. Przyjęcie wspólnej waluty ograniczyłoby ponadto ryzyko kursowe.
Nie oznacza to, że zniknęły wątpliwości. Jednym z najważniejszych kosztów byłaby utrata niezależnej polityki pieniężnej. Varga zwracał też uwagę, że choć cykl gospodarczy Węgier jest silnie powiązany z cyklem strefy euro, większym problemem pozostają różnice w źródłach inflacji, w tym wrażliwość na ceny energii.
Prezes banku centralnego nie wskazał daty wejścia Węgier do strefy euro. Podkreślał natomiast, że samo spełnienie kryteriów z Maastricht nie zagwarantuje sukcesu. W 2026 r. Węgry spełniają kryterium dotyczące inflacji, ale prognozowany deficyt budżetowy – 7,5 proc. PKB – znacznie przekracza wymagane 3 proc.
Długa droga do strefy euro
Po wyborach poprawiło się postrzeganie Węgier przez inwestorów. Forint umocnił się wobec euro, choć nadal pozostaje podatny na wydarzenia na światowych rynkach. Spadła też rentowność 10-letnich obligacji: pod koniec września wynosiła 5,89 proc. (przed rokiem było to 6,82 proc.). Dla rządzącej Tiszy to argument, że zmianę władzy rynek przyjął z nadzieją. Byłoby jednak przedwczesne uznać te wskaźniki za dowód trwałej poprawy kondycji całej gospodarki.
Istotnym sprawdzianem będzie projekt budżetu na 2027 r. oraz średniookresowy plan ograniczania deficytu, których przedstawienia inwestorzy oczekują w październiku. Na razie nie wiadomo, czy rząd pokaże wiarygodną drogę od tegorocznego deficytu, prognozowanego na 7,5 proc. PKB, do poziomu wymaganego przy przyjęciu euro. Ustawa budżetowa została już wpisana do planu prac Zgromadzenia Krajowego, jej uchwalenie powinno nastąpić w połowie miesiąca.
Wejście do strefy euro było jednym z ważnych postulatów gospodarczych Tiszy. Partia zapowiadała stworzenie do 2030 r. warunków pozwalających podjąć decyzję o przyjęciu wspólnej waluty.
Jest jednak istotna przeszkoda prawna: węgierska ustawa zasadnicza wskazuje forinta jako oficjalną walutę państwa. Jej zmiana wymaga poparcia dwóch trzecich wszystkich posłów. TISZA dysponuje większością pozwalającą na zmianę konstytucji, ale nie czyni to samego wejścia do strefy euro formalnością.
Dominik Héjj