-
Marco Rubio stwierdził, że Rosja powinna przekazać więcej informacji po doniesieniach o śmierci pracownicy instytutu badawczego na Syberii.
-
Donald Trump zadeklarował gotowość pomocy Rosji w związku z podejrzeniem dżumy oraz podkreślił, że Waszyngton stale monitoruje sytuację.
-
Po śmierci badaczki wprowadzono kwarantannę w kilku placówkach medycznych, a WHO oceniła, że ryzyko dla zdrowia publicznego jest niskie.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Sekretarz stanu USA Marco Rubio odniósł się do sprawy śmierci pracownicy instytutu badawczego podczas swojej wizyty w stolicy Islandii. Jak podkreślił, Rosja powinna zachować transparentność po doniesieniach w sprawie dżumy.
– Uważam, że Rosja ma obowiązek dzielić się ze światem większą ilością informacji – mówił w Rejkiawiku, po czym dodał, że Waszyngton „bardzo uważnie” monitoruje sytuację.
Marco Rubio zabrał głos po tym, jak rosyjskie władze zaprzeczyły, jakoby wprowadzały środki mające na celu zwalczanie zarazy po doniesieniach o śmierci technika w ubiegłym tygodniu.
Podejrzenie dżumy w Rosji. Donald Trump zapewnił, że USA są gotowe pomóc
Wcześniej gotowość pomocy Rosji zadeklarował prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump. – Nie lubię patrzeć, jak przez to przechodzą. To ciężka choroba. Naprawdę ciężka choroba – powiedział mediom przed odlotem do Nebraski.
– Ale pomożemy każdemu, kto ma tego rodzaju problem. Zawsze jesteśmy gotowi pomóc. Pomożemy – zadeklarował. Prezydent USA ocenił, że to „duży problem dla Rosji”.
Przedstawiciele amerykańskich władz podkreślali, że monitorują doniesienia o możliwym wydostaniu się bakterii dżumy płucnej z laboratorium w Irkucku.
Przypomnijmy, 25 września Daria Szipiłowa, 28-letnia pracownica instytutu badawczego w obwodzie irkuckim w Rosji, zajmującego się leczeniem dżumy, rozbiła probówkę zawierającą patogen dżumy płucnej – podały lokalne media.
Incydent w laboratorium. Nie żyje rosyjska badaczka, władze wprowadziły kwarantannę
Cztery dni później kobieta, jak twierdzą rosyjskie media, została przyjęta do szpitala z objawami ciężkiego zapalenia płuc. Zmarła w nocy z 1 na 2 października.
Rosyjska agencja ds. zdrowia publicznego poinformowała, że u Szipiłowej stwierdzono „zapalenie płuc o nieznanej przyczynie„, a dalsze badania nie wykazały obecności mikroorganizmów związanych z jej pracą.
Po śmierci badaczki władze wprowadziły kwarantannę w kilku placówkach medycznych w regionie i objęły obserwacją medyczną około 200 osób, które miały kontakt z Szipiłową.
Gubernator obwodu irkuckiego Igor Kobziew powiedział, że osoby objęte obserwacją nie wykazują żadnych objawów choroby, a wyniki ich badań pod kątem zachorowania były negatywne.
Rosyjskie władze w poniedziałek ponownie zapewniły, że sytuacja jest pod kontrolą. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) oceniła na podstawie dostępnych nieoficjalnych informacji, że ryzyko dla zdrowia publicznego wśród ogółu populacji wydaje się niskie.
Źródło: AFP