-
Indie posiadają obecnie ponad 150 GW mocy z odnawialnych źródeł energii, co daje im trzecie miejsce na świecie pod względem zainstalowanej mocy OZE, tuż za Chinami i Stanami Zjednoczonymi.
-
W roku finansowym 2025/2026 odnawialne źródła energii odpowiedziały za około jedną czwartą produkcji energii elektrycznej w Indiach, a węgiel pozostał głównym źródłem produkcji prądu.
-
Zwiększający się udział słońca i wiatru powoduje potrzebę rozbudowy sieci przesyłowych, magazynów energii i źródeł bilansujących, a rząd planuje osiągnąć 500 GW mocy niekopalnych do 2030 roku.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Według najnowszych danych Międzynarodowej Agencji Energii Odnawialnej więcej mocy OZE mają już tylko Chiny i Stany Zjednoczone. Indie przesunęły się na trzecie miejsce przede wszystkim dzięki gwałtownemu rozwojowi fotowoltaiki. Jeszcze w 2014 roku kraj miał niespełna 3 GW elektrowni słonecznych. Pod koniec marca 2026 roku było ich już ponad 150 GW.
Sama skala ostatnich inwestycji pokazuje tempo zmian. W roku finansowym 2025/2026 Indie dobudowały niemal 45 GW fotowoltaiki, więcej niż wynosi cała moc elektrowni słonecznych w wielu europejskich państwach. Równolegle rosła energetyka wiatrowa, która przekroczyła 56 GW.
Rozwój napędzają zarówno wielkie farmy, jak i instalacje na dachach oraz programy wspierające fotowoltaikę na terenach rolniczych. Coraz większą część nowych mocy stanowią właśnie rozproszone źródła, a nie tylko gigantyczne elektrownie budowane na pustynnych terenach Radżastanu czy Gudźaratu.
Dużo mocy nie znaczy dużo energii
Indie osiągnęły już jeden ze swoich najważniejszych celów wcześniej, niż planowały. W połowie 2025 roku ponad połowa wszystkich zainstalowanych mocy energetycznych w kraju pochodziła ze źródeł niekopalnych. Miało się to wydarzyć dopiero w 2030 roku.
Ta liczba może jednak wprowadzać w błąd. Połowa mocy nie oznacza połowy wyprodukowanego prądu. Elektrownia węglowa może pracować przez większość doby, podczas gdy panel słoneczny produkuje tylko wtedy, gdy świeci słońce, a turbina wiatrowa zależy od pogody.
Dlatego w roku finansowym 2025/2026 źródła odnawialne wraz z dużymi elektrowniami wodnymi odpowiadały za około jedną czwartą indyjskiej produkcji energii elektrycznej. Po doliczeniu atomu udział źródeł niekopalnych nadal nie sięgał jednej trzeciej.
Węgiel pozostaje podstawą indyjskiej energetyki i będzie nią jeszcze przez lata. Kraj zużywa coraz więcej prądu, więc nowe farmy słoneczne i wiatrowe nie tylko zastępują starsze źródła, ale muszą również pokrywać szybko rosnące zapotrzebowanie.
Następny problem to sieć
Rosnący udział słońca i wiatru stawia przed Indiami kolejny problem. Produkcja z tych źródeł zmienia się w ciągu dnia i zależy od pogody, podczas gdy popyt na energię nie zawsze rośnie i spada w tym samym rytmie.
W lipcu 2025 roku OZE przez pewien czas pokrywały ponad połowę krajowego zapotrzebowania. Taki wynik pokazuje, jak szybko zmienia się system, ale również dlaczego potrzebne są nowe linie przesyłowe, magazyny energii i źródła zdolne reagować wtedy, gdy zachodzi słońce albo słabnie wiatr.
Rząd w Delhi chce dojść do 500 GW mocy ze źródeł niekopalnych do 2030 roku. To oznacza, że tempo budowy elektrowni musi pozostać bardzo wysokie jeszcze przez kilka lat.
Indie próbują przy tym ograniczyć zależność od importowanego sprzętu. W ciągu dekady krajowa zdolność produkcji modułów fotowoltaicznych wzrosła z kilku do ponad 170 GW rocznie. Rząd wspiera także rozwój produkcji baterii i turbin wiatrowych.
Trzecie miejsce w światowym rankingu nie oznacza więc, że Indie zakończyły transformację energetyczną. Pokazuje raczej, jak szybko kraj buduje jej pierwszą warstwę: ogromną liczbę nowych źródeł. Kolejnym etapem będzie sprawienie, by sieć potrafiła wykorzystać ich energię wtedy, gdy jest najbardziej potrzebna.