Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Klimat

Zaraził grzybem jeżyny w całym kraju. Sprawcy nigdy nie znaleziono

Przez Pokój Prasowy18 października, 20264 min odczytu

Latem na przełomie 1983 i 1984 r. nieznana osoba sprowadziła do Australii grzyba Phragmidium violaceum, wywołującego chorobę zwaną rdzą jeżynową. Zrobiła to bez zezwolenia, z zamiarem rozprzestrzenienia choroby wśród dziko rosnących jeżyn. Była to jedna z najbardziej zagadkowych prób nielegalnego wykorzystania organizmu do zwalczania roślin inwazyjnych w historii Australii.

Jeżyny trafiły do Australii z Wielkiej Brytanii w latach 40. XIX w. Początkowo sadzono je dla smacznych owoców oraz jako żywopłoty. Szybko jednak zaczęły rozprzestrzeniać się poza uprawami. Pomagały im w tym zwierzęta, które zjadały owoce i roznosiły nasiona.

Pod koniec XIX w. jeżyny były już poważnym problemem dla australijskiego rolnictwa. Ich gęste, kolczaste zarośla zajmowały pastwiska i utrudniały odzyskanie terenów pod uprawę. Pierwsze zorganizowane próby zwalczania rośliny, rozpoczęte w latach 90. XIX w., przynosiły niewielkie rezultaty. Krzewy okazały się wyjątkowo trudne do usunięcia, a pozostawione bez kontroli szybko zajmowały kolejne tereny.

Australijscy naukowcy chcieli pokonać jeżyny za pomocą grzyba


Australijczycy mieli już doświadczenie w biologicznym zwalczaniu roślin inwazyjnych. W latach 20. XX w. sprowadzili z Argentyny motyla z rodzaju Cactoblastis, którego gąsienice żywią się opuncją. Kaktus ten zajmował wówczas ogromne obszary pastwisk. Metoda okazała się skuteczna. W 1933 r. czasopismo „Nature” informowało, że zniszczono około 80 proc. opuncji w stanie Queensland i od 50 do 60 proc. w Nowej Południowej Walii.

Podobny sposób chciano zastosować przeciwko jeżynom. Od końca lat 60. naukowcy z australijskiego Keith Turnbull Research Institute badali grzyba Phragmidium violaceum. Wywoływana przez niego rdza osłabia jeżyny, hamuje ich wzrost i ogranicza rozmnażanie, choć zazwyczaj nie zabija całych krzewów.

Na początku lat 80. badacz Eligio Bruzzese wyjechał do laboratorium australijskiej organizacji naukowej CSIRO we Francji, aby sprawdzić skuteczność grzyba. Wyniki doświadczeń były obiecujące. Wybrane szczepy mogły ograniczać rozprzestrzenianie się jeżyn, nie zagrażając przy tym innym, cenniejszym roślinom. Bruzzese wrócił do Australii na początku 1983 r. Badania miały umożliwić wykorzystanie rdzy jeżynowej jako biologicznego środka ograniczającego rozrost krzewów.

Naukowcy nie zdążyli jednak oficjalnie wprowadzić grzyba do środowiska. W lutym 1984 r. rdza jeżynowa pojawiła się niespodziewanie na krzewach w pobliżu miejscowości Yarram w południowo-wschodniej części stanu Wiktoria. W ciągu kilku dni znaleziono kolejne zakażone rośliny ponad 100 km dalej, w górach Dandenong oraz na wschodnich przedmieściach Melbourne.


Mechaniczne usuwanie dzikich jeżyn jest żmudne i długotrwałe.vinigret123RF/PICSEL


Kto nielegalnie rozprzestrzenił rdzę jeżynową?


Wszystko wskazywało na to, że grzyb nie dotarł do Australii przypadkowo. Dziennikarz naukowy Graeme O’Neill pisał w tygodniku „The Bulletin”, że ktoś prawdopodobnie przywiózł z Europy, być może z Francji, liście porażone rdzą jeżynową, a następnie rozsypał zarodniki na australijskich krzewach.

Za takim wyjaśnieniem przemawiały obserwacje urzędników odpowiedzialnych za rolnictwo. Odnaleźli oni prawdopodobnie pierwszy zakażony krzew i zauważyli, że kolejne porażone rośliny rosły w regularnych odstępach. Sugerowało to, że ktoś celowo wybierał miejsca rozsiewania grzyba. Regularne rozmieszczenie zakażonych krzewów było jedną z najważniejszych poszlak wskazujących na działalność człowieka.

Sprawcy groziła grzywna w wysokości do 100 tys. dolarów australijskich albo nawet pięć lat więzienia. Nigdy jednak nie ustalono, kto odpowiadał za nielegalne sprowadzenie i rozprzestrzenienie grzyba.

Nie ma żadnych dowodów wskazujących na udział Eligia Bruzzesego. Naukowiec był zresztą niezadowolony z całej sytuacji. Publicznie przekonywał, że szczepy, które sam zamierzał wykorzystać, byłyby znacznie skuteczniejsze od tych, które ktoś wypuścił bez zezwolenia.

Jeżyny kosztują Australię ponad 100 mln dolarów rocznie


Początkowo władze podejrzewały, że za wszystkim stał rolnik zdesperowany wieloletnią walką z jeżynami. Nie udało się jednak potwierdzić tej hipotezy. Powodów do pozbycia się rośliny mogło być więcej. Kolczaste zarośla utrudniają poruszanie się turystom, rowerzystom i jeźdźcom, zarastają drogi oraz blokują dostęp do cieków wodnych. Uciążliwość jeżyn odczuwali więc zarówno właściciele gospodarstw, jak i ludzie korzystający z terenów rekreacyjnych.

Jednocześnie jeżyny mają w Australii swoich zwolenników. Ich owoce od pokoleń zbierają mieszkańcy, a gęste krzewy zapewniają pożywienie i schronienie zwierzętom, w tym rodzimym bandikutom. Kiedy w latach 80. i 90. media pisały o tajemniczym pojawieniu się rdzy jeżynowej, część Australijczyków przypominała, jak bardzo lubi te rośliny.

Nielegalne rozprzestrzenienie grzyba przyspieszyło również zmiany w przepisach. Jeszcze w 1984 r. australijski parlament przyjął ustawę ułatwiającą prowadzenie badań nad biologicznymi metodami zwalczania szkodników i chwastów. Minister John Kerin przywoływał przypadek rdzy jeżynowej jako argument za stworzeniem bardziej przejrzystych zasad takich działań.

W 1991 r. australijskie władze rozpoczęły oficjalne wprowadzanie kolejnych szczepów grzyba. Efekty okazały się jednak znacznie słabsze, niż oczekiwano. Jeżyny nadal zajmują duże obszary, a do ich zwalczania wciąż wykorzystuje się środki chemiczne i mechaniczne usuwanie krzewów. Samo rozprzestrzenienie choroby nie wystarczyło, by powstrzymać ekspansję rośliny.

Według szacunków z 2017 r. straty w produkcji rolnej oraz wydatki na zwalczanie jeżyn przekraczały w Australii 100 mln dolarów australijskich rocznie. Roślina znajduje się na krajowej liście chwastów o największym znaczeniu gospodarczym i środowiskowym.

Tajemniczą sprawę ponownie zbadał historyk Simon Farley z Uniwersytetu w Melbourne. W artykule opublikowanym 12 października 2026 r. w „The Conversation” przyznaje, że nie udało mu się ustalić tożsamości sprawcy. Po ponad czterech dekadach wiadomo jedynie, że ktoś postanowił samodzielnie przeprowadzić eksperyment, do którego australijscy naukowcy przygotowywali się od kilkunastu lat.

Czytaj Dalej

Czy opłaca się grabić liście? Naukowiec wylicza wady tego zabiegu

Nowy gatunek gigantycznej lilii wodnej odkryli dzięki Instagramowi

Spaliny utrudniają pszczołom podstawowe zadanie. To oznacza katastrofę

Chiny znalazły sposób na unijne cła. Przenieśli fabryki aut elektrycznych

Słonie to największe ssaki lądowe? Przy nich były maleńkie. Wiesz o tym?

Roboty i lasery w lasach w Polsce. Leśnicy nie mogą się nachwalić

Wygląda jak z Japonii. Rolnik stworzył matchę z Podlasia

Warszawę zalała plaga szczurów. Przyciąga je coś, co robią mieszkańcy

Nowy trend wśród Polaków. Coraz więcej osób po cichu o tym myśli

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.