– To dzień, kiedy po 24 latach Krakowianie odzyskali swoje miasto – ogłosił Łukasz Gibała w wieczór wyborczy, komentując sondażowe wyniki.
W ten sposób nowy prezydent uderzył bezpośrednio w swoich poprzedników: Jacka Majchrowskiego i Aleksandra Miszalskiego.
Wypowiedź Gibały nie pozostawia złudzeń co do jego intencji: przez ostatnie lata Kraków nie był zarządzany z myślą o mieszkańcach, ale po zmianie władz ma się to zmienić.
Gibała kontra Koalicja Obywatelska
Jednak lista wyzwań, przed jakimi stoi Gibała, jest długa, a miesiąc miodowy potrwa wyjątkowo krótko.
We wtorek po południu nowy prezydent Krakowa zostanie oficjalnie zaprzysiężony, a następnego dnia może dojść do pierwszej politycznej konfrontacji między nowym prezydentem a politykami Koalicji Obywatelskiej i Nowej Lewicy.
W środę odbędzie się sesja rady miejskiej, na której radni będą decydować m.in. o przekazaniu kolejnych milionów złotych na funkcjonowanie miejskiej komunikacji czy pensje dla nauczycieli.
A każde głosowanie to dla Gibały loteria, bo arytmetyka nie jest po jego stronie. W radzie miasta zasiada 43 radnych, a większość ma w niej Koalicja Obywatelska i Nowa Lewica.
– Gibała jest zdany na nieformalną współpracę z nami. Jeśli będziemy chcieli, możemy blokować jego pomysły w radzie i rzucać mu kłody pod nogi. Mamy jednak świadomość, że może to być broń obosieczna, bo nie można z tym przegiąć. Za nieco ponad dwa lata mamy kolejne wybory samorządowe, więc w tej politycznej wymianie ciosów nie mogą cierpieć mieszkańcy – mówi w rozmowie z Interią jeden z radnych, prosząc o anonimowość.
A już w środę radni będą chcieli wygrać z Gibałą pierwsze polityczne starcie. Nowy prezydent po ogłoszeniu wyników wyborów zapowiedział, że jedną z jego pierwszych decyzji będzie przywrócenie biletu 20-minutowego, który został zlikwidowany głosami radnych KO i Nowej Lewicy.
Tymczasem lewicowi radni już przygotowali projekt własnej uchwały, w której proponują pójść o krok dalej i przywrócić także bilet 40-minutowy.
Miliardowe zadłużenie
Testem dla obu stron będą również finanse miasta. Zgodnie z przepisami do 15 listopada Kraków ma przygotować projekt budżetu na przyszły rok.
Prace nad dokumentem trwają już od wielu tygodni, a pieczę nad nimi sprawuje pełniący obowiązki prezydenta Stanisław Kracik, który na to stanowisko został powołany po referendum przez premiera Donalda Tuska.
W praktyce Gibała będzie mieć niespełna miesiąc, aby spróbować ułożyć finanse miasta na przyszły rok po swojemu. A jest nad czym myśleć, bo miejska kasa jest w fatalnym stanie.
Przez lata pod rządami Jacka Majchrowskiego miasto zaciągało kolejne pożyczki, niekoniecznie przejmując się ich spłacaniem. A wiele z tych zobowiązań Krakowianie będą spłacać latami.
Kiedy w połowie 2024 r. Aleksander Miszalski przejmował władzę, dług wynosił 6 mld zł. W połowie października tego roku zadłużenie miasta wynosi 8 mld zł.
To tyle, ile trzeba by zapłacić za zakup ponad stu pociągów Pendolino. Za tę kwotę w Krakowie można by kupić 12 tys. mieszkań o powierzchni 40 metrów kwadratowych (średnia cena zakupu to 650 tys. zł).
Kwota ta jednak rośnie, a niektóre szacunki mówią o tym, że na koniec roku zadłużenie może wzrosnąć nawet do 9 mld zł. Gdyby Krakowianie zdecydowali się na natychmiastową spłatę, to każdy z nich, od noworodka po emeryta, musiałby zapłacić 11 tys. zł.
Dokumenty nie pozostawiają złudzeń, że głównym problemem Krakowa nie są wydatki na inwestycje, lecz koszty codziennego funkcjonowania miasta. W praktyce Kraków wydaje na komunikację, pensje czy sprzątanie ulic więcej, niż wynoszą jego bieżące dochody.
Co dalej ze Strefą Czystego Transportu
Łukasz Gibała musi również zdecydować o przyszłości Strefy Czystego Transportu. Obowiązująca od stycznia strefa objęła 60 proc. powierzchni Krakowa. Choć w ramach konsultacji społecznych mieszkańcy zgłosili blisko 20 tysięcy uwag, urzędnicy całkowicie je zignorowali, tłumacząc, że głos Krakowian był „sprzeczny z ideą SCT”.
Teraz Gibała zapowiada referendum w tej sprawie, choć szczegóły nie są jeszcze znane. Likwidacja strefy nie będzie jednak prosta – powołano ją na co najmniej pięć lat, a jej wcześniejsze rozwiązanie jest możliwe tylko wtedy, gdy normy zanieczyszczeń nie zostaną przekroczone przez trzy kolejne lata (w teorii najwcześniej w 2029 r.).
Nowemu prezydentowi pozostaje jednak krótsza ścieżka: jeśli uzna, że SCT jest za duża, może po prostu skorygować i zmniejszyć jej obszar.
Układ towarzyski
Jednym z kluczowych sprawdzianów dla Łukasza Gibały będzie wykorzenienie urzędniczego kumoterstwa i ukrócenie partyjnych nominacji w krakowskim magistracie.
Przez lata urząd mierzył się z zarzutami o obsadzanie kluczowych stanowisk i rad nadzorczych według klucza towarzysko-politycznego.
Gibała, który od lat sam był krytykiem tych nominacji, będzie teraz musiał sam pokazać, że o awansach i zatrudnieniu w mieście decydują wyłącznie kompetencje oraz merytoryka, a nie znajomości.
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: [email protected]