-
Dowódca armii Korei Północnej oraz Kim Jo Dzong odwiedzili granicę z Koreą Południową, nakazując żołnierzom gotowość bojową i reakcję na możliwe prowokacje ze strony Południa.
-
Północnokoreańska agencja KCNA określiła ćwiczenia wojskowe Korei Południowej, Stanów Zjednoczonych i Japonii jako zagrożenie i zapowiedziała odpowiedź ze strony KRLD.
-
Kim Jo Dzong poinformowała, że rozważane jest dalsze wzmacnianie granicy oraz wznowienie komunikatów z głośników w odpowiedzi na działania Korei Południowej.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Dowódca północnokoreańskiej armii Pak Jong Chon wraz z Kim Jo Dzong – wpływową siostrą przywódcy kraju Kim Dzong Una odwiedzili granicę z Koreą Południową – poinformowała północnokoreańska agencja prasowa KCNA.
Stacjonujący tam żołnierze mieli otrzymać instrukcję podejmowania „szybkich i zdecydowanych” działań w razie zagrożenia ze strony „wrogich” sił południowokoreańskich.
Z kolei Kim Jo Dzong stwierdziła, że nowe jednostki artyleryjskie „zajęły pozycje bojowe” na granicy. Według niej Kim Dzong Un zarządził wzmocnienie granicy tak, by była ona całkowicie nienaruszalna.
Napięcia na Półwyspie Koreańskim. Pjongjang ostrzega Seul
To kolejny w ostatnich dniach przypadek gróźb ze strony Pjongjangu w kierunku sąsiada z południa. We wtorek KCNA opublikowała komunikat potępiający trwające ćwiczenia wojskowe z udziałem wojsk Korei Południowej, Stanów Zjednoczonych i Japonii.
Działania określono jako „prężenie muskułów przez wrogie państwa” i zapowiedziano, że Korea Północna na nie odpowie.
„Obecna sytuacja, w której wrogie siły podejmują coraz bardziej gorączkowe działania wojskowe w celu naruszenia interesów bezpieczeństwa Korei Północnej i podważenia strategicznej stabilności w regionie, pokazuje słuszność i zasadność niezbędnych działań KRLD w ramach samoobrony mających na celu powstrzymanie tych zagrożeń” – napisano.
Według Pjongjangu ćwiczenia stanowią prowokację oraz eskalują zagrożenie, dlatego muszą spotkać się z odpowiednią reakcją. „KRLD będzie przypominać im, że zamierza bronić swojej suwerenności poprzez nieustanne unowocześnianie sprzętu oraz demonstrowanie swojej niezawodnej siły odstraszania” – dodano.
Korea Północna wzmacnia granice. „Bardzo niestabilna sytuacja”
Napięcie między obiema Koreami rośnie od 2024 roku, kiedy Pjongjang podjął decyzję o dodatkowym wzmocnieniu granicy w strefie zdemilitaryzowanej oddzielającej oba kraje pozostające od lat formalnie w stanie wojny.
Wojna koreańska nie zakończyła się bowiem traktatem pokojowym, a jedynie rozejmem podpisanym w 1953 roku.
W poniedziałek Kim Jo Dzong zagroziła, że Korea Północna może dalej wzmacniać granicę poprzez przerzucenie większych ilości taktycznej broni. Poinformowała również, że Pjongjang rozważa wznowienie komunikatów z głośników skierowanych w stronę Południa.
Ma to być reakcja na strzały ostrzegawcze ze strony sił południowokoreańskich. Siostra Kim Dzong Una stwierdziła wówczas, że sytuacja na półwyspie jest „bardzo niestabilna”.
Na zapowiedzi te zareagowało południowokoreańskie ministerstwo ds. zjednoczenia, które wezwało Koreę Południową do powstrzymania się od niepotrzebnej eskalacji. Z kolei wojsko poinformowało, że strzały ostrzegawcze mają miejsce jedynie w przypadkach, gdy północnokoreańscy żołnierze przekraczają linię demarkacyjną między krajami.
Oskarżono również Koreę Północną o doprowadzenie do eksplozji w Strefie Zdemilitaryzowanej, do której doszło w ubiegłym miesiącu. Seul zaznaczył, że będzie zdecydowanie reagował na wszystkie prowokacje Północy.
-
Miny na granicy i rozbudowa floty. Korea Północna zwiększa presję
-
Naruszenie zawieszenia broni. Seul ujawnia i bije na alarm