-
14-letni uczeń szkoły na warszawskiej Białołęce rozpylił dezodorant do kubka nauczycielki, co doprowadziło do jej nagłego pogorszenia samopoczucia.
-
Policja z komisariatu na Białołęce podjęła interwencję w szkole po zgłoszeniu nauczycielki, która wypiła skażony napój.
-
Sprawa 14-latka, który tłumaczył swoje zachowanie żartem, została skierowana do sądu rodzinnego i nieletnich, który zdecyduje o dalszych konsekwencjach.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
O zdarzeniu poinformowała w czwartek praska policja. Według ustaleń funkcjonariuszy ósmoklasista wykorzystał chwilową nieobecność nauczycielki w klasie i rozpylił dezodorant do jej kubka.
– Kobieta przyznała, że po jej wypiciu zaczęła się źle czuć i mieć niepokojące dolegliwości – przekazała w komunikacie nadkom. Paulina Onyszko.
Na przybyłych do szkoły policjantów z komisariatu na Białołęce czekali nauczycielka i pedagog.
Białołęka. Sprawa 14-latka trafiła do sądu
Informacje przekazane przez kobietę pozwoliły ustalić, który uczeń odpowiadał za zdarzenie. Do placówki wezwano jego rodzica.
Dalsze czynności prowadzili funkcjonariusze północnopraskiego Wydziału ds. Nieletnich i Patologii. Przesłuchali chłopca, który wyjaśnił, że jego zachowanie miało być „żartem”. Zgromadzone materiały przekazali do sądu rodzinnego i nieletnich.
Policja nie podała dokładnej daty zdarzenia ani nazwy szkoły. Nie poinformowała również, czy nauczycielka potrzebowała hospitalizacji.
Ustawa o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich reguluje postępowania, dotyczące czynów karalnych, popełnionych po ukończeniu 13., a przed ukończeniem 17. roku życia.
Przewiduje m.in. upomnienie, zobowiązanie do przeproszenia pokrzywdzonego lub naprawienia szkody oraz nadzór kuratora sądowego. Dobór środka zależy od ustaleń i okoliczności konkretnej sprawy.
-
12-latek groził nożem, potem poszedł na lekcje. Seria nowych incydentów
-
Dyrektorka szkoły prowadziła lekcję. Miała ponad dwa promile