-
Witold Kornicki, brat Zbigniewa Ziobry, stanowczo zaprzeczył powiązaniom z Zondacrypto, założeniu fundacji oraz pośrednictwu przy transakcjach dotyczących kryptowalut.
-
Premier Donald Tusk w Sejmie odczytał fragment zeznań świadka w sprawie afery Zondacrypto, wskazując na powiązania finansowe poprzez fundację rzekomo zakładaną przez brata Zbigniewa Ziobry.
-
Śledztwo w sprawie Zondacrypto prowadzi prokuratura, a wśród zatrzymanych pojawił się między innymi prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz, któremu przedstawiono zarzuty związane z płatną protekcją i działaniami na szkodę wierzycieli.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Do komentarza brata Zbigniewa Ziobry Witolda Kornickiego dotarł portal doRzeczy. Mężczyzna wystosował do Donalda Tuska wezwanie przedsądowe, w którym – jak poinformował portal – domaga się sprostowania nieprawdziwych informacji i osobistych przeprosin.
„Premier Tusk z mównicy Sejmu okłamał Polaków, mówiąc, że pieniądze z Zondacrypto miały iść przez 'fundację, którą zakładał brat pana Ziobry’. Nie wymienił nazwiska. Nie musiał. Brat Zbigniewa Ziobry jest jeden. I to ja” – napisał Kornicki w swoim oświadczeniu.
Brat Zbigniewa Ziobry zabrał głos. Odniósł się do słów Donalda Tuska
Brat byłego ministra sprawiedliwości podkreślił następnie, że nie zakładał żadnej fundacji. „Ani 'Suwerennej Polski’, ani żadnej innej. Nie doradzałem w ich tworzeniu. Nie pośredniczyłem. W ich KRS nie figuruję” – zacytowało doRzeczy.
Witold Kornicki zaprzeczył też jakimkolwiek spotkaniom z przedstawicielami Zondacrypto. Jak wskazał, nie był również klientem giełdy, nie świadczył jej usług oraz nie kupował kryptowalut.
„Jedyny 'dowód’ premiera: pokrewieństwo. Reszta to urywek zeznania, które Tusk odczytał – i zostawił publiczności fałszywy obraz. To nie pomyłka, a niedorzeczny, absurdalny atak na rodzinę polityka. To desperacka próba uwiarygodnienia ataku na mojego brata, uczciwego człowieka i patriotę” – dodał.
Sejm. Tusk odniósł się do afery Zondacrypto. Odczytał fragment zeznań głównego świadka
Przypomnijmy, że w piątek premier Donald Tusk odczytał z mównicy sejmowej fragment zeznań głównego świadka w aferze Zondacrypto. Do wystąpienia premiera doszło przed głosowaniem w sprawie odrzucenia weta prezydenta Karola Nawrockiego do ustawy o kryptowalutach.
– Zbyszek zapoznał się z aktami (oskarżenia – red.). (…) Mówi, że gdyby wiedział, że taka sprawa się toczy, to natychmiast by interweniował. Obiecał, że jak wróci do władzy w Ministerstwie Sprawiedliwości, czego jest pewien, to ukręci łeb wszystkim tym sprawom. I żebym się nie martwił – czytał Tusk.
Jak ujawnił premier, w dalszej części protokołu zeznający powiedział, że „rekompensata zostanie wypłacona ministrowi Ziobro za pośrednictwem fundacji, którą zakładał jego brat, a była to fundacja Suwerennej Polski”. Szef rządu zaznaczył, że miała być to kwota dwóch milionów złotych.
Donald Tusk dodał, że zeznający miał wypłacić 500 tysięcy na fundację, które – jak zeznał – „Ziobro miał sobie wypłacić na swoje potrzeby”.
– Zeznanie kończy się słowami: „natomiast główną rolę w tym procederze odegrała Patrycja Kotecka” (żona Zbigniewa Ziobry – red.). To jest oczywista korzyść majątkowa. Zapłaciłem za to, bo miałem być czystym człowiekiem. Najważniejsze w tej współpracy było to, że pan X – publicznie znana osoba – obiecywał, że jak Nawrocki zostanie prezydentem, to on załatwi mi ułaskawienie, gdybym został skazany w tej sprawie – zakończył premier.
Afera Zondacrypto. W ramach śledztwa zatrzymano między innymi prezesa PKOl-u
Samo śledztwo w sprawie Zondacrypto zostało wszczęte przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach w kwietniu pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy.
Dotychczas w sprawie wpłynęło kilka tysięcy zawiadomień o przestępstwie. W sierpniu śledztwo powiązano ze sprawą zaginięcia Sylwestra Suszka – założyciela giełdy kryptowalut BitBay, poprzedniczki Zondacrypto. Mężczyzna zginął w marcu 2022 roku.
W ramach śledztwa zatrzymano i aresztowano m.in. prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosława Piesiewicza. Przedstawiono mu zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokajania grupy wierzycieli Zondacrypto z pokrzywdzeniem innych osób w związku z grożącą giełdzie kryptowalut niewypłacalnością. Nie przyznał się do winy.