-
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz określił strzelaninę na Rynku Głównym w Krakowie mianem aktu terroru wymierzonego w mieszkańców oraz turystów.
-
W wyniku ataku, do którego doszło w sobotę po południu, zginęło sześć osób, a kilkanaście zostało rannych, w tym interweniujący policjanci.
-
Władysław Kosiniak-Kamysz oficjalnie zdementował pojawiające się w przestrzeni publicznej informacje, jakoby sprawca ataku był żołnierzem Wojska Polskiego.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Kilka godzin po strzelaninie na Rynku Głównym w Krakowie szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zabrał głos na konferencji prasowej z udziałem szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego, prokuratora generalnego Waldemara Żurka, prezydenta Krakowa Łukasza Gibały i Komendanta Głównego Policji gen. insp. Marka Boronia.
Jak przekazał szef MON, „doszło do zamachu, do ataku, do aktu terroru wymierzonego wobec mieszkańców i turystów przebywających w Krakowie„.
– Wszystkie służby podjęły natychmiastowe działania, policja, służby ratownictwa medycznego, straż pożarna. Wszystkie siły i środki zostały natychmiast uruchomione po otrzymaniu informacji, po zaobserwowaniu tego, do czego dopuścił się sprawca – mówił.
Strzelanina w Krakowie. Szef MON dementuje doniesienia o napastniku
Wicepremier zwrócił się do wszystkich w Polsce, żeby „w tych trudnych godzinach, w trudnych chwilach byli zjednoczeni„.
– Jest wiele osób w szpitalu, są osoby poszkodowane, osoby, które walczą o życie, w tym są nasi bohaterowie. Policjanci, którzy udaremnili dalsze działanie zamachowca, ponosząc uszczerbki na własnym zdrowiu – dodał Kosiniak-Kamysz.
Jednocześnie szef MON zaapelował, aby nie przekazywać niesprawdzonych informacji.
– Proszę o niepowielanie informacji, które w żaden sposób nie są zweryfikowane i niepotwierdzone przez sztab kryzysowy lub służby – podkreślił. Władysław Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że po doniesieniach, jakoby napastnik był żołnierzem Wojska Polskiego, polecił sprawdzenie tych informacji.
– Chcę je (doniesienia – red.) zdementować. Nie był i nie jest w żaden sposób związany z Wojskiem Polskim. Nie był żołnierzem i nie jest żołnierzem Wojska Polskiego – podkreślał wicepremier.
Szef MSWiA: W domu sprawcy trwają czynności
Na konferencji obecny był także m.in. szef MSWiA Marcin Kierwiński. Jak przekazał, błyskawiczna reakcja policjantów zapobiegła znacznie większej masakrze.
– Pierwsze strzały policjanci oddali do napastnika po trzech minutach od zgłoszenia. Straż pożarna i pogotowie również były po trzech minutach – poinformował.
Szef MSWiA nadmienił, że wszystko wskazuje na to, iż napastnik działał sam i miał bardzo radykalne poglądy. Podkreślał także, że to wszystko będzie dopiero przedmiotem badań służb.
Minister dodał ponadto, że w domu sprawcy „trwają czynności”. Z kolei na miejscu tragedii, na płycie krakowskiego rynku, pracuje siedmiu prokuratorów.
Małopolska policja powiadomiła w komunikacie, że w Rynku Głównym, na wysokości posterunku Policji i Straży Miejskiej stoi autobus, do którego mogą zgłaszać się naoczni świadkowie zdarzenia. „Prosimy wszystkie osoby, które widziały to zdarzenie o zgłaszanie się do tego punktu lub najbliższej jednostki Policji” – dodano.
Do tragedii doszło w sobotę po południu na Rynku Głównym. Ok godz. 15 napastnik otworzył ogień z samochodu do przebywających tam ludzi. Niedługo później został postrzelony i ujęty przez policję. Życie straciło sześć osób, kilkanaście jest rannych, w tym policjanci.