Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Świat

Donald Trump chce Grenlandię. Na Zachodzie ruszył efekt domina

Przez Pokój Prasowy12 stycznia, 20269 min odczytu

Donald Trump podbija stawkę w kwestii przyszłości Grenlandii. Tak przynajmniej należy odczytywać jego słowa w opublikowanym 9 stycznia wywiadzie dla dziennika „The New York Times”.

– Ogranicza mnie jedynie moja własna moralność. Mój własny umysł. To jedyna rzecz, która może mnie powstrzymać – odparł, jak gdyby nigdy nic, zapytany o to, jakie są granice jego działań na arenie międzynarodowej.

Czy amerykańska administracja zamierza zatem przestrzegać prawa międzynarodowego? – To zależy od tego, jak zdefiniujesz prawo międzynarodowe – relatywizował Trump w wywiadzie dla „NYT”. – Nie potrzebuję prawa międzynarodowego – oświadczył, po czym dodał, że go przestrzega. Podkreślił przy tym jednak, że to jego własna ocena będzie kluczowa w kwestii tego, kiedy i jakie ograniczenia prawa międzynarodowego będą mieć zastosowanie do Stanów Zjednoczonych.

W wywiadzie nie mogło zabraknąć pytań o najgorętszy temat ostatnich dni, czyli przyszłość należącej do Danii Grenlandii, którą administracja Trumpa najchętniej by anektowała. – Własność jest bardzo ważna – zaznaczył amerykański przywódca. I dodał: – Uważam, że jest to psychologicznie potrzebne do osiągnięcia sukcesu. Myślę, że własność daje coś, czego nie da się osiągnąć, gdy mówisz o dzierżawie czy traktacie.

Siłowe przejęcie Grenlandii, która jest częścią Królestwa Danii, to bezpośrednie zagrożenie jedności, stabilności i dalszego istnienia NATO. Trumpowi nie spędza to jednak snu z powiek. – Może dojść do takiego wyboru – oznajmił, gdy padło pytanie, czy ważniejsze jest dla niego przejęcie Grenlandii, czy przetrwanie NATO.

Grenlandia a Donald Trump. Zastraszanie i nowy światowy porządek


– Donald Trump przyzwyczaił nas do tego, że prowadzi politykę nie tylko transakcyjną, ale opartą też o zastraszanie partnerów – czy chodzi o politykę handlową (wysokie cła, potencjalnie niszczące gospodarkę), czy politykę bezpieczeństwa (groźby, że Ameryka nie będzie bronić członków NATO, którzy nie wydają na obronność deklarowanego procenta PKB) – analizuje w rozmowie z Interią dr Marcin Terlikowski, kierownik Biura Badań i Analiz Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM).


Prezydent USA Donald TrumpBrendan SmialowskiAFP


Jak twierdzi nasz rozmówca, metoda Trumpa jest prosta: eskalacja i maksymalne podbicie stawki w negocjacjach, a potem stopniowe schodzenie z wygórowanych oczekiwań i osiągnięcie efektu, o który od początku chodziło, a który na starcie wydawał się mało realny. W przypadku Grenlandii – zdaniem dr. Terlikowskiego – ma chodzić o „nową formę zaangażowania politycznego, wojskowego i gospodarczego Stanów Zjednoczonych”.

Prof. Tomasz Pawłuszko z Uniwersytetu Opolskiego i Sieci Badawczej Łukasiewicz dodaje, że siłowe negocjacje na oczach całego świata są namacalnym dowodem zmieniającego się tu i teraz – w dużej mierze właśnie za sprawą administracji Trumpa – porządku międzynarodowego.

– W tych nowych realiach mocarstwa mogą więcej, mocarstwa mogą łamać pewne zasady ogólne jak naruszanie suwerenności innych państw – twierdzi rozmówca Interii. I dodaje:

– Przechodzimy od porządku opartego na współpracy do porządku opartego na rywalizacji. W tej rywalizacji różne chwyty będą dozwolone. Chwyty, których nie spodziewaliśmy się do tej pory.

Dr Terlikowski dodaje, że po przeszło 30 latach funkcjonowania liberalnego, globalnego porządku opartego o prawo i zasady przekonujemy się, że „ta wizja nigdy nie była prawdziwa”. – Mocarstwom zawsze wolno było więcej, ponieważ mają większy potencjał i na takim założeniu opiera się ich kultura strategiczna – argumentuje analityk.

Rozejście się Stanów Zjednoczonych i Europy jest nieuchronne. Będziemy ze sobą rozmawiać i kształtować wzajemne relacje na zupełnie innej podstawie niż dotychczas. Fundamentem staną się tylko i wyłącznie interesy, a nie wartości


I chociaż – jak podkreśla prof. Pawłuszko – liberalny porządek globalny „wciąż istnieje, mimo że jest w kryzysie”, to Stanom Zjednoczonym nie opłaca się składać go do grobu. Wręcz przeciwnie, to Amerykanie jako architekci i główni beneficjenci tego systemu mają największy interes w utrzymaniu dotychczasowych zasad.

Grenlandia na celowniku Ameryki. Europa wspiera Danię


Ten nowy porządek świata, arbitralnie kształtowany przez Donalda Trumpa i jego akolitów, jest wybitnie nie w smak krajom Starego Kontynentu. Zwłaszcza członkom Unii Europejskiej, z którą Trump uwielbia rywalizować.

Tym razem nie chodzi jednak o kwestie wizerunkowe, umowy handlowe czy nawet ego konkretnych polityków, ale integralność terytorialną jednego z członków UE i NATO. W obronie naciskanej przez Trumpa Danii stanęli przywódcy największych krajów europejskich. Liderzy Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Włoch, Hiszpanii i Polski wyrazili absolutną solidarność ze stanowiskiem Kopenhagi, która o przejęciu czy odkupieniu Grenlandii przez Amerykanów nie chce nawet słyszeć.

We wspomnianym oświadczeniu duńskiego rządu czytamy, że „Grenlandia należy do jej mieszkańców. To wyłącznie Dania i Grenlandia mają prawo decydować w sprawach dotyczących Danii i Grenlandii”.

Sygnatariusze przypominają również, że Dania, podobnie jak Stany Zjednoczone, jest członkiem NATO, a w ostatnich latach poczyniła istotne inwestycje w celu zwiększenia bezpieczeństwa i odstraszania przeciwników Sojuszu w rejonie Arktyki.

Europejscy liderzy apelują też do administracji Trumpa o poszanowanie zasad Karty Narodów Zjednoczonych – m.in. suwerenności państw, integralności terytorialnej oraz nienaruszalności granic. „Są to zasady uniwersalne i nie przestaniemy ich bronić” – podkreślają.

W słowach nie przebiera też szefowa duńskiego rządu. – Niestety, uważam, że prezydent Stanów Zjednoczonych powinien być traktowany poważnie, kiedy mówi, że chce Grenlandii – stwierdziła w rozmowie z duńskimi mediami publicznymi. – Jeśli Stany Zjednoczone zaatakują kraj NATO, wszystko się zatrzyma – ostrzegła, wieszcząc możliwy koniec Sojuszu Północnoatlantyckiego.


Premier Danii Mette Frederiksen zajęła zdecydowane stanowisko w sprawie wojny w Ukrainie

Premier Danii Mette FrederiksenIDA MARIE ODGAARD / RITZAU SCANPIXAFP


Trumpowi stanowcze „nie” mówi też premier Grenlandii. – Dość tego. Koniec nacisków, insynuacji i fantazji o aneksji – uciął temat 5 stycznia Jens Frederik Nielsen. I dodał: – Jesteśmy częścią NATO i w pełni zdajemy sobie sprawę ze strategicznego położenia naszego kraju.

Obiekt pożądania. Wszystkie atuty Grenlandii


– Znaczenie Grenlandii dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych od lat rośnie. W kontekście topniejących lodowców i coraz większych możliwości żeglugi komercyjnej, ale też obecności wojskowej Rosji i Chin na dalekiej północy, czyli w obszarze Oceanu Arktycznego i przyległych mórz, Stany Zjednoczone uznają, że potrzebują zwiększonej obecności wojskowej w tym regionie i na Grenlandii – analizuje dr Marcin Terlikowski z PISM.

Nasz rozmówca podkreśla, że „mówimy o zupełnie innej skali niż ta, która jest obecnie na Grenlandii, a ograniczają ich w tym porozumienia, które m.in. zobowiązują Stany Zjednoczone do konsultacji z Danią jakichkolwiek zmian w ich obecności wojskowej i operacjach”. Dr Terlikowski przewiduje, że w kontekście Grenlandii Waszyngtonowi chodzi m.in. o znaczącą rozbudowę zaplecza logistycznego i rozpoznawczego dla wojsk amerykańskich.

Strategiczne położenie w kontekście bezpieczeństwa, pozwalające nie tylko kontrolować region Arktyki, ale również działania Rosji (a obecnie także Chin) na północnym Atlantyku, to tylko jeden z kluczowych powodów ogromnych nacisków Amerykanów w sprawie Grenlandii.

Jak pisaliśmy w zeszłym tygodniu w Interii, dwa pozostałe powody to bogate zaplecze surowcowe „zielonej wyspy” (zwłaszcza jeśli chodzi o ropę, gaz ziemnych i tzw. minerały ziem rzadkich) oraz kontrola nowych szlaków transportowych w Arktyce łączących Azję, Europę i Amerykę Północną.

– Zaryzykowałbym tezę, że dla Białego Domu priorytetem są kwestie gospodarcze, związane z partykularnymi interesami poszczególnych branż i poszczególnych koncernów, a nawet biznesmenów w otoczeniu i administracji Trumpa – ocenia dr Terlikowski.

Przyszłość Grenlandii. Cztery scenariusze


Prof. Tomasz Pawłuszko uważa, że w przypadku Grenlandii na stole mamy w tym momencie kilka możliwych scenariuszy.

Pierwszy to operacja militarna i siłowe zajęcie Grenlandii. To scenariusz ekstremalny i zakładający maksymalną eskalację napięcia między Stanami Zjednoczonymi i ich sojusznikami na Zachodzie. Długoterminowe konsekwencje geopolityczne takiego ruchu – m.in. groźba rozpadu NATO, możliwe zerwanie relacji transatlantyckich, ośmielenie Rosji i Chin do podobnych działań w ich najbliższym otoczeniu – mogłyby jednak mocno przyćmić krótkoterminowy zysk w postaci zdobycia upragnionej wyspy.


Kolorowe domy o różnorodnych kształtach i rozmiarach ustawione blisko siebie na tle wzgórza, wyraziste dachy i kontrastowe elewacje tworzą malowniczy widok miejskiej zabudowy.

Grenlandia znajduje się na samym szczycie listy życzeń Donalda TrumpaSERGEI GAPONAFP


Drugi scenariusz to zmuszenie Danii i Grenlandii do rozpisania referendum bądź jakiegoś rodzaju plebiscytu, w którym mieszkańcy wyspy zdecydowaliby o swojej przyszłości. Gdyby Grenlandczycy zdecydowali się związać ze Stanami Zjednoczonymi – patrząc na obecne sondaże i nastroje społeczne na wyspie, wydaje się to mało prawdopodobne – Waszyngton mógłby zaoferować Grenlandii umowę o wolnym stowarzyszeniu, podobną do tej, jaką mają niektóre wyspy na Pacyfiku.

Scenariusz numer trzy to wynegocjowanie nowego traktatu między Stanami Zjednoczonymi a Danią (i Grenlandią), który zabezpieczałby i poszerzał amerykańskie interesy i wpływy na wyspie. Stoi to jednak w sprzeczności z deklaracjami samego Trumpa, który w kolejnych wypowiedziach publicznych podkreśla, że kwestia własności Grenlandii jest kluczowa.

Jest też scenariusz czwarty, czyli twardy opór Danii w obronie swojej integralności terytorialnej. Być może przy wsparciu innych europejskich państw. Mogłoby to prowadzić do jednego z kilku rezultatów:

  • Konferencji bądź szczytu dyplomatycznego, na którym Europa i Stany Zjednoczone rozsądziłyby przyszły status Grenlandii.

  • Mediacji między Danią a Stanami Zjednoczonymi w celu zażegnania konfliktu.

  • Poważnego rozłamu w NATO i w relacjach transatlantyckich w przypadku eskalacji ze strony Ameryki.

NATO i relacje transatlantyckie. Nadchodzą wielkie zmiany


To, co stanie się z Grenlandią, będzie mieć jednak dużo szersze konsekwencje niż los samej wyspy. Wpłynie na przyszłość NATO, kondycję relacji transatlantyckich, a także ustanowiony po „zimnej wojnie” liberalny porządek światowy.

 Przechodzimy od porządku opartego na współpracy do porządku opartego na rywalizacji. W tej rywalizacji różne chwyty będą dozwolone. Chwyty, których nie spodziewaliśmy się do tej pory


Jeśli chodzi o NATO, to Sojusz mniejsze i większe kryzysy polityczne przeżywał już nieraz w swojej historii. Także kryzysy ze Stanami Zjednoczonymi w roli głównej – jak choćby konflikt wokół amerykańskiej inwazji na Irak w 2003 roku. Ewentualna inwazja i aneksja Grenlandii przez Stany Zjednoczone byłaby jednak najpoważniejszym testem dla NATO w całej jego historii.

Dr Marcin Terlikowski z PISM uważa jednak, że aneksja Grenlandii to mało prawdopodobna opcja. Co do możliwego kryzysu NATO zwraca natomiast uwagę, żeby bardziej niż na deklaracje polityczne patrzeć na faktyczne decyzje militarne.

– To, co wywołałoby prawdziwy kryzys NATO, to wycofanie amerykańskich żołnierzy z ciał i agencji NATO – zwłaszcza dowództw takich jak SHAPE w belgijskim Mons czy JFC w holenderskim Brunssum – niewysyłanie amerykańskich sił na już potwierdzone ćwiczenia wojskowe czy wycofanie w istotnej skali żołnierzy z Europy – wylicza kierownik Biura Badań i Analiz PISM. – Dopiero to świadczyłoby o nowej, gorszej jakości zaangażowania Stanów Zjednoczonych w NATO – wskazuje.

Niezależnie od przyszłości samego NATO, dużej zmianie ulegną, a tak naprawdę ulegają już w tym momencie, relacje transatlantyckie. – Redefinicja, która zachodzi teraz, dotyczy fundamentów, kluczowych wartości. O tym na konferencji w Monachium rok temu mówił J. D. Vance. Zobaczyliśmy wtedy, jak różne są wartości obecnego przywództwa politycznego Stanów Zjednoczonych i liderów politycznych większości europejskich państw oraz samej UE – wspomina dr Terlikowski.

W rozmowie z Interią zauważa, że „to rozejście się Stanów Zjednoczonych i Europy jest nieuchronne”.

– Będziemy ze sobą rozmawiać i kształtować wzajemne relacje na zupełnie innej podstawie niż dotychczas. Fundamentem staną się tylko i wyłącznie interesy, a nie wartości: gospodarcze korzyści dla Stanów Zjednoczonych, współpraca Ameryki z Europą w kwestii chińskich wpływów na gospodarkę światową czy amerykańsko-europejska współpraca w zakresie bezpieczeństwa – prognozuje. I zaznacza: – To będzie ciągłe handlowanie Europejczyków różnymi kwestiami w relacjach z Amerykanami.

Dr Terlikowski uspokaja jednak, że chociaż mniej stabilne i stricte transakcyjne, to relacje amerykańsko-europejskie nie rozpadną się zupełnie. – Nawet Stany Zjednoczone nie mają bowiem luksusu pozbycia się takiej grupy sojuszników i partnerów, jaką jest Europa – nie ma wątpliwości analityk.

Podobnego zdania jest prof. Tomasz Pawłuszko: – Gdyby Amerykanie stracili Europę, straciliby największą strefę wpływów, jaką można w dzisiejszym świecie mieć.

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Spór o UPA. Rosjanie „odtajniają” dokumenty na temat Wołynia

Program SAFE. Francja otrzyma mniej pieniędzy, sama jest sobie winna

Wojna na Ukrainie. Zełenski ma wizję na obronę Odessy. Wydał dekret

Niemcy kontra chińska gospodarka. „Uścisk coraz mocniejszy”

USA. Przemówienie Donalda Trumpa opóźnione. Powodem burza

Władimir Putin rozmawiał z Donaldem Trumpem. Tematem wojna na Ukrainie

Wojna na Ukrainie. Rosja straciła myśliwiec na Krymie. Jest nagranie

Pogrzeb Alego Chameneiego w Teheranie. Tłumy żegnają byłego przywódcę Iranu

USA – Izrael. Trump ma spotkać się z Netanjahu. „Wie, kto tu rządzi”

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.