-
Według sondażu „Washington Post”/ABC News/Ipsos, dezaprobata wobec rządów Donalda Trumpa osiągnęła rekordowy poziom 62 proc., a najbardziej krytykowane są działania dotyczące kosztów życia, inflacji i wojny z Iranem.
-
Poparcie dla Donalda Trumpa wynosi obecnie 37 proc., natomiast wśród republikanów utrzymuje się na poziomie 85 proc. Notowania wśród niezależnych wyborców o republikańskich poglądach spadły do 56 proc.
-
W sondażu sześciu na 10 demokratów uznało nadchodzące wybory za znacznie ważniejsze niż poprzednie, podczas gdy takiego samego zdania jest 35 proc. republikanów.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
„The Washington Post” zwrócił uwagę, że Amerykanie są „generalnie niezadowoleni” z rządów Donalda Trumpa. Poziom poparcia dla obecnego amerykańskiego prezydenta spada od czasu, gdy pod koniec lutego rozpoczął wojnę z Iranem.
Z sondażu Washington Post/ABC News/Ipsos wynika, że Amerykanie są najbardziej niezadowoleni z tego, jak rządy Donalda Trumpa wpłynęły na koszty życia w USA (76 proc. potępia działania prezydenta) i inflację (72 proc.).
Negatywnie oceniane są także decyzje obecnego amerykańskiego przywódcy w kontekście trwającej wojny z Iranem (66 proc. negatywnych ocen).
Ponadto Amerykanie mają w większości złą opinię na temat sposobu budowania relacji USA z sojusznikami (65 proc.).
Największą aprobatą wśród przebadanych obywateli USA cieszy się natomiast polityka Trumpa dotycząca granicy z Meksykiem (45 proc.) i imigracji (40 proc.). Mimo to nadal większość Amerykanów ma negatywny stosunek do tych działań – kolejno 54 i 59 proc.
Sondaż USA. Rekordowo wysoka dezaprobata wobec rządów Donalda Trumpa
Całkowite poparcie dla Donalda Trumpa wynosi obecnie z kolei 37 proc., a dezaprobata wobec jego rządów osiągnęła rekordowy poziom 62 proc. Jest to najwyższy wynik z obu jego obu kadencji.
Dodajmy, że wśród republikanów poparcie dla amerykańskiego prezydenta utrzymuje się na stałym poziomie 85 proc., jednak jego notowania wśród niezależnych wyborców o republikańskich poglądach osiągnęły nowy najniższy poziom – 56 proc.
Z sondażu wynika też, że coraz większa część Amerykanów ma wątpliwości co do tego, czy Trump posiada wystarczającą sprawność umysłową, by sprawować funkcję prezydenta.
Prawie 6 na 10 respondentów (59 proc.) twierdzi, że nie ma on wystarczającej sprawności umysłowej, a większość (55 proc.) uważa, że jego stan zdrowia fizycznego nie pozwala mu skutecznie rządzić. Wyniki te są nieco gorsze niż w badaniu z lutego i znacznie gorsze niż we wrześniu ubiegłego roku.
„The Washington Post” zwraca uwagę, że słabe notowania Donalda Trumpa „poważnie zagrażają nieznacznej większości republikanów w Izbie Reprezentantów„. Ponadto teraz mają również zagrażać większości w Senacie. Wśród zarejestrowanych wyborców demokraci bowiem mają pięciopunktową przewagę nad republikanami. To wzrost o dwa punkty procentowe w porównaniu z lutym i październikiem.
Wybory uzupełniające w USA. Demokraci bardziej zmobilizowani niż republikanie
W sondażu widać również rozbieżności co do tego, jak członkowie obu partii postrzegają znaczenie listopadowych wyborów. Około sześciu na 10 demokratów uważa, że nadchodzące wybory uzupełniające są „znacznie ważniejsze” w porównaniu z poprzednimi. Podobnego zdania jest natomiast 35 proc. republikanów. Oznacza to, że przeciwnicy Trumpa są znacznie bardziej zmotywowani do głosowania, co może przełożyć się na ostateczne wyniki.
Przypomnijmy, że tzw. wybory połówkowe w Stanach Zjednoczonych dotyczą przede wszystkim Izby Reprezentantów, której kadencja trwa dwa lata. Jesienią 2026 roku Amerykanie wybiorą nowy skład całej izby niższej parlamentu. W przypadku Senatu dojdzie do wyborów w jednej trzeciej okręgów, gdzie kończy się sześcioletnia kadencja urzędujących senatorów.
Po wyborach w 2024 roku republikanie mają nad demokratami niewielką przewagę zarówno w Izbie Reprezentantów (218 do 213 głosów), jak i w Senacie (53 do 45).
Sondaż przeprowadzono online w dniach 24-28 kwietnia wśród 2560 dorosłych Amerykanów z całego kraju. Ogólne wyniki charakteryzują się dwupunktowym marginesem błędu.
Źródło: „The Washington Post”