W ostatnim czasie głośno było o mandatach nałożonych przez skarbówkę podczas małopolskich dożynek. Funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) pojawili się na imprezach m.in. w Krakowie, Porębie Górnej, Przegini, czy Bukowskiej Woli. Kontrolerzy wykryli, że niektórzy sprzedawcy nie korzystali z kasy fiskalnej, dopatrzyli się też braku odpowiedniego nadzoru nad ewidencjonowaniem sprzedaży. Ukarano m.in. koła gospodyń wiejskich czy budki z piwem, której obsługę wraz z właścicielami prowadzili strażacy. Tylko w Bukowskiej Woli łączna wartość kar wyniosła 7,5 tys. zł, a najwyższy mandat sięgnął 3 tys. zł.
Dożynki z mandatami. Szef KAS tłumaczy
Działania fiskusa oburzyły m.in. lokalnych samorządowców i polityków. Co na to sama skarbówka? Do wspomnianych kontroli odniósł się w RMF FM szef KAS Marcin Łoboda. Jego zdaniem, zabrakło informacji skierowanej do organizatorów imprezy. – W Małopolsce zabrakło informacji przed tym festynem, przed dożynkami. Organ podatkowy, czyli w tym przypadku naczelnik Urzędu Celno-Skarbowego, powinien skontaktować się z organizatorami i przedstawić jasną sytuację, kiedy wolno sprzedawać, jak sprzedawać i co jest wymagane ze strony przepisów prawa – podkreśla Łoboda.
Szef KAS przyznał, że choć obowiązujące przepisy są ogólnie dostępne, to jednak brak wcześniejszego poinformowania organizatorów był błędem.
Odnosząc się do samych kontroli Łoboda tłumaczył, że KAS nie może lekceważyć tzw. donosów. – To zawsze się opiera na analizie przede wszystkim informacji sygnalnych, czyli donosów od zwykłych obywateli. I my nie możemy takich donosów zostawić i odłożyć ad acta, tylko – niestety – jesteśmy zobligowani do tego, żeby sprawdzić pewne elementy, czy rzeczywiście tak się dzieje, czy nie. Gdybyśmy tego nie wykonali, byłby zarzut, że administracja podatkowa nie wykonuje swoich zadań – wyjaśniał gość RMF FM.
KAS – jak przekonuje Łoboda – nie działa na zasadzie polowania na okazjonalnych sprzedawców, lecz kieruje się obowiązkiem weryfikacji zgłoszonych nieprawidłowości. – My nie jesteśmy nastawieni na nikogo, czy to są gospodynie, koła gospodyń wiejskich, czy jakiekolwiek inne podmioty, które okazjonalnie raz w roku cokolwiek sprzedają. I tu, moim zdaniem, nie jesteśmy przeciwni tej działalności. Wręcz przeciwnie, będziemy ją wspierać – zadeklarował szef KAS.