-
W Europie podczas bieżącego sezonu pożarowego tradycyjne metody gaszenia ognia okazują się niewystarczające, więc do walki z pożarami wykorzystywane są satelity, drony, sztuczna inteligencja oraz inteligentne sieci czujników.
-
Wzrost liczby pożarów i ich intensywności powoduje potrzebę stosowania nowych technologii, takich jak systemy wczesnego wykrywania ognia, modele przewidywania rozwoju pożarów oraz nowoczesne środki gaśnicze, które mogą działać skuteczniej niż woda.
-
Europejska Agencja Kosmiczna ogłosiła nabór projektów dotyczących zapobiegania pożarom, oceny ryzyka oraz zarządzania zagrożeniem, z naciskiem na wykorzystanie technologii kosmicznych; wsparcie mogą uzyskać także zespoły z Polski.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Od połowy lipca pożary pustoszą Hiszpanię, Francję i Portugalię. Według danych Europejskiego Systemu Informacji o Pożarach Lasów tylko w rejonie Madrytu od początku lipca spłonęło około 1570 km kw. lasów i zarośli, a we Francji ogień objął setki kilometrów kwadratowych okolic Bordeaux. Z zagrożonych terenów ewakuowano ponad 300 tys. osób.
Wysokie temperatury i długotrwała susza sprawiają, że ogień rozprzestrzenia się szybciej niż jeszcze kilkanaście lat temu. Największe pożary potrafią nawet tworzyć własne chmury burzowe, które wywołują silne podmuchy wiatru i pioruny, zdolne zapalać kolejne fragmenty lasu. W takich warunkach liczy się każda minuta od pojawienia się pierwszego ogniska.
To właśnie dlatego coraz większą rolę odgrywają technologie, które potrafią wykryć pożar jeszcze zanim zauważy go człowiek. Zamiast polegać wyłącznie na obserwatorach i zgłoszeniach mieszkańców, służby wykorzystują dziś dane z satelitów, dronów i automatycznych czujników rozmieszczonych w lasach.
Satelity i drony wykrywają pożary wcześniej
Jednym z kierunków rozwoju są systemy wykorzystujące sztuczną inteligencję do wykrywania pożarów. Hiszpański projekt Predifire łączy dane z czujników, autonomicznych dronów i algorytmów AI, aby wykrywać nowe ogniska już wtedy, gdy obejmują bardzo niewielki obszar. Im wcześniej strażacy otrzymają informację, tym większa szansa na ugaszenie ognia, zanim wymknie się spod kontroli.
Powstają również sieci inteligentnych czujników rozmieszczanych w lasach. Europejski projekt SenForFire wykorzystuje niewielkie urządzenia, które na bieżąco mierzą temperaturę, wilgotność, skład powietrza oraz obecność gazów powstających podczas spalania. Dane są przesyłane bezprzewodowo i analizowane w czasie rzeczywistym, co pozwala wykrywać zagrożenie jeszcze przed pojawieniem się dużych płomieni.
Coraz większe znaczenie mają także satelity obserwacyjne. Niemieckie Centrum Lotnictwa i Kosmonautyki rozwijało system FireBIRD, którego satelity wykrywały źródła ognia i śledziły temperaturę pożarów za pomocą czujników podczerwieni. Takie pomiary pozwalają określić nie tylko położenie pożaru, lecz także jego intensywność i tempo rozwoju.
Satelita ma jednak ograniczenia. Przelatuje nad danym obszarem tylko w określonych godzinach, a obraz może utrudniać zachmurzenie lub gęsty dym. Dlatego dane orbitalne coraz częściej uzupełniają samoloty i drony, które mogą podejść bliżej ognia, dokładnie obejrzeć jego krawędzie i znaleźć niewielkie ogniska ukryte pod koronami drzew.
Roje dronów wyposażonych w kamery optyczne i termowizyjne mogą samodzielnie przeszukiwać teren, wymieniać między sobą informacje i wskazywać miejsca wymagające natychmiastowej interwencji. Takie rozwiązania były już testowane przez DLR podczas kontrolowanych pożarów. Jeden operator może dzięki temu nadzorować kilka maszyn, zamiast ręcznie prowadzić każdy statek powietrzny.
Znaczenie ma również łączność. Pożary często niszczą maszty telefonii komórkowej albo wybuchają na terenach, gdzie zasięg jest słaby już wcześniej. Łączność satelitarna może wtedy przesyłać dane z czujników, dronów i zespołów terenowych do centrum dowodzenia, nawet jeśli lokalna infrastruktura przestanie działać.
Sztuczna inteligencja przewidzi kierunek ognia
Nowe technologie nie służą wyłącznie wykrywaniu pożarów. Powstają również modele sztucznej inteligencji, które na podstawie zdjęć satelitarnych, warunków pogodowych i stanu roślinności potrafią przewidywać kierunek rozwoju pożaru oraz oszacować, ilu strażaków, samolotów i pojazdów będzie potrzebnych do jego opanowania.

Hiszpański Wildfire Assessment Model analizuje między innymi zmienne atmosferyczne oraz wskaźniki opisujące kondycję roślinności widocznej na zdjęciach satelitarnych. Na tej podstawie szacuje, jak daleko może dotrzeć ogień, ile czasu może potrwać jego opanowanie i jakie siły trzeba skierować do zagrożonego regionu.
Takie prognozy nie zastępują decyzji dowódców, ale mogą pomóc rozdzielać ograniczone zasoby. Podczas dużego kryzysu kilka pożarów może wybuchnąć jednocześnie, a samolotów gaśniczych, śmigłowców i wyszkolonych zespołów nie wystarcza dla wszystkich miejsc. Model może wskazać, gdzie ogień ma największą szansę dotrzeć do zabudowań, dróg lub infrastruktury przemysłowej.
Coraz ważniejszym elementem staje się łączenie wszystkich źródeł informacji w jeden system. Dane z satelitów, dronów, kamer, czujników naziemnych i prognoz pogody trafiają do wspólnej platformy, dzięki której dowódcy akcji mogą na bieżąco śledzić rozwój sytuacji. DLR rozwija między innymi lotnicze systemy kamer MACS oraz platformy przetwarzające zdjęcia na aktualne mapy dla służb ratowniczych.
Technologia jest wykorzystywana także przed sezonem pożarowym. Zdjęcia satelitarne pozwalają ocenić stan roślinności, zawartość wilgoci i ilość materiału, który może stać się paliwem. Na tej podstawie można wyznaczać miejsca, w których należy usuwać suche gałęzie, tworzyć pasy przeciwpożarowe albo ograniczać dostęp ludzi w dniach najwyższego zagrożenia.
Nowe środki gaśnicze mają zastąpić część wody
Testowane są również nowe środki do tłumienia ognia. Hiszpański preparat Ecofire składa się z biodegradowalnych substancji organicznych w roztworze wodnym. Według twórców może działać do 40 razy skuteczniej od wody i gasić ogień od sześciu do dziesięciu razy szybciej.
Preparat można również rozpylać na roślinności przed nadejściem ognia. Powstała warstwa ma ograniczać dostęp ciepła i tlenu, utrudniając zapłon nawet przy temperaturze przekraczającej 100 st. C. Dane o skuteczności pochodzą jednak od twórców rozwiązania i wymagają potwierdzenia w szerzej prowadzonych działaniach terenowych.
Nowe środki nie wyeliminują samolotów i tradycyjnych zrzutów wody. We Francji maszyny Canadair mogą nabrać około 6 tys. litrów z jeziora lub morza w ciągu 12 sekund. Podczas największych pożarów samoloty pracują wahadłowo, a inne maszyny rozlewają środki opóźniające spalanie wzdłuż krawędzi frontu.

ESA szuka nowych pomysłów także z Polski
Rosnące znaczenie takich rozwiązań dostrzega Europejska Agencja Kosmiczna. Od 1 września 2026 r. otworzy nabór projektów poświęconych przygotowaniu do sezonu pożarowego. Wcześniejszy konkurs dotyczył reagowania na pożary, w tym wczesnego wykrywania, śledzenia rozwoju ognia oraz symulowania jego zachowania.
Nowy nabór ma koncentrować się na ocenie ryzyka, zarządzaniu ilością łatwopalnej roślinności oraz stosowaniu działań zapobiegawczych i adaptacyjnych. Kluczowym elementem każdego projektu ma być wykorzystanie technologii kosmicznych, takich jak obserwacje Ziemi, nawigacja satelitarna lub łączność satelitarna.
ESA wskazuje kilka możliwych zastosowań. Satelity mogą mapować aktywne pożary, pogorzeliska, kondycję roślinności i zagrożoną infrastrukturę. Systemy nawigacyjne mogą kierować dronami i samolotami, a łączność satelitarna zapewniać połączenie z czujnikami rozmieszczonymi na dużym obszarze.
Agencja oferuje finansowanie obejmujące od 50 do 80 proc. kosztów projektu, zależnie od wielkości firmy i zgody państwa członkowskiego. O wsparcie mogą ubiegać się także zespoły z Polski. ESA szuka jednak nie tylko ciekawych demonstratorów. Projekty muszą odpowiadać na potrzeby konkretnych odbiorców, mieć szansę na wdrożenie i prowadzić do usług, z których później będą mogły korzystać straż pożarna, samorządy, zarządcy lasów lub administracja kryzysowa.