-
Ośrodek Studiów Wschodnich poinformował, że Jakub Wiech wykorzystał fragmenty ich analiz w swojej pracy doktorskiej bez podania źródeł.
-
Według komunikatu OSW 2,5 proc. pracy zostało skopiowane z analiz instytucji, co potwierdziła załączona tabela porównawcza.
-
Jakub Wiech nie obronił swojego doktoratu, a głosowanie komisji zakończyło się trzema głosami za, trzema przeciw i czterema wstrzymującymi się.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
„Przyjrzeliśmy się pracy doktorskiej Pana Jakuba Wiecha. Zawiera duże fragmenty skopiowane z analiz OSW, bez zmian i podania źródła” – napisano w komunikacie wydanym w mediach społecznościowych OSW.
Jak wskazano, wspomniane wyjątki stanowią 2,5 proc. całej pracy doktoranta.
OSW zarzuca Jakubowi Wiechowi plagiat. Zapowiada działania
Do oświadczenia OSW załączono tabelę porównawczą. Widać wyraźnie, że w pracy znajdują się skopiowane „słowo w słowo” fragmenty trzech analiz instytucji, autorstwa Agaty Łoskot-Strachoty, Kamila Kłysińskiego i Wojciecha Konończuka.
„Przeklejone” zostały do doktoratu publicysty „słowo w słowo”, bez oznaczenia źródeł, ani nawet bez użycia cudzysłowów.
OSW poinformował też, że wysłał już do Uniwersytetu Warszawskiego „stosowne pismo” w sprawie. Do zarzutów instytucji zdążył się już ustosunkować w mediach społecznościowych sam Jakub Wiech.
„Musiałbym być pozbawiony instynktu samozachowawczego”. Wiech ustosunkował się do oskarżeń
We wpisie w serwisie X Wiech poinformował, że zarzuty wysunięte przez OSW zostały przesłane komisji doktorskiej na kilka dni przed obroną i już się do nich odniósł, „wskazując na błąd w postaci braku cytowania materiału„.
„Komisja znała dokładnie te zarzuty, słyszała też moje wyjaśnienia. Wnoszę, że gdyby sprawa była jednoznaczna, to i głosowanie byłoby jednoznaczne, a takie nie było” – wskazał publicysta.
Jak wyjaśnił, po obronie zawnioskował do promotora o dostęp do raportu antyplagiatowego. „Badanie systemem przeprowadza promotor i taki fragment powinien być z łatwością wyłapany, a praca powinna zostać zwrócona do poprawki. Nie została; promotor zaakceptował wynik badania nie zgłaszając uwag. Ja do raportu dostępu przed obroną nie miałem” – zapewnił Wiech.
„Musiałbym być pozbawiony instynktu samozachowawczego łakomiąc się na takie zapożyczenie 2,5% pracy, pisząc samodzielnie pozostałe 97,5%. To jest sprzeczne z jakąkolwiek logiką. Sytuacja wynika z błędu, nie z intencji i zamiaru, co też podnosiłem na obronie” – dodał.
Jakub Wiech nie obronił doktoratu
Sprawa doktoratu Jakuba Wiecha zaczęła być szeroko komentowana w sieci jeszcze przed dniem obrony. Szerokim echem odbiła się opinia Tomasza Swaczyny z Instytutu Analiz i Ekspertyz Gospodarczych, który zarzucił Wiechowi m.in. brak stworzenia „autorskiego modelu analitycznego”, który był zapowiadany we wstępie pracy.
W związku z tym obrona pracy doktorskiej „Wpływ instytucji i prawa Unii Europejskiej na bezpieczeństwo rynku gazu ziemnego w Polsce w latach 2004-2019” cieszyła się wyjątkowo dużym jak na takie wydarzenie zainteresowaniem.
Ostatecznie Wiechowi nie udało się obronić doktoratu. Jak poinformował w mediach społecznościowych, trwająca ok. sześciu godzin obrona zakończyła się głosowaniem komisji: trzema głosami za, trzema głosami przeciw i czterema wstrzymującymi się.
-
Kto powinien zastąpić Jarosława Kaczyńskiego? Wyborcy PiS wskazali nazwisko
-
Gorsze wyniki, więcej przemocy, droższe szkoły. Jak likwidacja gimnazjów zmieniła polską szkołę?