Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Polska

Śledztwo przeciwko Lechowi Wałęsie umorzone. W uzasadnieniu o „wtórnym analfabetyzmie”

Przez Pokój Prasowy25 września, 20267 min odczytu

Postępowanie w tej sprawie prowadzone było od 2017 roku przez Instytut Pamięci Narodowej. W 2023 roku śledztwo przekazano Prokuraturze Okręgowej w Warszawie.

„Ówczesny prokurator okręgowy w Warszawie Mariusz Dubowski, bez wykonania ani jednej czynności procesowej, skierował akt oskarżenia” – czytamy w komunikacie. Sąd jednak zwrócił sprawę celem uzupełnienia postępowania przygotowawczego.

Lech Wałęsa z zarzutem składania fałszywych zeznań. W tle „teczki Kiszczaka”


W tym postępowaniu przedstawiono Lechowi Wałęsie zarzut składania fałszywych zeznań podczas przesłuchania w charakterze świadka, które miało miejsce 13 kwietnia 2016 roku. Działo się to w ramach postępowania prowadzonego przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku, dotyczącego autentyczności tzw. teczek Czesława Kiszczaka.

„Podczas tego przesłuchania Lechowi Wałęsie okazano odręcznie sporządzone dokumenty, ujawnione w mieszkaniu wdowy po gen. Kiszczaku, z teczek personalnej i pracy tajnego współpracownika służb bezpieczeństwa o pseudonimie 'Bolek’, na których widniały podpisy 'Bolek’ lub 'Lecha Wałęsa'” – poinformowała prokuratura.

Jak zaznaczyła, „poza jednym dokumentem Lech Wałęsa zaprzeczył, że sporządził lub podpisał okazywane mu dokumenty”.

Późniejsza analiza pisma wykazała, że znaczna większość dokumentów, ujawnionych w „teczkach Kiszczaka” oraz znajdujących się na nich podpisów „Bolek” została sporządzona przez Lecha Wałęsę. W związku z tym prokurator Instytutu Pamięci Narodowej – Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu przedstawił Lechowi Wałęsie zarzut, że zeznał on nieprawdę.

Decyzja prokuratury ws. Wałęsy. Śledczy tłumaczą


Czwartkowa decyzja – jak podała prokuratura – została podjęta po „bardzo skrupulatnej” ocenie opinii biegłych co do analizy pisma.

„Prokurator wskazała, że opinia ta wcale nie jest kategoryczna, jeśli chodzi o przypisanie autorstwa badanych zapisów i podpisów Lechowi Wałęsie. Biegli zarówno w opinii pisemnej, jak i dwukrotnie w opiniach ustnych, podkreślili, że według nich szereg badanych przez nich dokumentów (wymienionych następnie w zarzucie Lecha Wałęsy) została nakreślona przez osobę, która nakreśliła również materiał przekazany im przez prokuratora jako porównawczy” – czytamy.

Jak dodano, prokurator wówczas określił materiał porównawczy jako pochodzący od Wałęsy, ale biegli „nie mogli mieć pewności, że zapisy te faktycznie nakreślił”. Prokuratura wyjaśnia, że nie przekazano im tzw. wpływowych prób pisma, a więc tekstu nakreślonego przez byłego prezydenta na polecenie w obecności prokuratora lub policjanta. Sam Wałęsa po okazaniu mu dokumentów pochodzących z różnych urzędów – jeszcze przed przesłaniem ich biegłym – co do większości zaprzeczył, że je nakreślił (potwierdził swoje autorstwo w dwóch przypadkach na 136, w pięciu – ocenił, że złożył je z bardzo dużym prawdopodobieństwem).

„Wyglądają całkowicie odmiennie”. Porównywali pismo Wałęsy


W ramach czwartkowej decyzji – czytamy dalej – prokurator prowadząca postępowanie „wnikliwie wypunktowała błędy metodologiczne popełnione przy wykonywaniu opinii” biegłych.

Według prokuratury „biegli nie dysponowali adekwatnym materiałem porównawczym”. W komunikacie czytamy, że badane były rękopisy z okresu od 19 grudnia 1970 do 19 września 1980 roku. Tymczasem materiał porównawczy pochodził z lat 1963-2016, z czego większość stanowiły dokumenty z lat 80. i 90. XX wieku oraz z XXI wieku. Kilka dokumentów było z 1963, jeden z 1970 (jeden podpis), pojedyncze z 1972 i 1974 oraz kilka z 1976 roku.

„Sami biegli ocenili, że różnica charakteru pisma między dokumentami datowanymi na 1976 r. a datowanymi na 1996 r. jest tak duża, że wyglądają całkowicie odmiennie. Biegli uznali, że dokumenty te sporządziła ta sama osoba tylko na podstawie kilku dokumentów z lat 80., które według nich zostały sporządzone charakterem pisma częściowo zbieżnym z tym widniejącym na dokumentach z lat 70., a częściowo z tym widniejącym na dokumentach z lat 90.” – czytamy w komunikacie.

Śledczy o fałszowaniu podpisów Wałęsy. „Żeby nie otrzymał Pokojowego Nobla”


Prokuratura zaznaczyła, że z zeznań funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa „bezspornie” wynika, że w latach 80. fałszowali oni podpisy Lecha Wałęsy i preparowali dokumenty, podrabiając jego charakter pisma. Śledczy ocenili, że miało go to zdyskredytować i sprawić, by nie otrzymał Pokojowej Nagrody Nobla. W związku z tym prokurator uznała, że nie ma pewności, że materiał porównawczy datowany na lata 80. jest autentyczny.

„Prokurator podjęła próbę zebrania dodatkowego materiału porównawczego, który w sposób niewątpliwy pochodziłby od Lecha Wałęsy i był datowany na lata 70. Jednakże mimo licznych wysiłków, próby te okazały się daremne” – czytamy.

„Nieadekwatność materiału porównawczego, którym dysponowali biegli, odnosiła się jeszcze do jednej kwestii” – wskazała prokuratura uzasadniając czwartkową decyzję.

Biegli badali bowiem dwa podpisy „Lech Wałęsa”, 63 podpisy „Bolek” oraz 139 długich tekstów. Jako materiał porównawczy – podali śledczy – mieli z kolei głównie podpisy „Lech Wałęsa” albo „L. Wałęsa”, jeden tekst długi (życiorys z 1976 r., którego autorstwo Lech Wałęsa zanegował) i kilka tekstów krótkich, liczących kilka słów.

„Porównywanie charakteru pisma, którym sporządzono dokumenty długie, z kilkoma tekstami krótkimi (jednozdaniowymi), a tym bardziej z podpisami, jest niezgodne ze standardami badań pismograficznych. Oczywiste jest bowiem, że inaczej sporządza się dokument długi, a inaczej zapisy krótkie – przybiera się w tym celu inną pozycję ciała, inaczej zmienia się styl pisania w jego toku, choćby pod wpływem zmęczenia lub biorąc pod uwagę przerwy w sporządzaniu dokumentu długiego” – czytamy.

„Wałęsa był wtórnym analfabetą”. Prokuratura przywołuje słowa świadków


Prokurator przy podejmowaniu decyzji wzięła też pod uwagę inną kwestię. Z materiału dowodowego, wyjaśnień Wałęsy i zeznań świadków wynika, że były prezydent nie sporządzał w swoim życiu, a szczególnie w latach 70., długich rękopisów – czytamy.

„Niektórzy świadkowie wskazywali wprost, że w tamtym okresie był on wtórnym analfabetą, nie posługiwał się pismem i słabo czytał, a dokumenty, które podpisywał jako przewodniczący Związku Zawodowego 'Solidarność’, były pisane dla niego przez inne osoby” – podkreśliła prokuratura.

W jej opinii niezasadne jest wykorzystywanie krótkich zapisów porównawczych, zwłaszcza podpisów, do badan długich dokumentów dowodowych. „Powszechnie wiadomo bowiem, że często nawet analfabeci, a także osoby, które w pewnym momencie życia straciły wzrok, potrafią się sprawnie podpisać, a nie umieją zapisać żadnego innego słowa. Nawet wyrobiony i stały podpis nie może więc być wykorzystywany jako porównawczy do badania długich dokumentów, bo nie dowodzi wcale, że osoba, która się nim posługuje, jest w stanie sporządzić zapis o jakimkolwiek innym brzmieniu, szczególnie tekst wielostronicowy” – zauważyła prokuratura.

Prokuratura wytknęła też biegłym, którzy sporządzili opinię pisma, „niejasne sprawozdanie z przeprowadzonych badań”. Śledczy zarzucili, że biegli nie wskazali, dzięki jakim narzędziom badawczym czy technikom doszli do swoich przekonań, dlaczego wybrali do porównania dane litery, a nie inne, ile było liter podobnych, a ile różnych.

Zdaniem prokuratury biegli nie wykazali „w szczególności czemu podobieństwa bardziej ich przekonały niż stwierdzone znaczące różnice„. „Przede wszystkim jednak nie zaprezentowali wizualnie porównań zapisów długotekstowych badawczych i porównawczego, co umożliwiłoby organowi procesowemu weryfikację poprawności metodologicznej opinii w tym zakresie, a tym samym – jej wniosków” – stwierdzono.

W komunikacie napisano, że prokurator nie uzyskała kolejnej opinii uzupełniającej, choć zaznaczono, że w sprawie były już dwie ustne opinie uzupełniające. Powtórzono też, że nie uzyskano opinii innych biegłych.

Sprawa TW „Bolka” w „teczkach Kiszczaka”. „Zostały spreparowane”


„Prokurator stanęła na – powszechnie głoszonym w orzecznictwie stanowisku – że ocena opinii biegłego jest wyłącznym obowiązkiem organu procesowego i nie powinna być przenoszona na inne podmioty pod pretekstem braku posiadania wiadomości specjalnych w stopniu umożliwiającym rzetelną ocenę. Jednocześnie wszystkie wątpliwości dowodowe, które pojawiły się w przedmiotowej sprawie, a których z przyczyn obiektywnych nie dało się usunąć (czy to z powodu braku adekwatnego materiału porównawczego czy też śmierci świadków), prokurator rozstrzygnęła – zgodnie z bezwzględnie obowiązującą zasadą polskiego procesu karnego – na korzyść podejrzanego” – uzasadniono.

„Analiza opinii biegłych pisma, na których opierały się zarzuty przeciwko Lechowi Wałęsie, doprowadziła prokurator do przekonania, że brak jest pewnych podstaw do uznania, że Lech Wałęsa jest autorem dokumentów ujawnionych w 'teczkach Kiszczaka’, a tym samym nie ma dowodów, że kłamał podczas przesłuchania, zaprzeczając temu, iż je sporządził” – dodano.

Prokuratura odniosła się też, do tego jednego dokumentu z „teczek Kiszczaka”, do podpisania którego Lech Wałęsa się przyznał. Jak czytamy, z analizy wynika, że nie został on wykonany na potrzeby współpracy ze służbami bezpieczeństwa, nie był do nich kierowany.

„Najprawdopodobniej został dołączony do tych teczek po to, aby służby bezpieczeństwa dysponowały choćby niewielką próbką pisma Lecha Wałęsy” – dodano.

W opinii prokuratury ujawnione u wdowy po gen. Kiszczaku teczki TW „Bolka” najprawdopodobniej zostały spreparowane. Śledczy oparli się tu na zeznaniach świadków, którzy mieli do czynienia z teczkami tego tajnego współpracownika w latach 70. lub 80. i inaczej opisywali ich wygląd.

Przypomniano, że jedynym świadkiem, który wprost zeznał, że Lech Wałęsa był TW „Bolkiem”, był nieżyjący już Edward Graczyk. „Prokurator uznała je jednak za całkowicie niewiarygodne” – czytamy.

„Niezależnie od braku dowodów, że Lech Wałęsa złożył fałszywe zeznania, prokurator zgodziła się z wnioskiem obrony, że w niniejszej sprawie w ogóle nie można było przedstawić Lechowi Wałęsie zarzutów, gdyż treść jego zeznań – nawet jeśli byłaby nieprawdziwa – była objęta prawem do obrony” – wskazała prokuratura, opierając się na stanowisku Sądu Najwyższego, że prawo do obrony przysługuje także świadkowi.

Czytaj Dalej

Dzieci odebrane rodzicom, nowe doniesienia. „Wiemy, gdzie przebywają”

Alert RCB dla dwóch województw. „Operuje polskie lotnictwo”

Kraków, wybory na prezydenta. Premier uderza w Nawrockiego. „Coraz bardziej rozczarowany”

Prezydent i premier reagują po ataku. „Wstrząsnął nami wszystkimi”

G20. Donald Trump zaprasza Władimira Putina. Co zrobi Karol Nawrocki?

Prognoza pogody na weekend i kolejne dni. Szykuje się zmiana na lepsze

Wojna na Ukrainie. Ilu Polaków boi się ataku na Polskę? Najnowszy sondaż

„Będzie ukarany z całą surowością”. Premier reaguje po tragedii w klasztorze

Sezon grzewczy 2026/2027. Kiedy zostaną włączone kaloryfery?

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.