-
Badanie IBRiS wykazało, że ponad 15 procent Polaków obawia się przeniesienia wojny z Ukrainy do Polski, co stanowi spadek o prawie 12 punktów procentowych na przestrzeni dwóch lat.
-
Według sondażu, największy niepokój dotyczący rozszerzenia konfliktu wykazują wyborcy opozycji, kobiety oraz osoby w wieku około pięćdziesięciu lat, a najmniej obawiają się osoby z wykształceniem podstawowym lub zawodowym, mężczyźni i osoby nieuczestniczące w wyborach.
-
Ekspert prof. Maciej Milczanowski stwierdził, że spadek obaw może wynikać z przyzwyczajenia do wojny i podkreślił wagę zwiększania świadomości zagrożeń.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Według najnowszego sondażu przeprowadzonego przez IBRiS na zlecenie „Rzeczpospolitej” 15,6 proc. badanych obawia się, że wojna na Ukrainie przeniesie się do Polski. Przeciwnego zdania jest 77,1 proc., natomiast 7,2 proc. ankietowanych nie ma w tej kwestii zdania.
W ciągu dwóch lat liczba osób obawiających się walk na terenie Polski spadła o ok. 12 punktów procentowych – pisze dziennik, przywołując podobny sondaż IBRIS z kwietnia 2024 roku.
Kto najbardziej boi się rozprzestrzenienia się wojny? Nowy sondaż
Gazeta dodaje, że najbardziej zaniepokojeni rozprzestrzenieniem się konfliktu są m.in.: wyborcy opozycji (19 proc.), kobiety (25 proc.), pięćdziesięciolatkowie (32 proc.), oraz mieszkańcy wsi oraz średnich miast (po 16 proc.).
Najmniej wojny obawiają się przede wszystkim: osoby z wykształceniem podstawowym lub zawodowym (94 proc.), mężczyźni (90 proc.), mieszkańcy średnich miast (81 proc.) oraz osoby nieuczestniczące w wyborach (78 proc.).
Ekspert o wynikach sondażu: „Nie chcą widzieć”
Były oficer Wojska Polskiego, historyk i politolog prof. Maciej Milczanowski skomentował wyniki badania. Jego zdaniem wskazują one na efekt przyzwyczajenia do wojny, gdy nie ma ona bezpośredniego wpływu na nasze życie.
„Polacy nie tyle, że nie widzą zagrożenia, co bardziej nie chcą takiego zagrożenia widzieć, nie chcą sobie uświadomić, że jest ono realne” – czytuje prof. Milczanowskiego „Rzeczpospolita”.
Ekspert dodał, że jest przekonany, że w „naszej podświadomości ta wojna ciągle tkwi”. – Dlatego ważne jest, żeby politycy nastawili się na działanie, uświadomienie zagrożeń, a nie na straszenie – mówił dziennikowi.