Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Klimat

Jest ostrzeżenie. „Szop i jenot grożą przyrodzie. Musimy z nimi walczyć”

Przez Pokój Prasowy17 września, 20266 min odczytu

  • Jenot i szop pracz uznawane są za groźne gatunki inwazyjne i mogą stanowić zagrożenie dla lokalnej bioróżnorodności oraz przenosić choroby niebezpieczne dla zwierząt i ludzi.

  • Populacje szopów i jenotów zwiększają się, a brak naturalnych wrogów umożliwia im szybkie rozprzestrzenianie się i wyniszczanie rodzimych gatunków, szczególnie ptaków.

  • Zgodnie z polskim prawem zwierzęta te podlegają odłowowi przez cały rok, nie wolno ich hodować, wprowadzać do środowiska ani wypuszczać na wolność, a za naruszenie tych przepisów grożą wysokie kary.

  • Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie

– Jeśli kochamy europejską przyrodę, musimy przeciwdziałać inwazjom gatunków obcych – zaznaczyła w rozmowie z PAP zootechniczka dr hab. Lidia Felska-Błaszczyk, prof. Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego (ZUT), pomysłodawczyni i współautorka publikacji w „Scientific Reports”, w której na podstawie obserwacji z fotopułapek opisano zwyczaje jenotów.

Badaczka zwróciła uwagę, że obowiązujące w Polsce przepisy wprost mówią o konieczności eliminacji inwazyjnych gatunków obcych (IGO). Tymczasem odłów zwierząt takich jak szop pracz czy jenot wciąż spotyka się z oporem społeczeństwa.

Jenot jest u nas od lat. Przybył z Azji


Jenoty pochodzą z Azji. Przybyły do nas zza wschodniej granicy, wsiedlone na Ukrainie przez Rosjan w pierwszej połowie XX wieku jako zwierzęta futerkowe. Dziś populacja jenota w Polsce wynosi od kilkudziesięciu do ponad 100 tysięcy osobników i zajmuje około 88 proc. obszaru kraju.

Szopy pracze z kolei przywędrowały do Polski z zachodu Europy. W Niemczech populację szopa ocenia się na ponad milion osobników i tam całkowicie wymknęła się ona spod kontroli. – Naukowcy z Niemiec ostrzegają nas, byśmy nie popełnili ich błędu i nie zignorowali problemu, kiedy jeszcze da się z nim walczyć – przestrzegła dr hab. Felska-Błaszczyk.


W Europie szop pracz i jenot są uważane za gatunki inwazyjneMateusz KotowiczEast News


Jenoty i szopy są oportunistami pokarmowymi – jedzą to, co jest dostępne. Wyniszczają populacje ptaków gniazdujących na ziemi i w koronach drzew – m.in. gęgawy, krzyżówki, żurawie, a także zające czy króliki.

Gęsi są zabijane przez szopy i jenoty


– W badaniach na obszarze Natura 2000 nad Jeziorem Wełtyńskim wykazaliśmy bezpośredni spadek populacji gęgawy spowodowany wyjadaniem jaj i piskląt przez jenoty i szopy. Kiedy na fotopułapce widzę szopy pracze, a potem gęgawy, to wiem, że niedługo tych ptaków tam już nie będzie – powiedziała prof. ZUT Felska-Błaszczyk.

Szop pracz jest wyjątkowo sprawny: potrafi wspinać się po drzewach i dostawać do gniazd ptaków drapieżnych, np. bielika, wyciągając z nich pisklęta. Niszczy też gniazda rybołowów i budki lęgowe.

Szopy i jenoty nie mają w naszym środowisku naturalnych wrogów. Rysi jest za mało, a wilki czy lisy są w stanie upolować jedynie młode osobniki. Zwierzęta inwazyjne rozmnażają się więc bez przeszkód.

Ogromnym problemem jest też przenoszenie chorób i pasożytów na rodzime zwierzęta.

– Jenot jest niezwykle podatny na świerzbowca. Na nagraniach z fotopułapek niemal wszystkie obserwowane jenoty były wyłysiałe i wyniszczone przez świerzb. Jenot zaraża nim rodzime gatunki, przede wszystkim lisa pospolitego, z którym dzieli te same ekosystemy. Lis zarażony tym pasożytem tak ciężko przechodzi infekcję, że często nie ma dla niego ratunku – zauważyła badaczka z ZUT.

Jenoty i szopy przenoszą też pasożyty wewnętrzne – nicienie czy tasiemce. W przypadku szopa pracza zagrożeniem dla ludzi jest glista szopia (Baylisascaris procyonis), której obecność stwierdzono już w zachodniej Polsce.


Szop wspinający się po rozgałęzionym drzewie w słoneczny dzień na tle nieba z miękkimi chmurami, prezentujący wyrazistą sierść oraz charakterystyczną czarno-białą maskę wokół oczu.

Szopy pracze to inwazyjne zwierzęta w PolsceDeposit/East NewsEast News


Czego nie wolno robić z jenotami i szopami


Zgodnie z ustawą o gatunkach obcych z 2021 roku oraz rozporządzeniem Rady Ministrów z 2022 roku, szopy pracze i jenoty są zaliczone do inwazyjnych gatunków obcych (IGO) i odławiane są przez cały rok. W świetle prawa nie wolno hodować takich zwierząt, sprowadzać ich, sprzedawać ani wypuszczać schwytanego osobnika na wolność. Grożą za to kary do miliona złotych.

W Polsce istnieją azyle dla zwierząt, ale są przepełnione. – Zostały przewidziane dla zwierząt, które przetrzymywane były w domach, zanim wszedł zakaz ich hodowli. Nie ma tam miejsca na osobniki z dzikiej populacji z terenu – wskazała badaczka. Jej zdaniem w obecnych warunkach odłów zwierząt, które są zagrożeniem dla rodzimych gatunków, jest najbardziej humanitarnym rozwiązaniem.

– Jeśli zaobserwujemy gatunek inwazyjny w przyrodzie, należy zgłosić ten fakt lokalnej straży miejskiej lub gminnej. To bowiem instytucje samorządowe odpowiadają za organizację działań w zakresie eliminacji takich gatunków i kierują na miejsce licencjonowane osoby posiadające uprawnienia do odłowu. Nie jest więc tak, że zwierzęcia może pozbyć się każdy obywatel – dodała.

Szopy i jenoty to nie są sympatyczni milusińscy


Rozmówczyni PAP ubolewa, że ludzie często postrzegają szopy – oraz podobne do nich jenoty – jako sympatycznych milusińskich.

– Łowczy, kiedy pojawiają się, aby odłowić zwierzęta, wyzywani są od morderców. A przecież próbują tylko realizować nakazany im prawem odłów. Litość nad szopem oznacza de facto skazanie na śmierć rodzimych ptaków – zwróciła uwagę profesor ZUT.


Szop pracz z uniesioną łapą stoi na tle jesiennych liści, patrząc wprost w obiektyw, wyraźnie widoczne są jego futro i charakterystyczna czarna maska wokół oczu.

Szop pracz jest w Polsce gatunkiem inwazyjnymimago stock&peopleEast News


Szopy występują w filmach i serialach („Pocahontas”, „Strażnicy Galaktyki”, „Skok przez płot”, „Śmieciarka”) czy pojawiają się w grach, reklamach oraz filmikach na TikToku. Tymczasem rodzime gatunki na taki PR nie zawsze mogą liczyć.

Bambinizm, czyli wyidealizowane, naiwne postrzeganie świata dzikich zwierząt i niedocenianie zagrożenia ze strony gatunków obcych, ma zaś realne przełożenie na przyrodę. Badaczka przypomniała, że w Japonii w latach 70. XX w., kiedy popularna była kreskówka o szopie praczu „Rascal the Raccoon”, ludzie masowo zaczęli sprowadzać te zwierzęta z USA. Gdy szopy dojrzewają płciowo po 8. miesiącu życia, zmienia się ich zachowanie i często stają się agresywne. Ludzie w Japonii masowo wyrzucali więc zwierzęta z domów i teraz Japończycy mają z szopami gigantyczny problem.

Dr hab. Felska-Błaszczyk przyznała, że frustruje ją, kiedy widzi w sklepie serię naczyń z szopami albo dzieci w przebraniu szopów, bo wie, jakie konsekwencje mogą mieć takie trendy dla środowiska.

Wiewiórki szare doprowadziły do katastrofy w W. Brytanii


Badaczka opowiada, że w Wielkiej Brytanii i we Włoszech podczas ślubu uwolniono do środowiska kilka par pochodzących z Ameryki Północnej wiewiórek szarych, które również w naszym kraju są zwierzętami inwazyjnymi. Konsekwencja tego wydarzenia było wyparcie z tych miejsc rodzimej wiewiórki rudej, m.in. poprzez zarażenie jej śmiertelnym wirusem ospy, której wiewiórka szara była nosicielem i sama przechodziła ją lekko.

Wśród gatunków ssaków inwazyjnych w Polsce są np. nutrie, mangusty złociste czy piżmaki. Z ptaków to z kolei bernikla kanadyjska czy gęsiówka egipska. W zbiornikach wodnych pojawiają się żółwie ozdobne, a sporadycznie nawet drapieżny żółw jaszczurowaty. W ciepłych wodach zrzutowych z elektrowni widywano nawet piranie. Kaprys jednej osoby może mieć więc ogromne skutki dla przyrody na ogromnym terenie.


Ptak drapieżny z rozpostartymi skrzydłami stoi na gnieździe z gałęzi, a obok widoczna jest twarz szopa pracza w żółtym okręgu.

Inwazyjne szopy pracze są wielkim zagrożeniem dla gniazd ptaków takich jak rybołowy collins93123RF/PICSEL


– Musimy świadomie chronić naszą rodzimą przyrodę i przeciwdziałać inwazjom obcych gatunków. Albo nasze gatunki, albo gatunki obce. Unijne przepisy wprost mówią o eliminacji gatunków inwazyjnych – nie bójmy się tego sformułowania, bo chodzi o ratowanie gęgawy, żurawi czy łabędzi. Musimy wykształcić w sobie szacunek do rodzimych gatunków i zaprzestać traktowania gatunków obcych jak domowych maskotek i postawić na ochronę rodzimej bioróżnorodności – podsumowała badaczka.

Czytaj Dalej

Rzadkie kotki wykazują niepokojące objawy. O problemie świadczą ich ogony

Aż 7 mln Polaków nie płaci za odpady. Straty idą w miliardy złotych

Nowy gatunek komara odkryty w USA. Pytanie, jakie choroby przenosi

Dieta planetarna w szkołach. Co sądzą Polacy? Wyniki badania

Najsławniejszy polski bocian leciał do Afryki. Nagle coś go zatrzymało

„Dramat społeczny”. Burmistrz Lizbony chce zlikwidować system kaucyjny

Kompromitacja w Sejmie. Debatowali o wilkach, pokazali inne zwierzę

Aligatory przejęły władzę nad światem. Długo to nie trwało

Nowe badania Polaków. Nawet małe światło w nocy zmienia życie w jeziorze

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.