Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Polska

Koalicja KO-PSL na horyzoncie? „Samodzielnie nie znaczy samotnie”

Przez Pokój Prasowy16 czerwca, 20265 min odczytu

Na razie to wyłącznie polityczna fikcja, ale im bardziej będziemy zbliżać się do terminu przyszłorocznych wyborów, tym podobnych spekulacji będzie więcej. W polityce ważne są przede wszystkim działania i słowa, ale są też znaki, które mówią nam, co może się wydarzyć w jakiejś perspektywie czasu.

I żeby było jasne: Koalicja Obywatelska przekonuje, że w przyszłorocznych wyborach wystartuje samodzielnie. Takie samo stanowisko utrzymuje dziś Polskie Stronnictwo Ludowe. Sytuacja może się jednak zmienić, bo widać już nie tylko wyraźne ocieplenie na linii KO-PSL, ale także kilka konkretnych kroków, które zbliżają te partie do jeszcze głębszego sojuszu. Pytanie jest więc zasadne: czy KO i PSL wystartują wspólnie w wyborach 2027?

Dwa zwiastuny przyszłej koalicji?


Dwa kluczowe znaki to panie, które łączą obie formacje. Pierwszą jest Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, która zaopiekowała się głośnym programem SAFE.

Polityczka, która dotąd utożsamiana była z PSL i odpowiadała za kampanię Władysława Kosiniak-Kamysza w 2020 roku, dziś coraz częściej zdobywa uznanie Donalda Tuska i staje się pomostem między tymi dwiema formacjami.

Drugą panią jest Monika Piątkowska, czyli wspólny kandydat KO i PSL na prezydenta Krakowa.

Szefowie KO i PSL będą z uwagą przyglądać się kampanii pod Wawelem nie tylko pod kątem wyborczego wyniku, ale też współpracy swoich partyjnych struktur.

Czy zbliżenie KO i PSL jest chwilowe, czy może jednak zwiastuje trwalszy związek? Ważna w tej sprawie jest nie tylko dynamika wydarzeń politycznych, ale też perspektywa obydwu formacji. Prawdopodobnie więcej do uzyskania miałoby PSL.

Ugrupowanie Władysława Kosiniak-Kamysza regularnie w sondażach znajduje się pod progiem wyborczym, choć to element stały naszego krajobrazu politycznego – PSL dołuje w sondażach, by w wyborach finalnie przekroczyć próg. Zawęża się natomiast lista potencjalnych sojuszników, z którymi ludowcy mogliby wejść w koalicję. Ci, którzy są „dostępni”, nie są tak mocni jak Polska 2050 trzy lata temu czy jeszcze wcześniej Kukiz’15.

Perspektywa Koalicji Obywatelskiej jest inna – nie ma tu obaw o przekroczenie progu wyborczego, ale jest chęć maksymalizacji zysków. Czy ludowcy na listach KO będą wartością dodaną? To pewnie jedno z ważnych pytań zadawanych sobie przez speców od marketingu politycznego KO. Partia Donalda Tuska liczy bowiem na jedno – po kampanii 2027 chce nadal być u władzy.

Koalicja rządząca – z wyjątkiem KO – dołuje w sondażach


Jeśli spojrzymy na kilka ostatnich sondaży, perspektywa całej koalicji rządzącej nie rysuje się w kolorowych barwach. KO, co prawda wygrywa ten wyścig, ale nie ma zdolności koalicyjnej i ochoty do współtworzenia rządu z PiS, Konfederacją czy Konfederacją Korony Polskiej.

A to te trzy siły są regularnie na drugim, trzecim i czwartym miejscu w sondażach. KO pozostają więc dwie opcje, o których pisaliśmy już kilka miesięcy temu w Interii – liczyć na to, że inne podmioty tworzące koalicję przekroczą próg wyborczy albo nie oglądać się na sojuszników i próbować zagrać o pełną pulę, co mogłoby dać samodzielną większość.

Trudno spodziewać się natomiast, by wrócił temat powstania jednej listy dla całej koalicji rządzącej. Po pierwsze, temat był podnoszony w latach 2022-2023 i nie zyskał poklasku. Po drugie, sondaże nie dają żadnej wartości dodanej takiej konfiguracji. Gdyby partie tworzące obecną koalicję rządzącą wystartowały w wyborach na jednej liście wyborczej, mogłyby nie zdobyć nawet 40 proc. głosów – wynika z sondażu SW Research dla rp.pl.

Czy sojusz KO z PSL jest możliwy? Politycy nie mają wątpliwości – tak


Kilka lat temu jednym z głównych zwolenników wspólnej listy był ówczesny szef PO Grzegorz Schetyna. Dziś ten sam polityk nie wyklucza mariażu jego partii z PSL.

– To zawsze jest możliwe (wspólny start – red.) i w jakiś sposób politycznie naturalne, dlatego że jesteśmy w Parlamencie Europejskim w jednej frakcji. Wybory samorządowe, szczególnie w Krakowie, są takie nietypowe i nie będą jakby klasycznym sprawdzianem, ale znalezienie wspólnej kandydatki i zbudowanie tych relacji koalicyjnych jest dobrym sygnałem i daje taką szansę – stwierdził Schetyna na antenie TVN24.

W podobnym tonie wypowiadają się politycy PSL, z którymi rozmawiała Interia. Przekonują, że ludowcy stawiają na samodzielny start, ale to stan „na tę chwilę”. Żaden z naszych rozmówców nie wyklucza, że sytuacja może zmienić się w przyszłości. Zapewne będzie to zależało od poparcia PSL i wyborczych prognoz.

– Życie nie znosi próżni i też nie wykluczamy nawet tego, że jeśli chodzi o drugą stronę, to może powstać jakiś blok prezydencki. Widzimy, co tam się dzieje. Powstają różne stowarzyszenia, więc to nie jest powiedziane, że z ugrupowań obecnie opozycyjnych każde pójdzie samodzielnie. Być może też będą tworzone jakieś koalicje i po prostu w pewnym momencie, jeżeli takie by nastąpiły, będzie trzeba na to reagować – mówi Interii poseł PSL Michał Pyrzyk.

Jak jednak zaznacza, to scenariusz alternatywny. – Jeśli chodzi o taki układ typowo koalicyjny z inną partią polityczną, czy mniejszą, czy większą, to na ten moment idziemy samodzielnie. Wybór kandydata w Krakowie nie oznacza w żaden sposób jednej listy z KO w wyborach parlamentarnych, gdyż uważamy, że powinniśmy startować osobno, zresztą tak jak to miało miejsce w roku 2023 – podkreśla Pyrzyk.

Adam Orliński z PSL jest przekonany, że jego formacja wystartuje w przyszłym roku samodzielnie, ale jak zaznacza, „samodzielnie nie znaczy samotnie”.

– To, co zadzieje się w Krakowie, będzie pokazywało nasze podejście. Budujemy listę Polskiego Stronnictwa Ludowego wspólnie z Bezpartyjnymi Samorządowcami i przedsiębiorcami, na których jesteśmy otwarci i których postulaty zgłaszamy. Nasz pomysł na przyszłoroczne wybory powinien zostać ogłoszony pod koniec tego roku, podobnie jak to było przy tworzeniu projektu z marszałkiem Hołownią – przekonuje nasz rozmówca.

– Na ten moment próbujemy budować się samodzielnie, szukając partnerów, ale „samodzielnie nie znaczy samotnie”. Nie twierdziłbym, że za półtora roku pójdziemy wspólnie z całą koalicją – podkreśla poseł Orliński.

Tymczasem kolejne badania sprawiają, że koalicjanci powinni mieć coraz więcej powodów do namysłu. Według ostatniego, sensacyjnego sondażu CBOS, żaden z koalicjantów KO nie wchodzi do nowego parlamentu. Poza ugrupowaniem Donalda Tuska (28,5 proc.) w przyszlym Sejmie zasiadaliby przedstawiciele PiS (22,1 proc.), Konfederacji (12,8 proc.) oraz Konfederacji Korony Polskiej (9,4 proc.). Wszystkie inne formacje znalazły się poniżej wyborczego progu.

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Prokuratura Krajowa. Waldemar Żurek odwołał żonę człowieka Nawrockiego

Zełenski straci Order Orła Białego? Mentzen uderza w Nawrockiego

Sikorski nazwał Macierewicza „świrem”. Prokuratura zdecydowała

Andrzej Szeptycki wraca do swoich słów o UPA. „To nie jest opinia polskiego rządu”

Pogoda długoterminowa na kolejne dni. Fala upałów zacznie się w piątek

Piotr Żak Prezesem Zarządu Grupy Polsat Plus przez kolejne trzy lata

„Polityczny WF”: PiS kontra Grzegorz Braun. Partia szykuje wielką ofensywę

Ryszard Petru zapowiada powstanie nowej partii. Ma „zabierać tlen Konfederacji”

Opłata drogowa do zmiany. Chodzi o samochody z przyczepą kempingową

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.