– Kwiecień od lat jest w Polsce miesiącem „frankowym”, ale rok 2026 przynosi przełom, który wykracza daleko poza kredyty hipoteczne w walutach obcych – mówi mec. Karolina Pilawska.
Trzy orzeczenia TSUE z połowy kwietnia – dotyczące sporów frankowych: C-752/24 (Jangielak), C-753/24 (Rzepacz) oraz C-901/24 (Falucka) uporządkowały etap rozliczeń po nieważności umowy frankowego. – One potwierdzają to, co już było stosowane w sądach krajowych. […] TSUE dość racjonalnie i rozsądnie stanął na stanowisku, że żadna ze stron nie może być wzbogacona procesem frankowym i stwierdzeniem nieważności umowy – mówi mec. Pilawska.
Czego dotyczą kwietniowe orzeczenia?
W sprawie Jangielak TSUE badał, czy prawo unijne sprzeciwia się sytuacji, w której bank wnosi odrębne powództwo przeciwko konsumentowi o zwrot kapitału jeszcze przed prawomocnym zakończeniem sprawy o nieważność umowy, a taki pozew przerywa bieg przedawnienia roszczenia banku. Zgodnie z orzeczeniem TSUE, bank może podejmować działania procesowe zmierzające do ochrony własnego roszczenia jeszcze zanim zapadnie ostateczny wyrok w sprawie zainicjowanej przez konsumenta. Jednocześnie TSUE wyraźnie zaznaczył, że sąd krajowy ma obowiązek zapewnienia skutecznej ochrony konsumenta, a więc kontroli, czy postępowania wszczynane przez banki nie prowadzą do nadmiernych kosztów, presji ekonomicznej lub utrudniania konsumentowi korzystania z jego praw.
Z kolei w sprawie Rzepacz – TSUE odpowiadał na pytanie, czy zasady unijne stoją na przeszkodzie uwzględnieniu przez sąd przedawnionego roszczenia banku o zwrot kapitału i uznał, że co do zasady prawo unijne nie stoi temu na przeszkodzie, ale tylko w wyjątkowych okolicznościach – sąd musi więc każdorazowo badać konkretne okoliczności sprawy (długość terminu przedawnienia, długość okresu od jego upływu do chwili dochodzenia roszczenia, charakter okoliczności uniemożliwiających dochodzenie roszczenia, zachowanie przeciwnika procesowego czy czas trwania postępowania.
Zaś w sprawie Falucka – TSUE sprawdzał, czy oświadczenie składane przez konsumenta w toku procesu, że rozumie skutki nieważności umowy, w tym obowiązek zwrotu kapitału, może prowadzić do przerwania biegu przedawnienia roszczenia banku.
Trybunał stwierdził, że TSUE uznał, że prawo unijne nie sprzeciwia się temu, aby takie oświadczenie wywoływało skutek w postaci przerwania przedawnienia. Natomiast sąd nie musi szczegółowo pouczać konsumenta o wszystkich możliwych konsekwencjach prawnych wynikających z tego oświadczenia. Wystarczy przekazanie informacji o podstawowych skutkach stwierdzenia nieważności umowy.
Wyrok ws. SKD jest kluczowy
23 kwietnia TSUE przyjrzał się bliżej również sankcjom tzw. kredytu darmowego i właśnie ten wyrok będzie – zdaniem ekspertki – miał kluczowe znaczenie zarówno dla kredytobiorców, jak i banków. Dlaczego?
Istota problemu, którym zajął się TSUE, na skutek pytania sądu we Włodawie, tkwi w mechanizmie „kredytowania kosztów”. Banki masowo doliczały prowizje i ubezpieczenia do kwoty kredytu, a następnie naliczały odsetki od całości, zamiast tylko od kwoty faktycznie wypłaconej klientowi.
– Załóżmy, że pożyczamy 100 tys. złotych kredytu gotówkowego. Bank nam wypłaca 95 tys., bo 5 tys. to jest prowizja i ubezpieczenie. Ale liczy odsetki od 100 tys., czyli zarabia podwójnie. TSUE powiedział jasno, że oprocentowanie nie może być naliczane od kosztów okołokredytowych – wyjaśnia mec. Pilawska.
Błędne naliczanie odsetek prowadzi do zaniżenia RRSO (Rzeczywistej Rocznej Stopy Oprocentowania – red.), co z kolei stanowi podstawę do skorzystania z ustawowej sankcji, a więc klient oddaje tylko tyle, ile faktycznie otrzymał „do ręki”, bez odsetek, prowizji i marż.
Warto pamiętać, że przepisy pozwalają na skorzystanie z darmowego kredytu w wysokości do 255 tys. złotych, o ile od wykonania umowy nie minął rok. – To jest bardzo krótki termin, jeden z najkrótszych na terenie Unii Europejskiej – zaznacza mecenas.
Zbliża się fala pozwów
Ten wyrok, zdaniem ekspertki, uruchomi lawina spraw, która przykryje dotychczasowe spory walutowe. – Podczas gdy spraw frankowych jest w sądach około 200 tysięcy, rynek kredytów konsumenckich to miliony umów zawartych po 2011 roku. Skala jest więc nieporównywalna nawet ze sprawami frankowymi. Kredyty frankowe były tylko preludium, polskie sądy, czekają kolejne fale pozwów, dotyczących kredytu darmowego (SKD) oraz kredytów hipotecznych opartych o WIBOR – zapowiada mec. Karolina Pilawska.
Banki, świadome zagrożenia, prawdopodobnie podejmą próby blokowania drogi sądowej. Mecenas ostrzega przed „atrakcyjnymi” telefonami z banków – z propozycją lepszych warunków finansowych. – Gdy dostaniemy taką informację, powinna nam się zapalić czerwona lampka. Bank nie jest bowiem instytucją charytatywną – podsumowuje.
Instytucje finansowe – jak podsumowuje ekspertka – mogą próbować skłonić klientów do podpisania nowych umów lub aneksów, w których drobnym drukiem znajdzie się zrzeczenie się roszczeń z tytułu Sankcji Kredytu Darmowego.